Sztuczna inteligencja potrafi wyraźnie przyspieszyć pracę. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje wykonywać część zadań samodzielnie i niemal automatycznie przekazuje je modelowi AI. Badania sugerują, że taka wygoda może mieć mniej oczywistą cenę: słabsze zaangażowanie poznawcze i gorsze radzenie sobie bez pomocy algorytmu.
To szczególnie interesujące w czasach, gdy firmy mierzą wykorzystanie AI przede wszystkim liczbą wykonanych zadań i zaoszczędzonym czasem. W jednym z eksperymentów obejmujących około 6000 pracowników korzystanie z generatywnej AI ograniczyło czas poświęcany na pocztę elektroniczną nawet o 25 proc. Inne badanie z udziałem 4867 programistów wykazało wzrost liczby ukończonych zadań o 26,08 proc.
Produktywność rośnie. Pytanie brzmi jednak, czy wraz z nią rozwijają się także umiejętności osób korzystających z tych narzędzi.
ChatGPT może zrobić pracę szybciej, ale mózg pracuje mniej
Naukowcy z MIT Media Lab przyjrzeli się temu problemowi podczas eksperymentu z wykorzystaniem pomiarów EEG. Uczestnicy pisali eseje z pomocą dużego modelu językowego, korzystali z wyszukiwarki albo wykonywali zadanie bez technologicznego wsparcia.
Osoby korzystające z LLM tworzyły tekst szybciej, lecz ich aktywność poznawcza była niższa. Jeszcze ciekawszy okazał się moment, gdy narzędzie przestawało być dostępne. Uczestnicy wcześniej korzystający z AI radzili sobie słabiej niż osoby, które od początku samodzielnie wykonywały zadanie.
Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy komputer potrafi wykonać określoną czynność. Pojawia się pytanie, czy człowiek nadal potrafi ją wykonać po odłączeniu AI.
Problem zaczyna się od niewinnego „zrób to za mnie”
Przekazywanie części pracy urządzeniom nie jest nowym zjawiskiem. Kalkulatory przejęły od ludzi wykonywanie skomplikowanych obliczeń, a wyszukiwarki ograniczyły konieczność zapamiętywania ogromnej liczby faktów.
Generatywna AI idzie jednak krok dalej. Nie tylko znajduje informacje lub wykonuje obliczenia. Potrafi przygotować argumentację, zaproponować rozwiązanie, napisać tekst, przeanalizować dane i wskazać rekomendację.
Taka pomoc może z czasem zmienić sposób wykonywania pracy. Jeśli użytkownik regularnie rezygnuje z samodzielnego analizowania problemu, jego własne rozumowanie, pamięć czy zdolność tworzenia pomysłów mogą być rzadziej wykorzystywane.
To właśnie zjawisko określane jest jako odciążenie poznawcze. Dr Vishal Kapoor, badacz i strateg pracujący wcześniej w dużych międzynarodowych bankach, ostrzega przed jego długofalowymi konsekwencjami.
Nie chodzi o rezygnację ze sztucznej inteligencji
Kapoor nie proponuje powrotu do pracy bez technologii. Sam intensywnie korzysta z AI. Jego pomysł zakłada jednak zachowanie człowieka jako głównego uczestnika procesu myślenia.
Według tej koncepcji użytkownik powinien najpierw samodzielnie zastanowić się nad problemem, sformułować hipotezę i wskazać pytania, na które potrzebuje odpowiedzi. Dopiero później AI powinna zostać wykorzystana do zebrania informacji, sprawdzenia założeń albo znalezienia słabych punktów argumentacji.
Najważniejsza zasada jest prosta: nie oddawać AI pierwszego pytania ani ostatniej decyzji.
W takim modelu sztuczna inteligencja pełni funkcję narzędzia wspierającego człowieka, a nie zastępującego jego proces rozumowania.
Największy problem może pojawić się w szkołach
Ryzyko staje się szczególnie interesujące w edukacji. Jeśli uczeń od razu poprosi AI o rozwiązanie zadania, otrzyma gotową odpowiedź, lecz może nie przejść przez proces, który miał rozwinąć konkretną umiejętność.
To samo dotyczy badań naukowych, programowania czy analizy biznesowej. Gotowy rezultat może wyglądać doskonale, mimo że osoba korzystająca z AI nie zdobyła wiedzy potrzebnej do samodzielnego powtórzenia całego procesu.
Dlatego Kapoor uważa, że sposób wdrażania AI powinien zależeć od charakteru wykonywanego zadania. W pracy powtarzalnej automatyzacja może przynosić ogromne korzyści. W edukacji czy pracy wymagającej oryginalnego rozumowania sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Firmy mierzą produktywność, ale nie mierzą utraty kompetencji
To może być jeden z największych problemów dla przedsiębiorstw. Firmie łatwo sprawdzić, ile dokumentów przygotowano, jak szybko odpowiedziano na wiadomości albo ile zadań ukończono dzięki AI.
Znacznie trudniej ocenić, czy pracownik nadal potrafi samodzielnie zakwestionować błędną odpowiedź modelu, zauważyć nietypowe założenie albo podjąć decyzję w sytuacji, której AI wcześniej nie widziała.
Właśnie dlatego sama liczba zaoszczędzonych godzin może nie wystarczyć do oceny opłacalności wdrożenia sztucznej inteligencji. Liczyć może się także to, jakie kompetencje pozostają po stronie człowieka.
AI może być najlepszym narzędziem i jednocześnie pułapką
Największy paradoks polega na tym, że narzędzia AI działają najlepiej wtedy, gdy użytkownik potrafi dobrze ocenić ich odpowiedzi. Im bardziej człowiek przyzwyczaja się do przekazywania modelowi kolejnych etapów pracy, tym większe znaczenie ma zachowanie własnych umiejętności.
Nie oznacza to, że każda osoba regularnie korzystająca z ChatGPT czy podobnych systemów traci zdolność samodzielnego myślenia. Dostępne badania pokazują określone zależności i sygnały ostrzegawcze, ale nie pozwalają jeszcze przewidzieć dokładnie, jak wielkie będą długoterminowe skutki wieloletniego korzystania z generatywnej AI.
Jedno pytanie staje się jednak coraz ważniejsze. Skoro sztuczna inteligencja potrafi wykonać za nas coraz więcej pracy umysłowej, warto pilnować nie tylko tego, ile czasu dzięki niej oszczędzamy, lecz także tego, czy nadal potrafimy myśleć, kiedy jej zabraknie.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
AI osłabia ludzkie myślenie, ale przyspiesza pracę. Naukowcy mają poważne ostrzeżenie