MOVA N1 - test robota do mycia okien. Może i nie zastąpi człowieka, ale trudno się z nim rozstać


MOVA N1 - test robota do mycia okien. Może i nie zastąpi człowieka, ale trudno się z nim rozstać

Pokażcie mi kogoś, kto lubi prasować, mopować podłogę czy zmywać naczynia… No dobra, bo zaraz wyjdzie na to, że najchętniej nie robiłabym w domu nic, ale mówiąc zupełnie poważnie, utrzymanie mieszkania czy domu w czystości to czasochłonne zajęcie. A że coraz więcej godzin spędzamy w pracy, to chciałoby się po niej wrócić do miejsca, które przynajmniej częściowo ogarnęło się samo i zaprasza do relaksu zamiast kolejnych obowiązków. Nie bez przyczyny korzystamy przecież ze zmywarek, odkurzaczy automatycznych, robotów koszących, a osoby o nieco zasobniejszych portfelach nawet szaf parowych. I chociaż tak dobrze jeszcze nie mam, to jakiś czas temu do grona moich domowych pomocników dołączył kolejny robot, a mianowicie myjący okna Mova N1, który przypomniał mi, czego nie znoszę absolutnie najmocniej :)

Ocena i opinia

MOVA N1

8.5/ 10
Siła ssania (Pa)8000
Waga jednostki1,3 kg
Zalety
  • bardzo dobra jakość wykonania i atrakcyjny design
  • wysoka skuteczność codziennego utrzymywania okien w czystości
  • radzi sobie również z lustrami, szybami prysznicowymi i dużymi płytkami
  • intuicyjna aplikacja
  • pewnie trzyma się szyby
  • nie plącze przewodu ani linki podczas pracy
  • możliwość czyszczenia punktowego i krawędzi
Wady
  • nie dociera idealnie do narożników
  • najlepszy efekt zwykle wymaga dwóch lub trzech przejazdów
  • jest dość głośny (ok. 78 dB z odległości 10 cm).
  • dedykowany płyn jest drogi
  • podczas wietrznej pogody płynu "ucieka" poza szybę
  • nie sprawdzi się przy bardzo małych oknach oraz przeszkleniach większych niż 2 x 3 m

Technologia jest coraz bardziej zaawansowana. Wystarczy spojrzeć na roboty sprzątające - obecnie wypuszczane na rynek modele i takie sprzed dosłownie 3 lat dzieli często przepaść.

 Test MOVA LiDAX Ultra 2000 AWD. Robot koszący z LiDAR-em i napędem AWD

Tak, zdaję sobie sprawę, że tego rodzaju urządzenia są już na rynku od kilku lat, ale jednocześnie nie cieszyły się one dotąd zbytnią popularnością. I w sumie to trudno się temu dziwić, skoro efekty ich pracy były dalekie od satysfakcjonujących, a ceny nie zachęcały do poszukiwań modelu idealnego. Ale jak dobrze wiemy, technologia jest coraz bardziej zaawansowana, czego najlepszym przykładem są wspomniane już wyżej odkurzacze i roboty automatyczne - obecnie wypuszczane na rynek modele i takie sprzed dosłownie 3 lat potrafi dzielić prawdziwa przepaść. Kiedy więc nadarzyła się okazja, żeby sprawdzić, czy to samo dotyczy robotów do mycia okien, nie zastanawiałam się nawet chwili i w w głowie już odkładałam 899 zł potrzebne na zakup (jeszcze do wczoraj taka była cena na oficjalnej stronie producenta, dziś produkt jest już wyprzedany, więc zostają zakupy w dużych elektromarketach za 1099 zł albo oczekiwanie na ewentualne uzupełnienie stanów magazynowych).

MOVA N1 - design i jakość wykonania

Robot przychodzi zapakowany w nieduże białe opakowanie z rączką, w którym wszystkie elementy są starannie zapakowane i zabezpieczone na czas transportu. W środku znajdziemy 2 ściereczki do czyszczenia (wielokrotnego użytku), 100 ml płynu do mycia okien, pilot zdalnego sterowania, skróconą i pełną instrukcję obsługi i oczywiście samo urządzenie, które już od pierwszego kontaktu robi świetne wrażenie. Ja miałam okazję testować białą wersję kolorystyczną (jest jeszcze czarna), która została wzbogacona szarymi wstawkami, uchwytem ze skóry ekologicznej w kolorze ecru oraz zdobieniami w kolorze różowego/beżowego złota. 

