Amerykański sąd bierze się za filmy na YouTube. Decyzja może zmienić zasady gry


Amerykański sąd bierze się za filmy na YouTube. Decyzja może zmienić zasady gry

Filmy z reakcjami od lat są jednym z najpopularniejszych formatów na YouTube. Jedni je uwielbiają, inni uważają za pasożytowanie na cudzej pracy, ale trudno zaprzeczyć, że dla wielu twórców stały się realnym źródłem dochodu. Do sprawy włączył się amerykański sąd federalny, który może ukrycić tę zabawę.

Sprawa dotyczy pozwu pomiędzy dwoma twórcami internetowymi, którzy publikują treści związane z tzw. audytami obywatelskimi. Jeden z nich zarzuca drugiemu bezprawne wykorzystanie fragmentów jego nagrań w filmach reakcyjnych.

Spór między twórcami

Christopher Cordova, prowadzący kanał Denver Metro Audits, twierdzi, iż Jonathan Huneault z kanału Frauditor Troll używał jego materiałów bez zgody. Według Cordovy nagrania zostały pobrane z YouTube przy użyciu narzędzi, które omijają techniczne zabezpieczenia platformy.

Filmy z reakcjami od lat są jednym z najpopularniejszych formatów na YouTube. Jedni je uwielbiają, inni uważają za pasożytowanie na cudzej pracy, ale trudno zaprzeczyć, że dla wielu twórców stały się realnym źródłem dochodu. Do sprawy włączył się amerykański sąd federalny, który może ukrycić tę zabawę.

YouTube

Zdaniem powoda takie działanie narusza nie tylko regulamin YouTube, ale również amerykańską ustawę DMCA, która chroni treści przed obchodzeniem zabezpieczeń. Co istotne, chodzi nie tyle o samo użycie fragmentów w filmie, ale o sposób, w jaki materiały zostały pozyskane.

Linia obrony i argumenty sądu

Prawnicy Huneaulta próbowali doprowadzić do oddalenia części zarzutów. Wskazywali, że nie ma dowodów na użycie narzędzi do „zgrywania” wideo, a wielu twórców od lat korzystało po prostu z nagrywania ekranu, co niekoniecznie oznacza łamanie zabezpieczeń.

Sąd nie zgodził się jednak na odrzucenie roszczeń związanych z DMCA. Sędzia prowadząca sprawę uznała, że YouTube stosuje techniczne środki, które mają zapobiegać nieautoryzowanemu pobieraniu filmów, i że mogą one podlegać ochronie prawnej. Jednocześnie podkreślono, że fakt publicznej dostępności nagrań nie ma tu decydującego znaczenia.

Fair use to nie wszystko

Wielu twórców reakcyjnych od lat opiera się na zasadzie dozwolonego użytku. Argumentują, że ich filmy nie są zwykłym kopiowaniem cudzych treści, lecz formą komentarza, krytyki lub analizy. W takich przypadkach prawo autorskie w USA często działa na ich korzyść.

Decyzja sądu pokazuje jednak, że nawet jeśli końcowy materiał mógłby zostać uznany za fair use, to sposób pozyskania źródłowych nagrań może stać się osobnym problemem prawnym. To potencjalnie zmienia zasady gry dla dużej części sceny YouTube.

Możliwe konsekwencje dla całej branży

Sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta i Huneault wciąż może wygrać proces. Jego obrona wskazuje, że jeśli faktycznie nie doszło do obejścia zabezpieczeń, zarzuty mogą się nie utrzymać. Prawnicy podnoszą też kwestię tego, czy w ogóle doszło do realnej szkody.

Niezależnie od finału, samo dopuszczenie roszczeń opartych na DMCA budzi duże zainteresowanie wśród twórców. Kanałów opartych na reakcjach są tysiące, a niektóre z nich mają miliony subskrybentów. Jeśli sądy zaczną dokładniej badać takie filmy, może to wpłynąć na cały model działania tej części internetu.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Amerykański sąd bierze się za filmy na YouTube. Decyzja może zmienić zasady gry
 0