Widzimy, że używasz oprogramowania blokującego reklamy, które są wyłącznym źródłem utrzymania serwisu ITHardware.pl. To dzięki nim opłacamy hosting i kupujemy sprzęt pomiarowy. Gwarantujemy Ci, że nie uświadczysz żadnych wyskakujących okienek ani banerów zasłaniających treść. Wesprzyj nas i wyłącz swój AdBlocker!

Premierowy test płyty głównej Aorus GA-Z270X-Gaming 5 od Gigabyte

Dodano: 05 Styczeń 2017, 08:00, przez: Tomasz Cugowski
Przeczytano: 12,335, komentarzy: 0,
Spis treści:

Premierowy test płyty głównej Gigabyte GA-Z270X-Gaming 5

Proces usunięcia radiatorów oraz osłon przebiegł szybko i sprawnie, co jest zasługą montażu za pomocą śrubek, o czym wcześniej wspomniałem. Kolorystyka jest już nieco inna, gdzieś uciekły białe oraz szare wstawki, ale dopiero teraz mogę powiedzieć więcej na temat zastosowanych komponentów. Tradycyjnie czas zacząć od sekcji zasilania.

Premierowy test płyty głównej Gigabyte GA-Z270X-Gaming 5

Jeśli o sekcję chodzi, to na laminacie wylądował kontroler PWM ISL95856. Wspiera on siedem faz, tak więc Gigabyte w jakiś sposób musiało zwiększyć tę liczbę do wcześniej wspomnianych jedenastu. ISL95856 ma trzy wbudowane sterowniki MOSFET, a oprócz niego na PCB znajdują się cztery układy ISL6625A. Jeśli natomiast o same MOSFET-y chodzi, to mamy po jedenaście sztuk RA18 oraz RA12, mogących dostarczyć prąd o natężeniu dochodzącym do odpowiednio 60/90 A oraz 33/70 A (w trybie ciągłym/impulsowym przy 25 °C). Jak to więc jest z tymi fazami? Biorąc pod uwagę ilość wymienionych wyżej komponentów, mogę powiedzieć, że w GA-Z270X-Gaming 5 mamy trzy standardowe fazy oraz cztery, gdzie podwojono wszystkie elementy (cewki oraz MOSFET-y). Rozwiązaniu temu bliżej jest więc do siedmiu realnych faz aniżeli jedenastu, ale i tak to zdecydowanie więcej niż potrzeba do podkręcania procesorów Skylake/Kaby Lake w domowych warunkach.

Premierowy test płyty głównej Gigabyte GA-Z270X-Gaming 5

Mostek PCH został umiejscowiony w bezpośrednim sąsiedztwie portów SATA, co od dłuższego czasu jest standardową lokacją tegoż układu. Producent zdecydował się zastosować coś, co ciężko mi zaklasyfikować. Nie jest to ani termopad, ani pasta termoprzewodząca, a wygląd przywodzi na myśl po prostu kartkę papieru (sic!). Niemniej jednak Z270, podobnie jak poprzednik, gorącym układem nie jest, tak więc praktyczne znaczenie tej informacji jest marginalne.

Premierowy test płyty głównej Gigabyte GA-Z270X-Gaming 5

Nad prawidłowymi warunkami pracy komponentów pieczę sprawują trzy aluminiowe radiatory, które nie są ze sobą połączone za pomocą rurek heatpipe. Odbieranie ciepła z MOSFET-ów wspomagane jest przez termopady, a cały układ chłodzący bez trudu zapewnia niskie temperatury elektroniki, także po podkręceniu procesora.

Oceń artykuł:
(Głosów: 0)

NAPISZ KOMENTARZ