Nie da się ukryć, że wygląda to bardzo atrakcyjnie, a jednocześnie nie zwraca na siebie zbyt dużo uwagi, świetnie wpisując się w nowoczesne wnętrza. Duża w tym zasługa również relatywnie prostej bryły urządzenia, bo MOVA N1 jest w gruncie rzeczy prostopadłościanem z zaokrąglonymi narożnikami. Robot nie jest przy tym przesadnie duży, bo mierzy 215 x 215 x 59 mm i waży 1,3 kg, dzięki czemu nie tylko nie ma problemu z przyczepnością do szyby (siła ssania 8000 Pa), ale i z przenoszeniem go pomiędzy oknami. Złego słowa nie powiem też o jakości wykonania, bo wszystkie elementy zostały starannie spasowane, nie wyczuwa się żadnych luzów, a tworzywo wydaje się wysokiej jakości. No może poza pilotem, bo ten standardowo sprawia wrażenie wyciągniętego z paczki chipsów, ale to niestety częsta przypadłość, nawet w dużo droższych produktach.

Rzućmy jeszcze okiem na elementy sterujące i czujniki, jakie znajdziemy na robocie. I tak, na jego górze czekają jedynie przycisk zasilania i głośnik, na dwóch przeciwległych ściankach bocznych znajdziemy po dwie dysze natryskowe, a w jednym z narożników złącze zasilania o złącze linki bezpieczeństwa. Na spodzie urządzenia większość powierzchni zajmuje rzep, do którego przyczepiamy ściereczkę, ale widoczne są tu również wentylator w centralnej części, dwa pasy napędowe, cztery rolki boczne, czujnik zabezpieczenia przed upadkiem, wskaźnik stanu, czujnik ssania oraz otwór wlotowy na płyn czyszczący/wodę. 

MOVA N1 - funkcjonalność

Warto w tym miejscu dodać, że chociaż kwadratowe roboty do mycia okien sprawdzają się zdecydowanie lepiej niż okrągłe, owalne i tym podobne (bo te nie są w stanie w ogóle dojechać do narożników), to jak łatwo się domyślić nie są w stanie pokryć całej powierzchni okna - w tym przypadku producent deklaruje ponad 90%, co jest bardzo dobrym wynikiem. Co więcej, według specyfikacji produktu maksymalny rozmiar powierzchni do mycia to 2 x 3 metry, więc jeśli macie w domu bardzo duże przeszklenia, to niekoniecznie ten adres, ale jednocześnie okna nie mogą być zbyt małe, by robot mógł swobodnie na nich manewrować i tu producent zaleca co najmniej 30 x 45 cm. 

Do tego, chociaż mówimy o robocie do mycia okien, to może on czyścić także inne powierzchnie, o ile nie ma w nich otworów, wypukłych wzorów, naklejek czy fug - spokojnie poradzi sobie więc również z dużymi lustrami czy szybami prysznicowymi, choć w tym wypadku producent nie zaleca niektórych trybów, w tym czyszczenia krawędzi, aby uniknąć upadku robota. Jest jeszcze jedno ograniczenie korzystania z MOVA N1, a mianowicie pogoda, może on pracować w zakresie temperatur od 0 do 40℃. 

Do sterowania robotem służą wspomniany już pilot albo aplikacja mobilna MOVAhome i nie będę nawet ukrywać, że ta druga to zdecydowanie lepsze rozwiązanie - zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność, jak i wygodę użytkowania, bo idę o zakład, że pilot szybko podzieli los swoich pobratymców, czytaj: szybko zaginie w akcji. Dodam jeszcze tylko, że robot łączy się ze smartfonem za pomocą Bluetooth i podczas testów nie miałam żadnych problemów zarówno ze sparowaniem urządzeń, jak i samym działaniem aplikacji. 

