Krążące od miesięcy obawy o masowe zwolnienia wywołane przez sztuczną inteligencję właśnie zderzyły się z opinią jednego z najbardziej wpływowych ekonomistów rynku finansowego. Torsten Sløk, główny ekonomista Apollo Global Management, przekonuje, że nie istnieją dowody świadczące o tym, że AI odbiera ludziom pracę. Problem polega na tym, że jego słowa padają w momencie, gdy kolejne firmy technologiczne otwarcie wskazują sztuczną inteligencję jako jeden z powodów redukcji etatów.
Torsten Sløk wywołał gorącą dyskusję po publikacji analizy zatytułowanej „Brak dowodów na utratę miejsc pracy związaną ze sztuczną inteligencją”. Ekonomista powołuje się na dane ADP dotyczące amerykańskiego rynku pracy, według których prywatne przedsiębiorstwa zwiększyły zatrudnienie w kwietniu o niemal 110 tys. osób.
Zdaniem Sløka obecna fala inwestycji w sztuczną inteligencję nie prowadzi do redukcji zatrudnienia, lecz do powstawania nowych stanowisk związanych z wdrażaniem i obsługą technologii AI. Firmy potrzebują specjalistów odpowiedzialnych za integrację nowych narzędzi, zarządzanie modelami, analizę danych oraz rozwój infrastruktury.
Ekonomista twierdzi, że obserwujemy klasyczny paradoks Jevonsa. Gdy technologia staje się tańsza i bardziej dostępna, popyt na nią gwałtownie rośnie. W efekcie rynek tworzy nowe miejsca pracy, zamiast je likwidować.
„Krótko mówiąc, boom na wydatki na sztuczną inteligencję napędza zarówno zatrudnienie, jak i inflację” – pisze Sløk. „To paradoks Jevonsa, który rozgrywa się w czasie rzeczywistym: tańsza technologia generuje większy popyt i więcej miejsc pracy”.
Coraz więcej liderów technologii zmienia narrację
Słowa głównego ekonomisty Apollo nie są odosobnione. W ostatnich tygodniach podobne stanowisko zaczęli prezentować liderzy największych firm technologicznych. Szef OpenAI Sam Altman przyznał niedawno, że z ulgą obserwuje, iż jego wcześniejsze prognozy dotyczące gwałtownego zaniku miejsc pracy nie materializują się w skali, której się spodziewał. Podobne opinie wyrażają również przedstawiciele takich firm jak Box, Dell czy Goldman Sachs.
Jeszcze rok temu dominowały ostrzeżenia przed nadchodzącą rewolucją na rynku pracy. Dziś coraz częściej słychać argument, że sztuczna inteligencja tworzy nowe zawody szybciej, niż eliminuje stare.
Problem polega na tym, że zwolnienia są faktem
Optymistyczna narracja zderza się jednak z liczbami, które trudno zignorować. Branża technologiczna przeżywa kolejny rok intensywnych redukcji zatrudnienia. Od początku 2026 roku pracę straciło już niemal 116 tysięcy osób. To wynik bardzo bliski całorocznemu poziomowi zwolnień z 2025 roku.
W wielu przypadkach firmy otwarcie wskazywały sztuczną inteligencję jako jeden z kluczowych powodów zmian organizacyjnych. Nie chodzi wyłącznie o bezpośrednie zastępowanie pracowników przez algorytmy. Coraz częściej przedsiębiorstwa przesuwają środki finansowe z tradycyjnych działów do projektów związanych z AI, ograniczając zatrudnienie w innych obszarach.
Szczególnie głośnym przykładem stał się niedawno Wix. Firma ogłosiła zwolnienie około tysiąca pracowników, tłumacząc decyzję szybkim rozwojem sztucznej inteligencji oraz zmianą kierunku inwestycji. Wcześniej podobne działania przeprowadziły między innymi Block, Intuit, Meta, Amazon, Cisco i IBM. W części przypadków menedżerowie wprost przyznawali, że rozwój narzędzi AI pozwala wykonywać niektóre zadania przy mniejszej liczbie pracowników.
Firmy przygotowują się na jeszcze większe zmiany
Najbardziej wymowne są jednak prognozy samych przedsiębiorstw. Jedno z ostatnich badań przeprowadzonych wśród blisko tysiąca menedżerów wysokiego szczebla pokazało, że niemal wszyscy spodziewają się redukcji zatrudnienia w swoich organizacjach w ciągu najbliższych dwóch lat właśnie z powodu wdrażania sztucznej inteligencji.
To pokazuje, że obecna sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana niż prosty podział na zwycięzców i przegranych technologicznej transformacji. AI tworzy nowe miejsca pracy dla specjalistów od danych, inżynierów i ekspertów od automatyzacji. Jednocześnie zmniejsza zapotrzebowanie na część stanowisk administracyjnych, analitycznych i obsługowych.
Rynek pracy znalazł się w okresie przejściowym
Z jednej strony gospodarka nadal generuje nowe miejsca pracy, a inwestycje w AI napędzają zatrudnienie w wielu sektorach. Z drugiej strony tysiące pracowników już odczuły skutki reorganizacji związanych z automatyzacją.
W praktyce pytanie nie brzmi już, czy sztuczna inteligencja wpływa na rynek pracy. Znacznie ważniejsze staje się to, które zawody zyskają na rozwoju AI, a które będą stopniowo traciły znaczenie. Najbliższe lata pokażą, czy optymizm ekonomistów okaże się trafny, czy też obecna fala zwolnień jest dopiero początkiem znacznie większych zmian.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!



Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nie ma dowodów, że AI zabiera pracę? Czołowy ekonomista wywołał burzę