TP-Link Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT i Tapo C660 KIT - testujemy domowy monitoring bez kabli


TP-Link Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT i Tapo C660 KIT - testujemy domowy monitoring bez kabli

Jeszcze kilka lat temu monitoring posesji, działki czy domu jednorodzinnego oznaczał sporo zachodu, w tym plątaninę przewodów, konieczność doprowadzenia zasilania do każdej kamery i oczywiście znalezienie miejsca, w którym cały ten interes da się sensownie zamontować. Dlatego też lepiej było go planować na etapie budowy domu, ale dziś sytuacja wygląda zdecydowanie ciekawiej, bo coraz więcej producentów próbuje całkowicie uwolnić monitoring od kabli. Jednym z najprostszych sposobów jest połączenie akumulatora z panelem słonecznym, dzięki czemu kamera jest praktycznie samowystarczalna i może pracować bez potrzeby dodatkowego zasilania. TP-Link od jakiegoś czasu coraz mocniej rozwija ten pomysł w ramach serii Tapo, a do naszej redakcji trafiły aż trzy urządzenia tego typu.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT to kamery przeznaczone do pracy na zewnątrz, które korzystają z energii słonecznej, oferują automatyczne śledzenie obiektów i funkcje wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji do rozpoznawania ludzi, zwierząt czy pojazdów.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT to kamery przeznaczone do pracy na zewnątrz, które korzystają z energii słonecznej, oferują automatyczne śledzenie obiektów i funkcje wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji do rozpoznawania ludzi, zwierząt czy pojazdów. Na tym jednak podobieństwa zaczynają się kończyć. C615G KIT stawia na łączność 4G LTE, dzięki czemu do działania nie potrzebuje nawet domowej sieci Wi-Fi. C615F KIT dorzuca natomiast mocny 800-lumenowy reflektor, który może automatycznie reagować na wykryty ruch. C660 KIT jest zaś najbardziej zaawansowaną konstrukcją z całej trójki, a przynajmniej pod względem jakości obrazu, oferując nagrywanie w 4K przy wykorzystaniu 8-megapikselowego przetwornika.

TP-Link Tapo

Widać więc, że TP-Link stawia na bardzo szeroką ofertę kamer z panelami słonecznymi, które spełniać mają różne wymagania i potrzebny użytkowników. Tu pojawia się jednak kilka pytań. Czy niewielki panel rzeczywiście jest w stanie zapewnić wystarczającą ilość energii? Jak kamery radzą sobie podczas pochmurnych dni i nocą? No i najważniejsze, czy wyższa rozdzielczość C660 rzeczywiście daje zauważalną przewagę nad tańszymi modelami? Nie bez znaczenia pozostaje też kwestia miejsca instalacji. C615G KIT może być szczególnie interesujący dla osób chcących monitorować działkę, garaż, domek letniskowy czy inną lokalizację pozbawioną dostępu do Wi-Fi, ponieważ wystarczy karta SIM i zasięg sieci komórkowej. C615F KIT może z kolei pełnić nie tylko funkcję kamery, ale również swoistego odstraszacza, wykorzystując reflektor aktywowany przez ruch. C660 KIT celuje natomiast w użytkowników, którzy oczekują przede wszystkim możliwie szczegółowego obrazu i chcą wykorzystać możliwości 4K również podczas monitorowania większego obszaru.

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia nowych kamer TP-Link, warto jeszcze rzucić okiem na ich ceny. Tapo C615G KIT to wydatek rzędu 500 zł, Tapo C615F KIT startuje od kwoty 450 zł, a Tapo C660 KIT to najdroższy model z tej trójki, bo kosztuje ok. 730 zł (choć w momencie, kiedy to piszemy, na Amazonie jest dostępna oferta za niecałe 520 zł). Nie są to więc przesadnie drogie kamery, ale nie jest to też typowa budżetowa półka - zobaczmy, na co konkretnie możemy liczyć za takie kwoty. 

Zestaw i budowa zewnętrzna

Wszystkie trzy kamery przychodzą w podobnych kartonowych opakowaniach (choć różnych rozmiarów), utrzymanych w charakterystycznych dla serii Tapo biało-niebieskich barwach. Co jednak istotniejsze, wszystkie oferują podobne wyposażenie, gdzie oprócz samej kamery otrzymujemy także niewielkie panel słoneczny, wszystkie elementy niezbędne do montażu, w tym uchwyty, kołki, śruby, szablony do nawiertów, kable USB-C, a nawet kilkumetrowe przedłużki USB-C, które mogą się przydać, jeśli np. chcemy umieścić panel słoneczny nieco dalej od samej kamery. Dostajemy więc wszystko, czego potrzeba do zainstalowania i uruchomienia monitoringu w domu, a producent dodaje też 30-dniowy okres próbny Tapo Care, umożliwiając nam przechowywanie nagrań z kamery w chmurze. Po tym okresie taka opcja staje się płatna, ale wciąż możemy zapisywać dane lokalnie na karcie pamięci. 

Tapo C660 KIT

Tapo C660 KIT nie należy do małych kamer zewnętrznych, co łatwo zauważyć już po wyjęciu jej z pudełka. Sama kamera ma wymiary 185 × 147 × 75 mm i jest wyraźnie większa od wielu prostszych konstrukcji z rodziny Tapo. Nie oznacza to jednak, że producent przesadził z gabarytami, bo proporcje urządzenia są dobrze dobrane, a całość sprawia wrażenie przemyślanej konstrukcji, która została zaprojektowana przede wszystkim z myślą o pracy na zewnątrz.