A co takiego w niej znajdziemy? Możemy zmienić głośność i język komunikatów głosowych (w tym na polski), włączyć program czyszczenia gąsienic czy wyłączyć spryskiwanie automatyczne dla temperatur poniżej 5 stopni, ale przede wszystkim uruchomić jeden z 6 dostępnych w MOVA N1 trybów czyszczenia:

  • tryb szybkiego czyszczenia - idealny w przypadku nieznacznego zanieczyszczenia, zalecany do okien wewnętrznych lub regularnej konserwacji;
  • tryb głębokiego czyszczenia - idealny w przypadku umiarkowanego zanieczyszczenia, zalecany do okien wewnętrznych lub regularnej konserwacji;
  • tryb dokładnego czyszczenia - idealny w przypadku znacznego zanieczyszczenia lub trudnych do usunięcia plam, zalecany w przypadku okien, które nie były czyszczone przez długi czas;
  • tryb czyszczenia krawędzi - idealny w przypadku trudnych do usunięcia plam wokół ram okiennych lub narożników, użycie w przypadku okien bezramowych nie jest zalecane;
  • tryb czyszczenia punktowego - idealny w przypadku trudnych do usunięcia plam w specyficznych miejscach;
  • tryb zdalnego sterowania czyszczeniem - idealny w przypadku dużych okien, można zdalnie prowadzić robota do określonych miejsc w celu czyszczenia punktowego, robot kontynuuje czyszczenie podczas przemieszczania się.

Jak widać aplikacja nie jest zbyt rozbudowana, ale z drugiej strony oferuje wszystko, co niezbędne do pracy z robotem - oczywiście, możemy też korzystać z pilota, ale wtedy jesteśmy ograniczeni do wyboru trybu pracy i manualnego dozowania płynu czyszczącego. A skoro już przy trybach pracy jesteśmy, to warto wyjaśnić, że robot nie ma w zwyczaju jeździć po szybie bez ładu i składu, tylko w zależności od gabarytów okna będzie wybierał konkretną ścieżkę pracy:

  • jeżeli szerokość okna jest mniejsza niż 70 cm, robot będzie podążał po ścieżce czyszczenia w kształcie litery N, 
  • jeżeli szerokość okna jest równa co najmniej 70 cm, robot będzie podążał po ścieżce w kształcie litery Z, 
  • jeżeli szerokość okna jest równa co najmniej 70 cm, a jego wysokość jest równa co najmniej 50 cm, robot będzie podążał po prostokątnej ścieżce czyszczenia.

Zamykając kwestie techniczne, jeszcze odpowiedź na dwa pytania, które i mnie towarzyszyły od samego początku, a mianowicie, jak głośny jest MOVA N1 i co się stanie, kiedy podczas czyszczenia zabraknie prądu. Producent deklaruje 72 db(A), ale w przypadku robota bez obciążenia w wewnętrznym laboratorium, więc sprawdzimy jeszcze, jak ma się to do rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o odcięcie zasilania, to robot utrzymuje ssanie jeszcze przez 30 minut, co oznacza, że nie spadnie z okna natychmiast, ale lepiej też nie zostawiać go na dłużej bez opieki. Co prawda, producent deklaruje, że w czasie obowiązywania gwarancji MOVA N1 jest objęty ochroną od nieszczęśliwych wypadków, ale nie sądzę, aby to samo dotyczyło naszej podłogi, drogocennych wazonów czy innych przedmiotów domowych.

MOVA N1 - testy praktyczne

Tyle teorii, najwyższy czas na testy praktyczne, bo okna same się przecież nie umyją. Jak już wspomniałam, nie miałam żadnych problemów z instalacją aplikacji, więc później wystarczyło uzupełnić zbiornik płynem, zmoczyć szmatkę czyszczącą, podłączyć robot do prądu, przypiąć linkę zabezpieczającą (żeby przypadkiem nie ruszył na zwiedzanie domu), przyłożyć go do okna i przez 2 sekundy przytrzymać przycisk zasilania. Później szybki wybór trybu z aplikacji i MOVA N1 zaczyna czyszczenie, informując nas o wszystkich etapach pracy za pomocą komunikatów głosowych.

