(Re)Test karty graficznej Nvidia GTX 480 - spotkanie po latach

(Re)Test karty graficznej Nvidia GTX 480 - spotkanie po latach

Pamiętacie jeszcze zakurzonego GTX-a 480 z chłodzeniem Accelero, który wywołał spore poruszenie na redakcyjnym profilu w serwisie Facebook? Obiecywałem wówczas, że przemęczę ten akcelerator w najnowszych grach - co nieskromnie mówiąc spotkało się z gromkim entuzjazmem. Słowo się rzekło. I tak oto, po ponad sześciu latach od rynkowego debiutu, czterysta-osiemdziesiątka wraca na wokandę. Nie patrzymy już jednak na długo wyczekiwanego flagowca, najwydajniejszy akcelerator na rynku - a poczciwego staruszka schodzącego często na aukcjach internetowych poniżej 250 złotych. Zabawę czas zacząć.

GTX 480 nie był najbardziej udanym modelem w swoich czasach...

Na początek trochę historii. GTX 480 przetarł szlaki dla architektury Fermi, i pojawił się pod koniec marca 2010 roku - z dużym opóźnieniem względem konkurencyjnego Radeona HD 5870, czyli pierwszej karty wspierającej środowisko DX 11. Szczerze powiedziawszy sprzęt Nvidii nie był najlepszą odpowiedzią na układ Czerwonych. Przyczyniła się do tego przede wszystkim cena, wynosząca wówczas 2200 złotych. HD 5870 tylko marginalnie ustępował oponentowi, a kosztował przy tym przeszło 600 złotych mniej. Dodatkowo, Fermi okazał się konstrukcją prądożerną i - w konsekwencji - gorącą. Radeon HD 5870 w towarzystwie rywala wręcz imponował parametrami roboczymi. Niemniej nie przeszkodziło to GeForce'owi w zdobyciu dużej popularności. Jak to zwykle bywa, z pomocą przyszli partnerzy AIB, oferujący modele ze zmodyfikowanym systemem chłodzenia, tj. niereferenty.

A sam rdzeń Fermi GF100? Początkowe problemy z uzyskiem spowodowały, że model GTX 480 posiada 15 aktywnych bloków SM z 16 dostępnych w strukturze. Tym samym leciwy flagowiec może pochwalić się: 480 procesorami strumieniowymi, 60 jednostkami teksturującymi i 48 jednostkami ROP. Wszystkie 16 bloków, a więc 512 procesorów strumieniowych, otrzymał dopiero młodszy GTX 580. Taktowania zaproponowane przez producenta dzisiaj nie zrobią na nikim wrażenia. Dość powiedzieć, że dzisiejsze karty Zielonych potrafią boostować do trzykrotnie wyższych wartości. Tym niemniej dzięki 384-bitowej magistrali pamięci i zastosowaniu popularnych do dzisiaj modułów GDDR5, przepustowość podsystemu VRAM stoi na poziomie konkurencyjnym wobec reprezentantów low-endu. Zresztą spójrzcie sami:

  XFX RX 460
Single Fan
Nvidia GTX 480 Sapphire R7 370
Nitro
Proces technologiczny 14 nm FinFET 40 nm 28 nm
Architektura Polaris Fermi GCN
Rozmiar rdzenia bd. 529 mm2 212 mm2
GPU Baffin Pro GF100 Trinidad Pro
Liczba tranzystorów bd. 3,2 milarda 2,8 miliarda
SM/CU 14 15  16
SPU 896 480 1024
TMU 56 60 64
ROP 16 48 32
Typ i ilość VRAM 2GB GDDR5 1.5GB GDDR5 2GB GDDR5
Zegar bazowy bd. 701 MHz 985 MHz
Zegar Boost 1220 MHz nd. nd.
Rzeczywisty zegar pamięci 1750 MHz 924 MHz 1400 MHz
Efektywny zegar pamięci 7000 MHz 3696 MHz 5600 MHz
Magistrala danych 128-bit 384-bit 256-bit
Przepustowość pamięci 112 GB/s 177,4 GB/s 179,2 GB/s
TDP 75W 250W 110W
Złącza zasilania 1x 6pin 1x 8pin + 1x 6pin 1x 6pin
Cena ok. 530 zł EOL ok. 560 zł

Czego oczekiwać po tytułowej karcie w 2016 roku? Nie mam pojęcia. Fakt jest taki, że na aukcjach internetowych można dostać zadbane egzemplarze za około 250-300 złotych, co może być niezłą ofertą dla osób poszukujących możliwie najtańszego GPU - choć trzeba przy tym pamiętać, że GTX 480 to prądożerna bestia, wymagająca porządnego zasilacza. Sprawdźmy zatem, jak leciwy Fermi radzi sobie na tle dzisiejszych budżetówek, a przede wszystkim jeszcze ciepłego Radeona RX 460.

Piotr Urbaniak
Piotr Urbaniak Redaktor naczelny

Student informatyki, niekoronowany król ITHardware.pl ;)

Zgłoś autorowi błąd na stronie

Komentarze