TP-Link Tapo

Pod względem stylistyki TP-Link pozostaje wierny wzornictwu charakterystycznemu dla serii Tapo. Dominuje tu jasne matowe tworzywo o lekko zaokrąglonych krawędziach, dzięki czemu kamera nie wygląda przesadnie technicznie i całkiem dobrze wtapia się w elewację. Jednocześnie nie jest to konstrukcja, która próbuje udawać designerski gadżet. C660 ma wyglądać jak sprzęt do monitoringu i dokładnie takie sprawia wrażenie. Jakość zastosowanych materiałów nie budzi przy tym zastrzeżeń, ponieważ plastikowa obudowa jest sztywna, spasowanie poszczególnych elementów nienaganne, a całość nie sprawia wrażenia delikatnej czy podatnej na przypadkowe uszkodzenia.

TP-Link Tapo

Najważniejszym elementem konstrukcji jest oczywiście ruchoma głowica kamery. C660 pozwala na obrót w zakresie 360° w poziomie oraz 90° w pionie, dzięki czemu może obserwować praktycznie cały obszar znajdujący się wokół miejsca montażu (choć nie do końca, do czego jeszcze wrócimy). Mechanizm pracuje płynnie i bez wyczuwalnych luzów, a ruch głowicy jest na tyle precyzyjny, że nie odnosi się wrażenia obcowania z typowym budżetowym sprzętem smart home. W połączeniu z funkcją automatycznego śledzenia obiektów rozwiązanie to pozwala wykorzystać kamerę znacznie bardziej efektywnie niż klasyczne modele o stałym kącie widzenia.

TP-Link Tapo

Na froncie umieszczono obiektyw oraz zestaw elementów odpowiedzialnych za rejestrację obrazu i widzenie po zmroku, w tym diody LED do podświetlania kadru. Warto odnotować, że ruchoma część konstrukcji jest dobrze zabezpieczona przed warunkami atmosferycznymi, podobnie zresztą jak slot na kabel USB, który w razie nieużytkowania można zasłonić gumową zatyczką. Producent deklaruje klasę odporności IP65 zarówno dla kamery, jak i dołączonego panelu solarnego. Oznacza to ochronę przed wnikaniem pyłu oraz strugami wody, co w przypadku urządzenia przeznaczonego do całorocznego użytkowania na zewnątrz jest kluczowe. Kamera może ponadto pracować w temperaturach od -20 do 45°C, więc nie powinno być z nią żadnych problemów z Polskich warunkach, o ile nie nastąpią jakieś ekstremalne mrozy i upały. 

Ciekawie rozwiązano również kwestie serwisowe. Konstrukcja nie jest całkowicie zamkniętą „puszką”, ponieważ producent przewidział dostęp do karty microSD, która służy do lokalnego zapisu nagrań. Osłona tego elementu, w którym umieszczono także przycisk Power i Reset, została wyposażona w odpowiednie uszczelnienie, co pozwala zachować odporność urządzenia na warunki atmosferyczne. 

TP-Link Tapo

Integralną częścią zestawu jest panel solarny Tapo A201. Nie został on na stałe połączony z kamerą, dzięki czemu możemy zamontować oba elementy niezależnie od siebie i ustawić panel tak, aby możliwie efektywnie wykorzystywał dostępne światło słoneczne (tu przydać może się wspomniany kabel przedłużający). Sam panel ma 173,4 × 120,4 × 15,7 mm i według producenta wystarczy tylko 45 min światła dziennie, by zapewnić cały dzień pracy C660. 

Tapo C615F KIT

Tapo C615F KIT to z kolei model, gdzie nad ruchomą głowicą umieszczono element, który wyraźnie wyróżnia go spośród pozostałych modeli, a mianowicie wyraźnie większy moduł reflektora, przez co całość przypomina połączenie klasycznej kamery PTZ z niewielkim naświetlaczem. Nie jest to może najbardziej dyskretne rozwiązanie, ale trudno odmówić mu praktyczności, szczególnie że cały zestaw został zaprojektowany z myślą o pracy bez stałego zasilania.

TP-Link Tapo

Jakość wykonania pozostaje na podobnym poziomie jak przy C660. Dominuje białe tworzywo, które nie próbuje udawać czegoś bardziej ekskluzywnego (w profesjonalnych seriach TP-Link VIGI często otrzymujemy metalowe korpusy), ale jest solidne, sztywne i dobrze spasowane. Poszczególne elementy nie skrzypią przy nacisku, a ruchoma głowica pracuje płynnie i bez wyczuwalnych luzów. 

C615F ma przy tym bardziej rozbudowaną konstrukcję, ponieważ oprócz samego modułu optycznego trzeba było wygospodarować miejsce na sporych rozmiarów reflektor. Oferuje on maksymalnie 800 lumenów i może pracować niezależnie od ruchu głowicy, ponieważ jego kierunek ustawiamy mechanicznie (czytaj ręcznie). Nie jest to więc odpowiednik potężnych przewodowych kamer floodlight, które potrafią generować ponad 2000 lumenów, ale w praktyce 800 lumenów wystarcza do sensownego doświetlenia przydomowego podwórka czy wejścia. Co ważne, jasność można regulować z poziomu aplikacji.

TP-Link Tapo

Pod reflektorem znalazła się właściwa kamera z ruchomą głowicą. Zastosowano tutaj 3-megapikselowy przetwornik zapewniający obraz 2K, a mechanizm pozwala na obrót w poziomie oraz pochylenie w pionie. W praktyce daje to znacznie większy obszar obserwacji niż sugerowałby sam dość przeciętny 100-stopniowy kąt widzenia obiektywu. To właśnie ruch głowicy jest jednym z największych atutów tego modelu. ponieważ dzięki niemu kamera może automatycznie śledzić wykryte osoby, zwierzęta czy pojazdy, a po zakończeniu obserwacji wracać do wcześniej ustalonej pozycji.