I chociaż trudno w to uwierzyć, to naprawdę działa - jak wspomniałam wcześniej, robot jeździ po zaplanowanej wcześniej ścieżce, rozpylając mgiełkę płynu i metodycznie czyszcząc okno. Warto tu dodać, że producent na szczęście nie oszczędzał na przewodach, ponad 6-metrowy kabel zasilający i 4-metrowa linka zabezpieczająca pozwalają bez problemu korzystać z robota nawet przy dużych przeszkleniach, a urządzenie kompletnie nie przejmuje się ich obecnością (zero plątania, ciągnięcia itp.). Efekt? Dużo lepszy, niż się spodziewałam, chociaż nie będę próbowała was przekonywać, że dokładnie taki sam jak po profesjonalnie firmie czyszczącej czy samodzielnym polerowaniu przed świętami, żeby Jezus z mema nie zobaczył żadnej smugi. Szczególnie w narożnikach, bo może i robot jest kwadratowy, ale w każdym z narożników ma rolkę boczną, która uniemożliwia mu dojechanie do krawędzi. Co więcej, jak łatwo się domyślić, ramy i tak musimy umyć sami, więc nie jest to urządzenie, dzięki któremu kompletnie zapomnimy o czyszczeniu okien. 

Pytanie tylko, czy to naprawdę jest problem. Dla mnie nie, bo to samo można powiedzieć przecież o robotach sprzątających, które nie odkurzają, a już na pewno nie mopują podłogi tak dokładnie jak każdy prawdziwy Polak w sobotni poranek, a i tak cieszą się coraz większą popularnością. Dlaczego? Bo robią to wystarczająco dobrze, aby efekty były dla nas satysfakcjonujące na co dzień i pozwalały ograniczyć nasz udział do konkretniejszego sprzątania od czasu do czasu. 

I dokładnie tak samo jest z robotem do mycia okien MOVA N1, dzięki któremu okna wyglądają schludnie bez większego wysiłku, bo wystarczy przenieść robota od okna do okna, wypłukać kilka razy ściereczkę i gotowe - my możemy w tym czasie zająć się czymś innym. Jestem przekonana, że urządzenie szczególnie docenią osoby, które mają w domu małe dzieci, zwierzęta i duże przeszklenia, a już na pewno jeśli mają wszystkie trzy elementy układanki jednocześnie - już sam brak konieczności szukania drabiny, a później skakania po niej są ogromną zaletą. 

Ale żeby nie było tak różowo, bo jak już wspomniałam, MOVA N1 nie jest urządzeniem bez wad. Zacznijmy od tego, że jest ono dość głośne, w odległości 10 cm od robota decybelomierz wskazuje 78 decybeli (nieco więcej niż deklaruje producent), więc cicho nie jest - na szczęście mówimy raczej o szumie na niskich częstotliwościach, a nie piskach. Co więcej, satysfakcjonujący efekt osiągamy zazwyczaj po co najmniej dwu- lub nawet trzykrotnym uruchomieniu czyszczenia, nawet jeśli wybierzemy bardziej intensywny program, szczególnie jeśli okna nie były myte od dłuższego czasu (nie da się jednak ukryć, że posiadanie robota zachęca do mycia okien częściej, a w takim układzie pojedynczy przejazd będzie pewnie jak najbardziej wystarczający).

Co więcej, jeśli na zewnątrz jest wietrznie, to chociaż dysze podające mgiełkę płynu są skierowane w stronę szyby, część płynu do mycia szyb idzie niestety w powietrze. A jest to dość kosztowne, jeśli zdecydujemy się korzystać z dedykowanego środka producenta, bo ten kosztuje ok. 90 zł za litr. Tanio nie jest, ale przynajmniej niewydajnie. No niestety, producent deklaruje, że 120 ml wystarczy na umycie 32 metrów kwadratowych i może na papierze wygląda to obiecująco, ale w rzeczywistości zależeć będzie to od wielu czynników, liczby przejazdów, stopnia zabrudzenia okna czy właśnie warunków pogodowych. 

