Volkswagen znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów swojej 87-letniej historii. Według informacji ujawnionych przez niemiecki „Manager Magazin”, członkowie zarządu koncernu w anonimowym badaniu ocenili sytuację firmy w wyjątkowo ponury sposób. Sześciu z dziewięciu menedżerów określiło położenie Volkswagena jako „fatalne”, a pozostali jako „napięte”. Nikt nie uznał, że firma funkcjonuje w stabilnych warunkach.
To sygnał, który pokazuje skalę problemów jednego z największych producentów samochodów na świecie. Jeszcze kilka lat temu Volkswagen był symbolem przemysłowej potęgi Niemiec. Dziś sam zarząd mówi o konieczności głębokich zmian, które mają zdecydować o przyszłości całego koncernu.
W Volkswagenie nie mówi się już o opóźnieniach. Mowa jest o przetrwaniu
Przez ostatnie lata problemy Volkswagena kojarzono głównie z opóźnieniami w rozwoju oprogramowania, trudnościami na rynku aut elektrycznych oraz rosnącą konkurencją z Chin. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że sytuacja jest znacznie poważniejsza. Według źródeł cytowanych przez niemieckie media wszyscy ankietowani członkowie zarządu zgodzili się, że firma potrzebuje radykalnych zmian strategicznych. Szczególną uwagę zwrócono na dwa kluczowe rynki: Chiny i Amerykę Północną. To właśnie tam Volkswagen traci udziały, podczas gdy lokalni i azjatyccy konkurenci notują coraz lepsze wyniki. Jeszcze niedawno władze koncernu skupiały się na korektach strategii produktowej. Teraz rozmowy mają dotyczyć znacznie poważniejszych kwestii związanych z przyszłością całej organizacji.
Wewnętrzna ankieta zarządu pokazuje, że kierownictwo Volkswagena nie traktuje obecnej sytuacji jako chwilowego spowolnienia. W ocenie osób zarządzających firmą stawką jest pozycja jednego z najbardziej rozpoznawalnych producentów samochodów na świecie.
Koszty produkcji stają się coraz większym problemem
Jednym z największych wyzwań pozostają koszty funkcjonowania niemieckich zakładów. Według wcześniejszych analiz utrzymanie fabryk Volkswagena w Niemczech jest od 25 do nawet 50 proc. droższe niż w przypadku wielu konkurentów. Firma już rozpoczęła szeroko zakrojony program oszczędnościowy. Globalne moce produkcyjne mają zostać zmniejszone z 12 do 9 milionów samochodów rocznie. Równocześnie koncern planuje redukcję około 35 tysięcy miejsc pracy do końca dekady.
Zmiany obejmują również historyczne zakłady produkcyjne. Pod koniec 2025 roku zakończono montaż samochodów w słynnej Szklanej Manufakturze w Dreźnie, a na 2027 rok zaplanowano namknięcie fabryki w Osnabrück.
Chiński BYD pojawia się w tle
Pikanterii dodają informacje dotyczące zakładów w Dreźnie. Według części mediów chiński producent samochodów elektrycznych BYD miał prowadzić rozmowy dotyczące wykorzystania części infrastruktury należącej do Volkswagena. Koncern oficjalnie zaprzecza takim doniesieniom. Jednocześnie wypowiedzi prezesa Olivera Blume'a pozostawiają pole do spekulacji. Szef Volkswagena stwierdził niedawno, że współpraca z chińskimi partnerami mogłaby być interesującym sposobem zagospodarowania niewykorzystanych mocy produkcyjnych.
W praktyce oznaczałoby to sytuację, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niewyobrażalna. Niemiecki gigant motoryzacyjny mógłby udostępniać swoje zakłady producentom z Chin, którzy coraz śmielej zdobywają europejski rynek.
Chińskie marki naciskają coraz mocniej
Największym wyzwaniem dla Volkswagena pozostaje dynamiczny rozwój producentów takich jak BYD. Chińskie firmy coraz skuteczniej konkurują ceną, a jednocześnie szybko poprawiają jakość swoich pojazdów i technologii. Na rynku samochodów elektrycznych przewaga kosztowa producentów z Państwa Środka staje się szczególnie widoczna. Volkswagen ma coraz większe trudności z oferowaniem modeli w cenach, które mogłyby skutecznie rywalizować z chińską konkurencją.
Problem dotyczy nie tylko samej marki Volkswagen. Konsekwencje odczuwają również inne firmy należące do grupy, takie jak Audi, Porsche czy Škoda Auto.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Alarm w Volkswagenie. Zarząd mówi o fatalnej sytuacji giganta