Tapo C615F KIT

Ciekawie rozwiązano również kwestię nocnego monitoringu. Oprócz klasycznego trybu podczerwieni C615F oferuje kolorowy obraz po zmroku, wykorzystując zarówno główny reflektor, jak i cztery dodatkowe diody doświetlające umieszczone w pobliżu obiektywu. Te ostatnie poruszają się razem z głowicą, dzięki czemu mogą doświetlać obserwowany obiekt również podczas śledzenia. W efekcie kamera nie ogranicza się do rejestrowania sylwetek w czerni i bieli, ale może dostarczyć znacznie bardziej użytecznego materiału kolorowego.

Pod względem odporności na warunki atmosferyczne nie ma tu większych niespodzianek. Kamera otrzymała certyfikat IP65, podobnie jak panel solarny, więc konstrukcja jest zabezpieczona przed pyłem oraz strugami wody. Także w tym przypadku panel solarny nie jest zintegrowany z kamerą na stałe, co daje sporą swobodę podczas montażu. Możemy umieścić go bezpośrednio nad urządzeniem na jednym uchwycie albo wykorzystać dołączony przewód przedłużający i znaleźć dla niego miejsce z lepszym dostępem do światła. Panel ma moc 2,5 W i wykorzystuje ruchomy uchwyt, pozwalający odpowiednio ustawić jego kąt, tak by jak najlepiej "łapał" słońce.  

Tapo C615F KIT

Tapo C615G KIT

Na tle dwóch wcześniej opisanych modeli Tapo C615G KIT jest konstrukcją, która najbardziej przypomina klasyczne kopułowe kamery. Największym wyróżnikiem jest tu jednak łączność 4G LTE, dzięki której kamera może pracować tam, gdzie nie ma dostępu do Wi-Fi. To właśnie ten element od razu zdradza, że mamy do czynienia z urządzeniem przeznaczonym nie tylko do monitorowania domu, ale również działki, gospodarstwa, placu budowy czy domku letniskowego.

Tapo C615F KIT

Sama kamera jest przy tym najbardziej kompaktowa z całej testowanej trójki. Jej obudowa ma 130,88 × 116,09 × 84,06 mm, a więc nie zajmuje przesadnie dużo miejsca po zamontowaniu. Podobnie jak w pozostałych modelach zastosowano tu białe tworzywo i ruchomą głowicę, a jakość wykonania stoi na dobrym poziomie. Elementy są odpowiednio spasowane, konstrukcja jest sztywna, a mechanizm odpowiedzialny za zmianę położenia kamery nie sprawia wrażenia delikatnego. Nie jest to może sprzęt, który próbuje zaimponować materiałami klasy premium, ale sprawia wrażenie solidnego i w trakcie naszych testów nie odnotowaliśmy żadnych niepokojących sygnałów. 

Tapo C615F KIT

Najciekawszym elementem konstrukcyjnym pozostaje zewnętrzna antena. Jest ona odłączana (z boku znajduje się gniazdo RP-SMA) i można regulować jej kąt, co ma znaczenie szczególnie w miejscach, gdzie poziom sygnału LTE nie jest idealny. TP-Link nie ukrywa zresztą, że łączność komórkowa jest jednym z głównych powodów zakupu tego modelu. Wystarczy włożyć kartę nano-SIM z obsługą 4G i kamera może działać bez routera oraz bez domowej sieci Wi-Fi. To diametralnie poszerza zakres zastosowań urządzenia.

Tapo C615F KIT

W centralnej części głowicy znalazł się obiektyw współpracujący z 3-megapikselowym przetwornikiem CMOS. Kamera rejestruje obraz w maksymalnej rozdzielczości 2K, czyli 2304 × 1296 pikseli. Mechanizm pozwala na obrót w zakresie 340° mechanicznie, przy deklarowanym zasięgu monitoringu 360°, oraz pochylenie o 90°, co przekłada się na 134° zakresu obserwacji w pionie. 

Nie zabrakło również dwóch wbudowanych reflektorów, które pozwalają nie tylko na obsługę typowego trybu nocnego z diodą IR 850 nm z czarno-białym obrazem, ale umożliwiają obsługę kolorowego obrazu po zmroku. Tym samym kamera nie jest uzależniona wyłącznie od oświetlenia zastanego, co ma szczególne znaczenie w przypadku lokalizacji takich jak działka czy plac budowy, gdzie po zmroku często nie ma żadnego dodatkowego źródła światła.

Tapo C615F KIT

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden detal, który odróżnia ten model od typowych kamer Wi-Fi. Pod obudową znalazło się miejsce zarówno na kartę microSD, jak i nano-SIM. Oznacza to, że C615G KIT może jednocześnie korzystać z lokalnego zapisu nagrań i transmisji danych przez sieć komórkową. Kamera, podobnie jak pozostałe modele, obsługuje karty pamięci o pojemności do 512 GB, więc nie jesteśmy skazani na przechowywanie materiału wyłącznie w chmurze.

Od strony energetycznej konstrukcja również stawia na maksymalną niezależność. Wewnątrz znalazł się akumulator litowo-jonowy o pojemności 6700 mAh, natomiast w zestawie otrzymujemy panel solarny Tapo A201, czyli ten sam co w Tapo C615G KIT i Tapo C615F KIT. Co istotne, tutaj również panel możemy zamontować osobno i połączyć z kamerą przewodem o długości 4 metrów. Dzięki temu nie musimy wybierać między optymalnym miejscem dla kamery a miejscem najlepiej nasłonecznionym. Producent deklaruje nawet do 120 dni pracy na jednym ładowaniu w określonych warunkach testowych, ale oczywiście rzeczywisty wynik będzie zależał m.in. od intensywności pracy kamery, temperatury i ilości dostępnego światła. Podobnie jak pozostali reprezentanci tej trójki, C615G KIT otrzymał klasę odporności IP65 i może pracować w temperaturze od -20 do 45°C. Panel solarny również jest zabezpieczony na poziomie IP65. 

