Brytyjska policja dokonała aresztowania 15-letniego chłopaka, który publicznie ośmieszył lokalnego radnego na Facebooku. Nastolatek miał kpić z wyglądu i ubioru polityka, między innymi publikując przerobione zdjęcie z króliczymi uszami. Funkcjonariusze zabrali mu telefon i laptop, a po przesłuchaniu wypuścili go za kaucją.
Aż czterech policjantów było potrzebnych, żeby bladym świtem aresztować nastolatka za przeróbkę zdjęcia polityka i komentarze na Facebooku. TO kolejny przykład jak szybko i sprawnie brytyjska policja podchodzi to tematu zbrodni internetowych.
Krytykował nieprofesjonalny ubiór i zachowanie radnego
Wszystko zaczęło się, gdy nastolatek, działacz partii Reform UK, zamieścił na Facebooku wpis krytykujący zachowanie i ubiór konserwatywnego radnego Simona Bennetta na posiedzeniach rady miejskiej w Wolverhampton. Nastolatek krytykował lidera konserwatystów w radzie za patrzenie w telefon komórkowy w trakcie posiedzenia, ale także za ubiór - radny miał na sobie czerwone krótkie spodenki, niebieską koszulkę i trampki. „Dlaczego niektórzy radni pojawiają się na komisji skrutacyjnej w krótkich spodenkach i podkoszulkach i w trampkach? To takie nieprofesjonalne” – napisał.
Na jednym ze zdjęć opublikowanych w internecie nastolatek dodał królicze uszy do zdjęcia radnego z podpisem: „Skub… skub… chrup… chrup. Słyszysz to? To dźwięk królika pożerającego resztki wiarygodności konserwatystów z Wolverhampton”.
4 policjantów o świcie
Kiedy pan Bennett pojawił się na kolejnym spotkaniu w garniturze, a nie w szortach i koszulce, Fraser w usuniętym już wpisie napisał o uldze, jaką odczuł, widząc, że radny „nie wygląda jak chłopak do wynajęcia”, co prawdopodobnie było punktem zwrotnym, który skłonił go do złożenia skargi na policję i późniejszego aresztowania Frasera. Polity zgłosił nastolatka policji, twierdząc, że posty były „bardzo osobiste i dotyczyły mojego wyglądu”.
Chłopiec, półprzytomny, gdy przyjechała po niego policja, wspomina, że funkcjonariusze powiedzieli mu, że aresztowanie było spowodowane nękaniem, złośliwymi komunikatami lub przestępstwem z nienawiści – albo kombinacją tych dwóch. Jeden z funkcjonariuszy powiedział, że chodziło o „media społecznościowe”. Policja nie wyjaśniła, dlaczego do dokonania aresztowania potrzebna była obecność czterech funkcjonariuszy.
Radny sam doniósł o "przestępstwie"
Nastolatek, którego tożsamość ustalono jedynie na Fraser, został zabrany na przesłuchanie, po którym wypuszczono go za kaucją i zakazano mu uczestniczenia w posiedzeniach rady miasta Wolverhampton.
„Policja nie aresztowała go bez powodu” – powiedział radny. „Było kilka postów, które mnie atakowały… To było nieprzyjemne, a ja zostałem zaatakowany przez dziecko, z którym nie miałem żadnego kontaktu”. Radny ujawnił również, że zwrócił się do rady z prośbą o poradę, co zrobić, „a oni uznali, że najlepiej będzie zgłosić sprawę policji”. Policja z kolei „uznała, że należy go aresztować”.
Związek Wolnego Słowa zajął się tą sprawą i zamierza pozwać policję za „niesłuszne aresztowanie” i „bezprawne pozbawienie wolności”. Prawnicy grupy napisali do policji, że „oczywiście nie doszło do żadnego przestępstwa, a aresztowanie i śledztwo stanowią rażącą ingerencję w jego prawa”.
Fraser, który twierdzi, że w internecie aktywniej krytykował lokalną Partię Pracy (która zarządza radą) niż konserwatystów, wciąż czeka na informację, czy zostaną mu postawione zarzuty.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!


Pokaż / Dodaj komentarze do:
15-latek dorysował radnemu królicze uszy. Obudził go nalot czterech policjantów