Widzimy, że używasz oprogramowania blokującego reklamy, które są wyłącznym źródłem utrzymania serwisu ITHardware.pl. To dzięki nim opłacamy hosting i kupujemy sprzęt pomiarowy. Gwarantujemy Ci, że nie uświadczysz żadnych wyskakujących okienek ani banerów zasłaniających treść. Wesprzyj nas i wyłącz swój AdBlocker!

Czy odświeżone wersje konsol mają rację bytu? - Spojrzenie na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Dodano: 15 Maj 2016, 16:20, przez: Jakub Krawczyński
Przeczytano: 8,479, komentarzy: 0,
Spis treści:

Czy historia z Dreamcastem i PS2 powtórzy się także tym razem z NEO i NX? Trudno powiedzieć, o ile Sony bez wątpienia zrobi by wszystko by umniejszyć NX na znaczeniu, to jednak sytuacja jest tym razem odwrotna. To Nintendo wydaje swoją konsolę później  i dlatego też do nich należy ostatnie słowo.

Jeśli "Big N" zaprezentuje prawdziwy przełom technologiczny a na starcie będzie mieć gry, które adekwatnie ten przełom uwidocznią, być może wiele osób straci zapał do kupna PS4.5. Z drugiej strony jednak, nie wiadomo jaki marketingowy wpływ wywrą przechwałki na temat stałego 1080p i 60 klatek na sekundę w połączeniu z debiutującym niedługo PlayStation VR. Pozycja Sony jest najsilniejsza od czasu PS2, wystarczy spojrzeć na zeszłoroczne E3, gdy Microsoft zaprezentował same konkrety z bliskimi datami wydania, ale wystarczyło kilka nutek nostalgii w postaci vaporware'u jak The Last Guardian, Shenmue 3 i remake Final Fantasy VII aby skraść uwagę wszystkich. Tak więc nawet jeśli NX będzie technologiczną innowacją, zbyt późna premiera może sprawić, że ludzie stracą zainteresowanie, szczególnie gdy Ninty począwszy od Nintendo 64 (z wyjątkiem Wii) ponosiło porażkę za porażką i siła ich marki jest najsłabsza od dwóch dekad, pomimo obiecująco zapowiadających się w firmie zmian i samego NX. Dlatego też, niezwykle intrygujące jest to, co zrobi Microsoft. Czy postanowi zareklamować swoją następną platformę jako pełnoprawny produkt "2.0" w odróżnieniu od "1.5", a tym samym zrobi przytyk w stronę PS4 NEO czy też postanowi podciąć skrzydła Nintendo, zabrać im pozytywny szum medialny i tym samym sprzymierzyć się z Sony? Interesujące byłoby obniżenie ceny Xboksa One do pułapu 150-200 dolarów i uczynienie z niego najtańszej maszynki do grania - takiej której niska cena usprawiedliwiałaby brak gwarantowanego 1080p, a z kolei nadanie Xboksowi Next statusu produktu “premium” o nieco droższej cenie ale budzącego pożądanie klientów - biorąc przykład od swoich kolegów zajmujących się Surface Pro.

Niezależnie od tego co się wydarzy, pozostaje mieć nadzieję, że tym razem nie zatryumfuje PR i przechwałki, tylko zdrowy rozsądek i praktyczne podejście, a gracze otrzymają konsole na miarę swoich marzeń, a developerzy - potrzeb. Oby w tym nowym growym krajobrazie starczyło miejsca dla trojga, a Nintendo nie stało się nową Segą. Bardziej jednak życzyłbym sobie tego, że po tych wszystkich potencjalnych perturbacjach, konsole stacjonarne - nawet jeśli umrze idea stałych, cyklicznych generacji - nadal miały rację bytu.

Oceń artykuł:
(Głosów: 14)

NAPISZ KOMENTARZ