Tapo C615F KIT

Instalacja i montaż

Montaż i instalacja monitoringu przeważnie kojarzy się ze skomplikowanym i czasochłonnym procesem, do którego lepiej zamówić specjalistów. W tym przypadku jest to jednak na tyle proste, że powinien sobie z tym poradzić każdy, kto nie ma dwóch lewych rąk i daje sobie radę z podstawową obsługą narzędzi (w tym wiertarki). Pomaga też niewątpliwie fakt, że producent dostarcza nam praktycznie wszystkie niezbędne elementy i oferuje wideoporadniki na swojej stronie.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Pomimo odmiennej budowy, wszystkie trzy kamery mają bardzo podobny system instalacji i montażu, więc omówimy je razem. W pierwszej kolejności producent zaleca naładować w 100% baterię kamer za pomocą dołączonego do zestawu kabla USB-C (o ładowarkę musimy zadbać sami, ale nada się praktycznie każda od urządzeń mobilnych, np. telefonu). Następnie warto zawczasu dokonać wstępnej konfiguracji sprzętu w aplikacji mobilnej Tapo i zainstalować w stosownych slotach karty pamięci, jeśli chcemy z nich korzystać czy ewentualnie kartę nano SIM. Sam proces jest banalny i na każdym kroku użytkownik prowadzony jest za rękę (jest też język polski), więc naprawdę trudno się tu pogubić. Tym bardziej że TP-Link zadbał także o stosowne grafiki prezentujące każdy etap, łącznie z montażem. 

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Następnie możemy wziąć się za właściwy montaż, który warto zacząć od wybrania odpowiedniego miejsca, czyli takiego, żeby kamera łapała docelowe miejsce nieco z boku, a nie na wprost oraz była odpowiednio wysoko zawieszona - najlepiej 2,5 metra nad ziemią, co zapewnia optymalną detekcję obiektów i osób. Następnie musimy zdecydować, czy chcemy montować kamery i panele słoneczne na jednym mocowaniu, czy może osobno. Kiedy już to ustalimy, możemy zabrać się za wiercenie otworów (4 albo 5 w zależności od modelu) na mocowanie sprzętu, do czego bardzo mocno przydatne okazują się dołączone wzorniki. W zestawie otrzymujemy wszystkie niezbędne śruby, kołki i mocowania, więc nie musimy sobie tym zaprzątać głowy. 

Tapo C615F KIT

Warto odnotować drobne różnice w montażu, bo, że Tapo C660 jako jedyny pozwala na montaż nie tylko ścienny, ale i sufitowy (np. w podsufitce dachu), natomiast dwa pozostałe modele pozwalają za to dodatkowo na montaż na słupie (choć jeśli się na takowy zdecydujemy, to musimy zadbać o własne trytytki). 

Oprogramowanie, funkcjonalność i jakość

Wszystkie trzy kamery oferują bardzo zbliżoną funkcjonalność i obsługiwane są za pomocą aplikacji Tapo, która jest bardzo prosta i intuicyjna w obsłudze. Mamy tu bowiem kamery PTZ z wbudowanym akumulatorem i panelem solarny, dzięki czemu całość może działać bez doprowadzania przewodu zasilającego. 

Tapo C615F KIT

Zacznijmy od modelu C615F KIT, który może obracać się o 338° w poziomie i pochylać o 97° w pionie, dzięki czemu pojedyncza kamera jest w stanie objąć naprawdę duży obszar. Z poziomu aplikacji możemy ręcznie sterować jej położeniem, zapisać do czterech punktów obserwacyjnych, a także uruchomić prosty patrol. Jeszcze ciekawiej robi się po włączeniu automatycznego śledzenia, gdzie kamera może podążać za wykrytym człowiekiem, zwierzęciem czy pojazdem, zamiast ograniczać się do rejestrowania ruchu na wycinku kadru.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

W codziennym użytkowaniu przydaje się również możliwość zdefiniowania, co właściwie ma interesować kamerę. Możemy wybrać detekcję ludzi, zwierząt, pojazdów albo ogólnego ruchu. Do tego dochodzi dwukierunkowa komunikacja głosowa oraz syrena o głośności sięgającej 97 dB (poziom mierzony z odległości 10 cm, przy 3 metrach jest to 67,3 dBA, czyli wciąż głośno). W praktyce C615F KIT może więc pełnić nie tylko funkcję biernego obserwatora, ale również aktywnie reagować na wykryte zdarzenia. Trzeba jednak zaznaczyć, że algorytmy detekcji nie są całkowicie bezbłędne - w testach zdarzały się fałszywe alarmy, a czułość wykrywania ruchu nie zawsze była idealna, szczególnie w nocy.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Drugim mocnym punktem jest nocny monitoring. Główny reflektor oferuje do 800 lumenów i można regulować jego jasność oraz czas działania. Nie jest to wartość, która pozwoli konkurować z dużymi przewodowymi kamerami typu floodlight wyposażonymi w dwa znacznie mocniejsze źródła światła, ale w przypadku konstrukcji zasilanej akumulatorowo jest całkiem rozsądnym kompromisem. Co więcej, obok głównego reflektora znajdują się cztery dodatkowe diody, które poruszają się razem z głowicą. To one odpowiadają za doświetlanie obserwowanego obiektu podczas ruchu kamery i umożliwiają uzyskanie kolorowego obrazu po zmroku.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Sama jakość obrazu prezentuje się dobrze jak na kamerę 2K tej klasy. Rozdzielczość 2304 × 1296 pikseli może nie robić dziś takiego wrażenia jak 4K oferowane przez C660 KIT, ale w typowych zastosowaniach monitoringu jest w zupełności wystarczająca. Materiał jest ostry zarówno w dzień, jak i po zmroku, a stosunkowo wąski 100-stopniowy kąt widzenia obiektywu ogranicza zniekształcenia obrazu. W połączeniu z możliwością fizycznego obracania głowicy daje to ciekawy kompromis pomiędzy szerokością pojedynczego kadru a możliwością obserwowania znacznie większego obszaru. Szkoda jednak, że płynność obrazu nie stoi na najwyższym poziomie, bo kamera obsługuje jedynie do 20 kl./s - jak widać na nagraniach 20 fpsów daje wprawdzie radę, ale pozostawia lekki niedosyt. Jest też wyraźne zaszumienie, a pojawiają się też problemy z ekspozycją i prześwietlaniem przy bardzo jasnych obiektach lub niebie.  