Podczas testów 100 ml płynu wystarczyło mi do umycia dwóch okien (obie strony) o wielkości ok. 1,5 x 2,5 metra, czyli mniej więcej połowy deklarowanej powierzchni - były wprawdzie dość mocno zabrudzone, ale i tak trudno uznać to za dobry wynik. A co jeśli nie chcemy tyle płacić? Zostaje nam woda (tak sobie) albo samodzielnie przygotowane mieszanki, na które w sieci przepisów nie brakuje (całkiem nieźle). Od razu uprzedzam, że nie nadają się żadne typowe płyny do szyb, bo zbyt mocno się pienią albo są zbyt gęste i zatykają dysze (uwierzcie, próbowałam, nie polecam).

Jeśli interesuje was, jak długo trwa mycie okien przy pomocy robota MOVA N1, to sprawdziłam to na szybie 1,2 x 1,5 m: w trybie szybkiego czyszczenia 5 min, w trybie głębokiego czyszczenia 9 min, a w trybie dokładnego czyszczenia 12 min. To oczywiście dłużej niż ręczne umycie pojedynczej szyby, ale pamiętajmy, że przez cały ten czas robot pracuje sam, a my możemy zająć się czymś innym. 

A co z innymi powierzchniami niż szyby? Próbowałam też na dwóch różnych lustrach, szybie prysznicowej i płytkach o formacie 60x120 cm z cienką fugą, chociaż tego akurat producent nie zaleca. Pierwsze lustro nie miało ramy, więc musiałam doczyścić je ręcznie na krawędziach, więc w tym przypadku używanie robota wydawało się bez sensu. Duże nadzieje wiązałam za to z drugim, takim w ramie i wysokim do sufitu, ale tu po myciu zorientowałam się, że na lustrze są pewne zarysowania - nie mam 100% pewności, że zrobił je robot, ale i tak obawiałam się korzystać z niego kolejny raz. Z drzwiami prysznicowymi poszło za to bardzo dobrze i jeśli włączałam na nich MOVA N1 co 2-3 dni, to skończył się problem z wytrącaniem kamienia i zaciekami. Na płytkach też nie ma powodów do narzekania, robot sprawnie je czyści i przy cienkich fugach nie ma problemu z utrzymaniem się na ścianie, więc przy takich odpowiedniej wielkości (czytaj: mieszczących się w podanej normie 2 x 3 m) i tu zyskujemy pomocnika.  

MOVA N1 - ocena i opinia

Czy kupiłabym MOVA N1 za własne pieniądze? Tak. Czy to urządzenie dla każdego? Absolutnie nie. Najbardziej docenią je posiadacze dużych okien, szczególnie jeśli mają dzieci albo zwierzęta domowe, które na porządku dziennym zostawiają na wszystkim odciski palców, łapek czy nosków. Robot do mycia okien nie zastąpi człowieka i nie sprawi, że już nigdy nie sięgniecie po ściereczkę, ale przejmuje dużą część żmudnego i nieprzyjemnego obowiązku. Ja po kilku tygodniach testów doszłam do wniosku, że moje okna po tym urządzeniu nie są może idealnie czyste, ale wystarczająco czyste przez większość czasu - czystsze niż gdybym miała polegać tylko na sobie.

 

MOVA N1 

 

MOVA N1 - opinia:

 MOVA N1 - zalety:

  • bardzo dobra jakość wykonania i atrakcyjny design
  • wysoka skuteczność codziennego utrzymywania okien w czystości
  • radzi sobie również z lustrami, szybami prysznicowymi i dużymi płytkami
  • intuicyjna aplikacja
  • pewnie trzyma się szyby
  • nie plącze przewodu ani linki podczas pracy
  • możliwość czyszczenia punktowego i krawędzi

 MOVA N1 - wady:

  • nie dociera idealnie do narożników
  • najlepszy efekt zwykle wymaga dwóch lub trzech przejazdów
  • jest dość głośny (ok. 78 dB z odległości 10 cm).
  • dedykowany płyn jest drogi
  • podczas wietrznej pogody płynu "ucieka" poza szybę
  • nie sprawdzi się przy bardzo małych oknach oraz przeszkleniach większych niż 2 x 3 m

*Cena (na dzień publikacji): 1099 zł 

Gwarancja: 24 miesiące

 

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

MOVA N1 - test robota do mycia okien. Może i nie zastąpi człowieka, ale trudno się z nim rozstać
 0