AI śledzi ruchy myszki pracowników. Praca w korpo wchodzi na nowy poziom


AI śledzi ruchy myszki pracowników. Praca w korpo wchodzi na nowy poziom

Pracownicy firmy Marka Zuckerberga otwarcie protestują przeciwko nowemu systemowi monitorowania aktywności na komputerach służbowych. Chodzi o oprogramowanie wykorzystujące sztuczną inteligencję do analizowania ruchów myszy, kliknięć, skrótów klawiaturowych oraz zachowań użytkowników podczas pracy.

Według zatrudnionych gigant technologiczny przekroczył granicę prywatności, a część osób mówi już wprost o „fabryce wydobywania danych o pracownikach” i nie bez powodu, bo Meta nie ukrywa, że chce wykorzystać dane pracowników do szkolenia przyszłych agentów AI zdolnych do obsługi komputerów w sposób przypominający człowieka.

Meta chce uczyć AI na podstawie zachowań pracowników

Kontrowersyjna inicjatywa została ogłoszona 22 kwietnia w wewnętrznej notatce skierowanej do zespołu Meta SuperIntelligence Labs. Firma poinformowała w niej o wdrożeniu systemu nazwanego Model Capability Initiative, w skrócie MCI.

Oprogramowanie działa bezpośrednio na komputerach służbowych i analizuje sposób korzystania z aplikacji oraz stron internetowych związanych z pracą. System rejestruje ruchy kursora, kliknięcia, poruszanie się po menu oraz korzystanie ze skrótów klawiaturowych. Dodatkowo wykonuje okazjonalne zrzuty ekranu.

Meta tłumaczy, że przyszłość sztucznej inteligencji wymaga budowania modeli zdolnych do obsługi komputerów tak jak człowiek. Firma chce tworzyć agentów AI wykonujących codzienne zadania biurowe, nawigujących po interfejsach oraz samodzielnie obsługujących aplikacje.

Rzecznik firmy Andy Stone przekazał Reutersowi, że modele AI potrzebują rzeczywistych przykładów ludzkich zachowań przy komputerze. Według Meta analiza sposobu pracy użytkowników ma pomóc w rozwoju nowych funkcji automatyzacji.

Protesty pojawiły się nawet w toaletach

Pracownicy zareagowali błyskawicznie. W biurach Meta zaczęły pojawiać się ulotki protestacyjne krytykujące nową politykę firmy. Materiały rozdawano w salach konferencyjnych, przy automatach z napojami, a nawet w łazienkach.

Na plakatach znalazły się odniesienia do amerykańskiej ustawy National Labor Relations Act, która chroni pracowników organizujących się w celu poprawy warunków pracy. Protestujący sugerują, że Meta może naruszać przepisy dotyczące praw pracowniczych i prywatności zatrudnionych osób.

Wewnętrzne napięcia dodatkowo podsyca moment wdrożenia systemu. Kilka dni wcześniej Mark Zuckerberg zapowiedział kolejną falę zwolnień związanych z gigantycznymi inwestycjami firmy w sztuczną inteligencję. Do końca roku Meta planuje ograniczyć zatrudnienie nawet o 20 procent.

Wielu pracowników odebrało więc nowe narzędzie jako symbol zmieniającej się filozofii firmy. Z jednej strony redukcje etatów, z drugiej intensywne zbieranie danych mających rozwijać AI.

„Nie służy do oceniania pracowników”

Meta próbuje uspokoić sytuację. Firma zapewnia, że dane zbierane przez MCI nie będą wykorzystywane do oceny wydajności pracowników ani monitorowania ich efektywności.

Według oficjalnego stanowiska wszystkie informacje mają trafiać wyłącznie do systemów szkoleniowych sztucznej inteligencji. Problem polega jednak na tym, że firma nie ujawniła szczegółów dotyczących przechowywania danych, czasu retencji ani sposobu filtrowania wrażliwych treści widocznych na ekranach.

To właśnie ten brak przejrzystości budzi największy sprzeciw zatrudnionych. Część osób obawia się, że system może rejestrować prywatne wiadomości, dane medyczne lub inne poufne informacje pojawiające się podczas pracy.

„Jeśli tworzymy agentów, którzy mają pomagać ludziom w wykonywaniu codziennych zadań za pomocą komputerów, nasze modele muszą zawierać rzeczywiste przykłady tego, jak ludzie z nich faktycznie korzystają – na przykład ruchy myszką, klikanie przycisków i nawigowanie po menu rozwijanych” – powiedział rzecznik Meta.

Dolina Krzemowa coraz mocniej skręca w stronę monitoringu

Spór w Meta pokazuje, jak szybko firmy technologiczne zaczynają traktować zachowania pracowników jako paliwo dla rozwoju sztucznej inteligencji. Jeszcze kilka lat temu podobne rozwiązania kojarzyły się głównie z oprogramowaniem do kontroli pracy zdalnej. Dziś monitoring aktywności staje się elementem wyścigu AI.

Giganci technologiczni szukają ogromnych zbiorów danych pokazujących, jak ludzie korzystają z komputerów. Chodzi nie tylko o tekst czy obrazy, ale również o sposób poruszania kursorem, tempo pisania i reakcje użytkowników na interfejsy.

Meta należy obecnie do najbardziej agresywnie inwestujących firm w rozwój agentów AI. Zuckerberg wielokrotnie zapowiadał, że przyszłe modele będą potrafiły samodzielnie obsługiwać aplikacje, wykonywać zadania biurowe oraz zastępować człowieka przy wielu codziennych czynnościach.

Atmosfera w Meta robi się coraz bardziej napięta

To nie pierwszy bunt pracowników przeciwko decyzjom kierownictwa Meta. W ubiegłym roku zatrudnieni protestowali przeciwko usuwaniu tamponów z... męskich toalet.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

AI śledzi ruchy myszki pracowników. Praca w korpo wchodzi na nowy poziom
 0