Całość obsługujemy za pomocą wspomnianej aplikacji Tapo, która oferuje naprawdę dużo możliwości. Oprócz podglądu na żywo znajdziemy tutaj ręczne nagrywanie i wykonywanie zdjęć, sterowanie głowicą, aktywację syreny i reflektora, komunikację dwukierunkową (pozwala nam rozmawiać z osobą przed kamerą, za sprawą mikrofonu w kamerze i działa to naprawdę dobrze) czy ustawienia detekcji. Nagrania mogą być zapisywane lokalnie na karcie microSD o pojemności do 512 GB, więc podstawowe funkcje monitoringu nie wymagają wykupienia abonamentu. Opcjonalna usługa Tapo Care rozszerza możliwości o przechowywanie materiału w chmurze i bardziej rozbudowane powiadomienia.

C615F KIT ma również ciekawy tryb określany jako całodobowe nagrywanie, choć nie należy interpretować go dosłownie. Kamera wykonuje w tym ustawieniu zdjęcia poklatkowe w określonych odstępach, a materiał wideo zapisuje dopiero po wykryciu ruchu. Jest to więc raczej sposób na stworzenie ciągłego zapisu aktywności na monitorowanym obszarze niż klasyczne nagrywanie 24/7. W praktyce rozwiązanie ma sens przede wszystkim wtedy, gdy chcemy ograniczyć zużycie energii, a jednocześnie zachować pewien obraz tego, co działo się przed i pomiędzy poszczególnymi zdarzeniami.

Najważniejsze jest natomiast to, że podczas codziennego korzystania C615F KIT faktycznie daje poczucie posiadania kompletnego systemu monitoringu, a nie tylko pojedynczej kamery. Możemy obserwować duży obszar, automatycznie śledzić wykryte obiekty, doświetlać scenę, odstraszać intruza syreną, rozmawiać z osobą znajdującą się przed obiektywem, a przy tym nie martwić się o doprowadzenie zasilania. Właśnie ta kombinacja funkcji sprawia, że mimo ograniczeń wynikających z rozdzielczości 2K i stosunkowo niewielkiej mocy reflektora C615F KIT jest jednym z ciekawszych modeli w całym zestawieniu.

Tapo C615G KIT

W przypadku C615G KIT najważniejsze jest to, że nie potrzebujemy routera Wi-Fi, przewodu Ethernet ani stałego zasilania, ponieważ wystarczy karta nano-SIM z dostępem do sieci 4G LTE i miejsce, w którym panel solarny będzie miał dostęp do światła. To właśnie najmocniejsza strona tego modelu. C615G KIT można bez większego kombinowania wykorzystać wszędzie tam, gdzie doprowadzenie klasycznej infrastruktury monitoringu byłoby zwyczajnie kłopotliwe. Producent deklaruje przy tym do 120 dni pracy na jednym ładowaniu, więc kamera powinna przetrzymać nawet mało słoneczną polską zimę. 

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Konfiguracja również jest banalna. Po umieszczeniu karty SIM kamera korzysta z sieci komórkowej, a aplikacja Tapo prowadzi użytkownika przez kolejne etapy uruchomienia. W praktyce oznacza to, że urządzenie można postawić w lokalizacji całkowicie niezależnej od domowej sieci. Co więcej, aplikacja pozwala kontrolować zużycie pakietu danych, co jest szczególnie istotne, bo podgląd na żywo w 2K nie jest dla operatora komórkowego obojętny - godzina transmisji może pochłonąć około 337 MB bez zapisu w chmurze i około 515 MB z włączoną usługą chmurową. Przy częstym podglądaniu obrazu warto więc wcześniej sprawdzić ofertę operatora i nie zakładać, że najtańszy pakiet danych będzie wystarczający.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Podobnie jak C615F KIT, model 4G otrzymał ruchomą głowicę. Kamera może obracać się mechanicznie o 340°, oferując 360° zakresu monitoringu, natomiast w pionie zakres obserwacji sięga 134°. Możemy więc ręcznie wskazać interesujący nas fragment posesji, ale nie zabrakło też automatycznego śledzenia. Dostępne są również strefy aktywności oraz harmonogramy patrolowania, dzięki czemu nie trzeba bez przerwy monitorować całego otoczenia.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Na uwagę zasługuje również możliwość wykonywania automatycznych skanów 360°. Kamera może patrolować wybrane punkty, a w razie wykrycia ruchu rozpocząć nagrywanie. Jest to szczególnie przydatne w przypadku większych posesji, gdzie jedna nieruchoma kamera musiałaby wybierać pomiędzy obserwowaniem wejścia, podjazdu czy ogrodzenia. C615G KIT może natomiast cyklicznie zmieniać perspektywę i sprawdzać kolejne fragmenty terenu. Oczywiście trzeba pamiętać, że fizyczny obrót głowicy nie oznacza jednoczesnego monitorowania wszystkich kierunków, w danym momencie kamera nadal patrzy tylko tam, gdzie skierowany jest obiektyw - to nie model 360 stopni.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Pod względem jakości obrazu mamy tutaj dokładnie tę samą konfigurację, co w C615F KIT. 3-megapikselowy sensor pozwala rejestrować obraz w rozdzielczości 2304 × 1296 pikseli, czyli 2K, w 20 kl./s, nic więc dziwnego, że obie kamery wypadają bardzo podobnie w tej kwestii. Do zastosowań monitoringu jest to rozsądna wartość, choć oczywiście C660 KIT z matrycą 8 MP i rozdzielczością 4K pozostaje poza zasięgiem C615G. Kamera oferuje ponadto WDR (Wide Dynamic Range, czyli szeroki zakres dynamiki) oraz redukcję szumów 3D DNR, a po zmroku może korzystać zarówno z podczerwieni, jak i kolorowego trybu nocnego wspomaganego przez dwa całkiem mocne diody. Ostatecznie ten model wypada jednak nieco lepiej pod względem jakości obrazu od C615F, 

