Kiedyś obawialiśmy się, że wielkie korporacje nas podsłuchują. Dziś Amazon proponuje, żebyśmy sami kupili urządzenie z mikrofonami, nosili je przy sobie i płacili abonament za analizowanie naszych rozmów. Panie i panowie, inwigilacja stała się właśnie usługą premium.
O tym, że inteligentne urządzenia noszone nas podsłuchują, mówi się od dawna. Zazwyczaj to jednak żaden powód do dumy. Nie dla Amazona, który zaprezentował Bee Frontier, inteligentną opaskę wyposażoną w dwa mikrofony i sztuczną inteligencję. Urządzenie ma słuchać rozmów użytkownika, wychwytywać istotne informacje i zamieniać je w notatki, przypomnienia oraz listy zadań. Zapamięta więc ustalenia ze spotkania, plany obiadowe czy produkty, które ktoś wspomniał podczas rozmowy.
Opaska kosztuje 74,99 dolara (ok. 292 zł), oferuje do siedmiu dni pracy na baterii i ma klasę odporności IP67. Powstał również Bee Eclipse, magnetyczny gadżet mocowany do smartfona, wyceniony na 99,99 dolara (ok. 390 zł).
Powiedziałeś, że potrzebujesz płynu do naczyń? Amazon już wie
Najciekawsza jest jednak integracja z innymi produktami i usługami. Opaska Bee może współpracować z Alexą+, Gmailem, Kalendarzem Google i Outlookiem. Co więcej, Amazon nie ukrywa, że zamierza wykorzystywać informacje z rozmów do proponowania zakupów w swoim sklepie. Wspomnisz znajomemu, że potrzebujesz nowego odkurzacza, a Amazon może podsunąć ci odpowiednią ofertę. Ot, mit o reklamach tworzonych na bazie nagrań z podsłuchu staje się faktem. W świetle fleszy.
Oczywiście taka ekstrawagancja kosztuje. Rozszerzone funkcje, w tym integracja z zakupami i Alexą+, wymagają abonamentu Bee Pro za 11,99 dolara miesięcznie (ok. 47 zł). Podstawowe podsumowania rozmów i 14-dniowa pamięć są natomiast dostępne bez dodatkowej opłaty.

Amazon zapewnia, że zadbał o prywatność. Urządzenia mają fizyczny przycisk sterowania mikrofonem i kontrolkę nagrywania, a dźwięk ma być przetwarzany na bieżąco i usuwany. Transkrypcje są szyfrowane, a użytkownik może kasować historię rozmów. Firma deklaruje też, że jej rozwiązanie Bee Private Compute całkowicie uniemożliwia Amazonowi dostęp do prywatnych danych.
Pozostaje jednak pytanie o prywatność osób, które znajdą się w zasięgu mikrofonów, choć same żadnej opaski nie kupiły.
Cóż, Amazon właśnie znalazł sposób, żeby zarabiać nie tylko na tym, co kupujesz, ale również na tym, o czym rozmawiasz. I jeszcze wystawi ci za to comiesięczną fakturę. Paradne.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Amazon chce cię podsłuchiwać i wciskać na tej podstawie reklamy. I jeszcze masz mu zapłacić