Niemcy toną w bełkocie. Każdy może wygenerować 500 stron, ale weź to przeczytaj

Aktualności Pozostałe Obserwuj nas w Google

Niemcy toną w bełkocie. Każdy może wygenerować 500 stron, ale weź to przeczytaj

Sztuczna inteligencja w teorii miała usprawnić pracę, ale niemieckim sądom funduje coś zupełnie odwrotnego. Obywatele masowo przesyłają pisma generowane przez AI, liczące nawet 500 stron. Resort sprawiedliwości szykuje zmiany, bo sędziowie nie są w stanie nadsyłanych tomów czytać.

Niemiecka minister sprawiedliwości Stefanie Hubig alarmuje, że generatywna sztuczna inteligencja staje się poważnym problemem dla wymiaru sprawiedliwości. Szczególnie dotknięte są sądy ds. zabezpieczenia społecznego, w których obywatele mogą występować bez obowiązkowego udziału adwokata. Wsparci komputerami, bardzo chętnie to robią.

Skala zjawiska jest przeogromna, choć trudno uznać ją za powód, by strzelały korki od szampana. Według Hubig w pierwszym kwartale 2026 roku liczba spraw wpływających do sądów tego rodzaju w Nadrenii Północnej-Westfalii wzrosła o 163 proc. Minister twierdzi, że większość napływających pism jest generowana przez AI. Niektóre dokumenty mają od 200 do nawet 500 stron.

Problem w tym, że sędziowie nie mogą po prostu zignorować takich materiałów, ani zlecić AI do szybkiej analizy. Muszą się z nimi osobiście zapoznać, nawet jeśli ich autor najwyraźniej uznał, że im więcej tekstu wygeneruje chatbot, tym większe szanse na wygraną.

Niemcy będą walczyć z prawniczym słowotokiem

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje reformę procedury cywilnej, która ma wymusić bardziej uporządkowane i zwięzłe przedstawianie argumentów. Sądy mają otrzymać większe możliwości kierowania przebiegiem postępowania, a rozprawy ustne ponownie zyskać na znaczeniu.

Podstawą zmian jest raport komisji reformującej postępowanie cywilne, opublikowany w styczniu 2025 roku. Co ciekawe, dokument dostrzega korzyści ze stosowania AI, ale jednocześnie ostrzega przed zalewem nadmiernie rozbudowanych pism, których autorzy w dodatku sami nie do końca rozumieją, co sygnują swoim nazwiskiem.

Wygląda więc na to, że sztuczna inteligencja rzeczywiście zrewolucjonizowała wymiar sprawiedliwości. Na razie głównie poprzez udowodnienie, że wygenerowanie 500 stron tekstu jest znacznie łatwiejsze niż ich przeczytanie. Nie wspominając już o błędach w treści, które przy tego rodzaju podejściu z pewnością się pojawiają.

Polska też zna ten problem. AI pisze, człowiek musi czytać

Choć niemiecka minister mówi o problemach tamtejszych sądów, zjawisko ma znacznie szerszy charakter i trudno zakładać, że ominie Polskę. Generatywna sztuczna inteligencja coraz częściej pomaga przygotowywać reklamacje, odwołania, skargi, pisma urzędowe czy wezwania do zapłaty.

Jeszcze niedawno napisanie kilkunastostronicowego dokumentu wymagało czasu, poświęcenia i przynajmniej podstawowej znajomości tematu. Dziś wystarczy kilka zdań wklepanych do chatbota, by otrzymać tekst przypominający profesjonalną analizę prawną. Niestety, profesjonalna stylistyka nie gwarantuje ani poprawności argumentacji, ani istnienia przywoływanych przepisów i orzeczeń.

Problem dotyczy zresztą nie tylko sądów, ale również urzędów i firm. AI pozwala w kilka sekund wygenerować wielostronicową odpowiedź na pytanie, na które człowiek odpowiedziałby w trzech zdaniach. W ten sposób doczekaliśmy się osobliwego postępu technologicznego: maszyny produkują coraz więcej tekstu, którego ludzie nie mają czasu czytać, a potem potrzebują kolejnych maszyn, żeby im go łaskawie streściły.

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Niemcy toną w bełkocie. Każdy może wygenerować 500 stron, ale weź to przeczytaj
 0