Właśnie nocny monitoring jest mocną stronę wszystkich trzech testowanych kamer od TP-Link. Wbudowane reflektory mogą zostać wykorzystane nie tylko do poprawy widoczności, ale również jako element alarmu świetlnego. W połączeniu z głośną syreną (te same parametry co w C615F) kamera może aktywnie reagować na wykryte zagrożenie. Do tego dochodzi dwukierunkowa komunikacja głosowa z redukcją szumów, więc w razie potrzeby możemy nie tylko zobaczyć osobę znajdującą się przed kamerą, ale również się z nią skomunikować.

Tutaj również jest obsługiwany lokalny zapis nagrań na karcie microSD o pojemności do 512 GB. Warto jednak pamiętać o dwóch kosztach eksploatacyjnych, których nie da się całkowicie wyeliminować: potrzebujemy karty SIM z pakietem danych, a korzystanie z chmury Tapo Care wiąże się z dodatkową opłatą.

C615G KIT ma zatem bardzo jasno określoną specjalizację. Nie próbuje rywalizować z C660 jakością obrazu ani z C615F mocą reflektora. Zamiast tego oferuje coś, czego pozostałe modele nie mają – prawdziwą niezależność od Wi-Fi. Panel solarny dostarcza energię, akumulator pozwala przetrwać okresy gorszego nasłonecznienia, a modem 4G LTE zapewnia komunikację praktycznie wszędzie tam, gdzie dociera sieć komórkowa. Jeśli więc celem jest monitoring miejsca oddalonego od domu, a przeciąganie przewodów byłoby większym problemem niż sam zakup kamery, C615G KIT zaczyna mieć naprawdę dużo sensu.

W praktyce oznacza to sporą swobodę wyboru miejsca instalacji, szczególnie jeśli chcemy monitorować fragment posesji, do którego trudno byłoby doprowadzić prąd. Co ciekawe, testy zagranicznych redakcji pokazują, że nawet przy pochmurnej i deszczowej pogodzie panel o mocy 2,5 W potrafi skutecznie uzupełniać energię, choć oczywiście wiele zależy od intensywności pracy kamery i ekspozycji na słońce.

Tapo C660 KIT

Po dwóch modelach 2K przechodzimy do konstrukcji, która w tym zestawieniu ma zdecydowanie najmocniejszy argument w postaci jakości obrazu. Tapo C660 KIT wykorzystuje 8-megapikselowy sensor Starlight i rejestruje materiał w 4K, czyli 3840 × 2160 pikseli, choć wciąż maksymalnie w 20 kl./s. Przekłada się to na ostrzejszy i bardziej szczegółowy obraz, wyższa rozdzielczość pomaga choćby przy odczytywaniu numerów rejestracyjnych, twarzy czy napisów na dalszym planie. Do dyspozycji mamy również 18-krotny zoom cyfrowy, choć przy maksymalnym powiększeniu nie ma co oczekiwać cudów, bo obraz zaczyna wyraźnie tracić szczegółowość.

Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT oraz Tapo C660 KIT

Na tym jednak możliwości C660 się nie kończą. Ruchoma głowica oferuje 326° fizycznego obrotu, zapewniając deklarowane pokrycie 360°, natomiast zakres pochylenia wynosi 45° mechanicznie. I właśnie tutaj pojawia się pierwsza rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę podczas montażu. Kamera została zaprojektowana przede wszystkim do obserwowania terenu z góry, dlatego najlepiej umieścić ją wysoko, czyli co najmniej na rekomendowanych 2,5 metrach. Nie pozwala bowiem na pochylanie obiektywu do góry, przez co przy montażu na niższej wysokości możemy mieć problem z objęciem dalszej części posesji. Tym samym odpowiednie miejsce instalacji ma w przypadku tego modelu większe znaczenie niż mogłoby się wydawać.

Jeśli jednak zapewnimy jej właściwą pozycję, mechanizm PTZ sprawuje się bardzo dobrze. Kamera reaguje na ruch i potrafi śledzić poruszający się obiekt, a radzi sobie nawet z osobą idącą szybkim krokiem. Po zakończeniu śledzenia wraca również do wcześniej ustalonej pozycji. Możemy zapisać własne punkty widokowe i szybko przełączać się pomiędzy nimi, a tryb patrolu pozwala automatycznie sprawdzać kilka zdefiniowanych obszarów. Jest też wspomniany przy C615F tryb całodobowego nagrywania. Sama aplikacja Tapo daje tu sporo możliwości, chociaż rozwiązanie nie jest pozbawione wad, ponieważ strefy detekcji przemieszczają się wraz z obrotem kamery, więc przy ruchomej głowicy nie zawsze zachowują się tak intuicyjnie, jak można byłoby oczekiwać.

