Eksploracja kosmosu potrafi zaskakiwać nawet wtedy, gdy misja dawno dobiegła końca. NASA monitoruje obecnie los górnego stopnia rakiety Falcon 9, który według najnowszych obliczeń może już na początku sierpnia niekontrolowanie zderzyć się z powierzchnią Księżyca. Choć nie niesie to zagrożenia dla Ziemi ani przyszłych misji załogowych, wydarzenie wzbudziło ogromne zainteresowanie astronomów na całym świecie.
Jeżeli prognozy się potwierdzą, będzie to kolejny przypadek niezamierzonego uderzenia kosmicznych szczątków w naturalnego satelitę naszej planety. Naukowcy już analizują, czy eksplozja pyłu po kolizji będzie możliwa do zaobserwowania z Ziemi.
Rakieta SpaceX zakończy misję w niezwykły sposób
Źródłem całego zamieszania jest górny stopień rakiety Falcon 9 wykorzystanej przez SpaceX podczas misji z początku 2025 roku. Rakieta wyniosła wówczas dwa lądowniki księżycowe, a jej ostatni człon pozostał na orbicie wokół Ziemi i Księżyca. Po wielu miesiącach jego trajektoria uległa zmianie pod wpływem oddziaływania grawitacyjnego.
Astronom Bill Gray, twórca oprogramowania Guide służącego do śledzenia obiektów kosmicznych, wyliczył, że element rakiety może uderzyć w Księżyc około 5 sierpnia 2026 roku. Analizy zostały następnie omówione również przez ekspertów NASA podczas spotkania organizowanego przez Virtual Institute for Solar System Exploration Research (SSERVI).
Według dostępnych danych ważący około czterech ton fragment Falcona 9 porusza się obecnie z prędkością przekraczającą dwa kilometry na sekundę.
Jeśli prognozy okażą się trafne, 5 sierpnia oczy astronomów z całego świata będą skierowane na Księżyc.
Czy uderzenie będzie można zobaczyć z Ziemi?
Największą niewiadomą pozostaje widoczność samego zderzenia. Symulacje wskazują, że rakieta może trafić w obszar znajdujący się blisko krawędzi tarczy Księżyca. Taka lokalizacja daje szansę na dostrzeżenie obłoku pyłu unoszącego się po uderzeniu i oświetlonego przez promienie Słońca.
Nie wszyscy eksperci podzielają jednak ten optymizm. William Cooke z NASA uważa, że obserwacja z powierzchni Ziemi będzie niezwykle trudna. Jego zdaniem nawet zaawansowane teleskopy mogą mieć problem z uchwyceniem całego zjawiska.
Astronomowie planują mimo to prowadzić obserwacje w przewidywanym terminie kolizji. Nawet jeśli sam moment uderzenia pozostanie niewidoczny, nowe zdjęcia powierzchni Księżyca mogą później ujawnić świeży krater pozostawiony przez fragment rakiety.
Kosmiczne śmieci coraz częściej trafiają na pierwsze strony
Niekontrolowane szczątki rakiet i satelitów od lat krążą po przestrzeni kosmicznej. Wraz z rosnącą liczbą misji problem staje się coraz bardziej zauważalny. Każdy kolejny start pozostawia po sobie elementy, które przez lata przemierzają Układ Słoneczny, a ich przyszła trajektoria bywa trudna do przewidzenia.
To nie pierwszy przypadek, gdy fragment rakiety zmierza w stronę Księżyca. Kilka lat temu sonda Lunar Reconnaissance Orbiter odkryła podwójny krater powstały po uderzeniu dużego obiektu. Początkowo podejrzewano, że były to pozostałości chińskiej rakiety, jednak sprawa nigdy nie została jednoznacznie wyjaśniona.
Tym razem naukowcy znają pochodzenie obiektu znacznie dokładniej, dlatego obserwacje mogą dostarczyć cennych informacji o skutkach takich kolizji.
Zagrożenia dla ludzi nie ma, ale naukowcy będą uważnie obserwować sytuację
NASA podkreśla, że ewentualne uderzenie nie stanowi żadnego zagrożenia dla mieszkańców Ziemi ani dla infrastruktury znajdującej się na orbicie. Zdarzenie ma przede wszystkim wartość naukową i pozwoli zweryfikować modele opisujące zachowanie dużych obiektów pozostawionych po misjach kosmicznych.
Jednocześnie historia pokazuje, że problem kosmicznych śmieci będzie narastał. Liczba startów rakiet rośnie z roku na rok, a wraz z nią przybywa elementów, które po zakończeniu misji pozostają w przestrzeni kosmicznej. Każdy taki obiekt może po latach znaleźć się na zupełnie nieoczekiwanej trajektorii.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
4 tony złomu Elona Muska uderzą w Księżyc. Za kilkanaście dni patrzcie w niebo