W dzień C660 pokazuje, po co właściwie producent zdecydował się na 4K. Obraz jest szczegółowy, a 105-stopniowe pole widzenia pozwala objąć sporą część monitorowanego obszaru bez przesadnego zniekształcania perspektywy. Kolory są naturalne i wystarczająco dobrze nasycone jak na sprzęt przeznaczony do domowego monitoringu. Nie mamy tutaj jednak HDR, dlatego w scenach z bardzo jasnym tłem i głębokim cieniem nie należy oczekiwać takiego zakresu tonalnego jak w znacznie bardziej zaawansowanych kamerach. Jest też dość wyraźne zaszumienie.

Po zmroku C660, podobnie jak pozostałe modele, może pracować w kolorowym trybie nocnym z wykorzystaniem wbudowanych reflektorów albo przełączyć się na podczerwień. Jakość jest nadal dobra i pozwala bez problemu zorientować się, co dzieje się przed obiektywem, choć nie da się ukryć, że nocą szczegółowość spada i obraz nie jest już tak ostry jak za dnia. To zresztą całkiem typowe dla kamer tego typu. Na plus trzeba zaliczyć szybkie reagowanie na ruch oraz możliwość prowadzenia rozmowy przez dwukierunkowy system audio.

C660 także obsługuje kartę microSD o pojemności do 512 GB i nie wymusza korzystania z chmury, co w przypadku sprzętu monitorującego jest sporą zaletą. Według TP-Linka taka karta wystarczy na około 16 dni materiału w 4K. Oczywiście można skorzystać również z Tapo Care, ale podstawowe funkcje, lokalny zapis oraz inteligentne wykrywanie nie wymagają comiesięcznego abonamentu. 

C660 ma akumulator o pojemności 10 000 mAh (odrobinę mniejszy niż Tapo C615F i wyraźnie większy niż Tapo C615G) i współpracuje z panelem solarnym o mocy do 2,5 W. W naszych testach, nawet przy częściowo ograniczonym dostępie do słońca, poziom naładowania nie tylko nie spadał, ale powoli się zwiększał. Trzeba jednak pamiętać, że niewielki panel nie służy do szybkiego ładowania całkowicie rozładowanego akumulatora, bo jego zadaniem jest przede wszystkim powolne uzupełnianie energii podczas normalnej pracy. Zresztą ta uwaga tyczy się całej trójki. 

Ciekawi jesteśmy jednak, jak wypadać będzie to zimą, kiedy czasem przez cały dzień praktycznie nie ma słońca, a temperatury są niesprzyjające. Jeśli jednak kamerki będą w stanie wytrzymać choćby połowę obiecywanego czasu pracy na baterii, nie powinno stanowić to żadnego problemu. Sam panel A201 pochwalić może się klasą szczelności IP65 w zakresie ochrony przed wodą i kurzem w zastosowaniach na zewnątrz budynku. Generalnie trudno napisać tu coś odkrywczego, bo w trakcie testów działał jak należy i w sumie nie mamy się do czego przyczepić.

Podsumowanie i ocena

Nie da się ukryć, że choć mamy tu do czynienia z trzema odmiennymi modelami kamer do monitoringu, to mają one ze sobą wiele wspólnego. Wszystkie trzy modele łączy bardzo łatwy montaż, zasilanie z akumulatora wspomagane panelem solarnym, ruchoma głowica PTZ, inteligentna detekcja, lokalny zapis na kartach microSD i rozbudowana aplikacja Tapo. Różnice zaczynają się dopiero wtedy, gdy zastanowimy się, czego właściwie oczekujemy od monitoringu.

Tapo C615F KIT wydaje się najbardziej uniwersalnym wyborem dla właściciela domu. Oferuje wystarczająco szczegółowy obraz 2K, skuteczne śledzenie obiektów, szeroki zakres ruchu głowicy, dwukierunkową komunikację i całkiem rozbudowane funkcje detekcji, ale jego największym wyróżnikiem pozostaje 800-lumenowy reflektor. Dzięki niemu kamera nie tylko obserwuje posesję po zmroku, ale może również aktywnie ją doświetlać i pełnić funkcję swoistego odstraszacza. Panel solarny pozwala natomiast zapomnieć o konieczności doprowadzania zasilania. Szkoda jedynie, że przy rozdzielczości 2K producent ograniczył płynność obrazu do 20 kl./s. Nie zmienia to jednak faktu, że w cenie około 450 zł otrzymujemy bardzo kompletny zestaw do monitoringu.

Wszystkie trzy modele łączy bardzo łatwy montaż, zasilanie z akumulatora wspomagane panelem solarnym, ruchoma głowica PTZ, inteligentna detekcja, lokalny zapis na kartach microSD i rozbudowana aplikacja Tapo.

Tapo C615G KIT jest z kolei kamerą dla użytkownika, który ma nieco bardziej nietypowe wymagania. Łączność 4G LTE całkowicie zmienia jej możliwości i pozwala monitorować miejsca, w których nie ma Wi-Fi ani infrastruktury sieciowej. Działka, garaż oddalony od domu, domek letniskowy, gospodarstwo czy plac budowy to wręcz wymarzone zastosowania dla tego modelu. Tutaj również możemy liczyć na panel solarny, akumulator 6700 mAh, 2K, PTZ i inteligentne śledzenie. Trzeba oczywiście pamiętać o konieczności zapewnienia karty SIM z pakietem danych, ale w zamian otrzymujemy naprawdę dużą swobodę instalacji.

Na szczycie całej trójki znajduje się natomiast Tapo C660 KIT. Jej największym atutem jest oczywiście 4K i 8-megapikselowy sensor Starlight. Różnica względem modeli 2K jest zauważalna przede wszystkim w dobrych warunkach oświetleniowych, gdzie dodatkowe piksele pozwalają zachować więcej drobnych szczegółów. Ma to znaczenie w monitoringu, bo właśnie szczegóły często decydują o tym, czy nagranie rzeczywiście okaże się przydatne. C660 oferuje również duży akumulator (10 000 mAh), PTZ, automatyczne śledzenie, lokalny zapis i panel solarny, dzięki czemu pod względem możliwości jest najbardziej kompletnym urządzeniem z całej trójki.

Tapo C615F KIT

Nie oznacza to jednak, że C660 jest bezdyskusyjnie najlepszym wyborem. Jej wyższa cena ma sens przede wszystkim wtedy, gdy rzeczywiście potrzebujemy większej szczegółowości obrazu. Warto też pamiętać o ograniczonym zakresie ruchu w pionie i braku możliwości pochylania obiektywu w górę, przez co miejsce montażu trzeba dobrać nieco uważniej. Kamera najlepiej czuje się zamontowana wysoko, z odpowiednio skierowanym obiektywem. Jeżeli natomiast monitoring ma przede wszystkim informować nas o tym, że ktoś pojawił się na posesji, 2K oferowane przez C615F i C615G może być w zupełności wystarczające.

Bardzo pozytywnie oceniamy również sam system zasilania. W teorii niewielki panel solarny o mocy 2,5 W nie wygląda szczególnie imponująco, ale w praktyce jego zadaniem nie jest błyskawiczne ładowanie akumulatora, tylko systematyczne uzupełnianie energii podczas codziennej pracy. W czasie testów rozwiązanie to działało zgodnie z założeniami, choć oczywiście pełną odpowiedź na pytanie o samowystarczalność poznamy dopiero po przepracowaniu całego roku, szczególnie zimą. W polskich warunkach nie można zakładać, że przez cały rok kamera będzie miała idealne warunki do produkcji energii.

Ostatecznie wybór pomiędzy tymi trzema modelami sprowadza się więc przede wszystkim do potrzeb. C615F KIT jest naszym zdaniem najbardziej uniwersalną propozycją do domu i na posesję, C615G KIT zdecydowanie wygrywa tam, gdzie nie ma Wi-Fi, natomiast C660 KIT jest najlepszym wyborem dla osób, które przede wszystkim chcą możliwie szczegółowego obrazu i są gotowe dopłacić za 4K. 

Ocena Tapo C615F KIT

TP-Link Tapo C615F KIT - opinia

 TP-Link Tapo C615F KIT - plusy: 

  • bardzo dobry stosunek możliwości do ceny
  • obraz 2K o dobrej szczegółowości
  • skuteczne automatyczne śledzenie obiektów
  • ruchoma głowica PTZ
  • mocny reflektor 800 lm
  • kolorowy obraz nocny
  • panel solarny i akumulator
  • lokalny zapis na microSD do 512 GB
  • bardzo dobra aplikacja Tapo
  • dwukierunkowa komunikacja głosowa
  • łatwy montaż

 TP-Link Tapo C615F KIT - minusy:

  • tylko 20 kl./s
  • reflektor nie jest tak mocny jak w przewodowych kamerach floodlight
  • zdarzają się fałszywe detekcje

Cena (na dzień publikacji):  od 449 zł

Gwarancja: 24 miesiące

 

 

Ocena Tapo C615G KIT

TP-Link Tapo C615G KIT - opinia

 TP-Link Tapo C615G KIT - plusy: 

  • łączność 4G LTE
  • możliwość pracy bez Wi-Fi
  • bardzo duża swoboda miejsca instalacji
  • panel solarny
  • do 120 dni deklarowanej pracy na akumulatorze
  • obraz 2K
  • PTZ i automatyczne śledzenie
  • kolorowy tryb nocny
  • lokalny zapis na microSD do 512 GB
  • dobra jakość wykonania
  • rozbudowana aplikacja Tapo

 TP-Link Tapo C615G KIT - minusy:

  • transmisja 2K może dość szybko zużywać pakiet internetowy
  • tylko 20 kl./s
  • 2K nie zapewnia takiej szczegółowości jak C660
  • zdarzają się fałszywe detekcje

Cena (na dzień publikacji):  od 515 zł

Gwarancja: 24 miesiące

 

TP-Link Tapo C660 KIT

TP-Link Tapo C660 KIT - opinia

 TP-Link Tapo C660 KIT - plusy: 

  • bardzo szczegółowy obraz 4K + 8-megapikselowy sensor Starlight
  • dobry obraz również po zmroku
  • duży akumulator 10 000 mAh (długi czas pracy na baterii)
  • panel solarny w zestawie
  • skuteczne automatyczne śledzenie
  • PTZ i możliwość patrolowania
  • lokalny zapis na microSD do 512 GB
  • brak konieczności wykupywania abonamentu do podstawowego monitoringu
  • dobra jakość wykonania
  • bardzo rozbudowana aplikacja Tapo

 TP-Link Tapo C660 KIT - minusy:

  • tylko 20 kl./s
  • ograniczony zakres pochylenia w pionie
  • brak możliwości skierowania obiektywu w górę
  • odpowiednie miejsce montażu ma większe znaczenie niż w C615F/C615G
  • zdarzają się fałszywe detekcje

Cena (na dzień publikacji):  od 519 zł

Gwarancja: 24 miesiące

 

Sprzęt do testów dostarczył:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

TP-Link Tapo C615G KIT, Tapo C615F KIT i Tapo C660 KIT - testujemy domowy monitoring bez kabli
 0