Anbernic zaprezentował RG DDS, czyli kolejną próbę udowodnienia, że Nintendo 3DS było zbyt dobrym pomysłem, żeby pozwolić mu umrzeć. Nowa konsola ma dwa ekrany o różnych proporcjach, mocny procesor i obowiązkową porcję AI. Zabrakło tylko drobiazgu: efektu 3D.
Chińscy producenci handheldów najwyraźniej uznali, że wymyślanie nowych konsol jest przereklamowane. Znacznie łatwiej sięgnąć po sprzęt Nintendo sprzed kilkunastu lat, dorzucić współczesny procesor i ogłosić narodziny kolejnej rewolucji. Tak właśnie wygląda Anbernic RG DDS, wyraźnie inspirowany Nintendo 3DS.
Co ciekawe, producent przynajmniej odrobił lekcję z ekranów. Górny panel IPS ma 4,7 cala, proporcje 5:3 i rozdzielczość 1200 × 720 pikseli. Dolny jest mniejszy, 4-calowy, o proporcjach 4:3 i rozdzielczości 960 × 720 pikseli.
Dwa ekrany, dwa formaty. Ktoś tu jednak pomyślał
Różnice nie wynikają z tego, że w fabryce zabrakło identycznych wyświetlaczy. To celowy zabieg odpowiadający proporcjom ekranów oryginalnego 3DS-a. Obie rozdzielczości pozwalają na trzykrotne skalowanie obrazu, co powinno zapewnić znacznie lepszy efekt podczas emulacji niż przypadkowe rozciąganie pikseli.
W środku pracuje Snapdragon G2 Gen 2 z aktywnym chłodzeniem. Są też dwa analogi, rysik, głośniki stereo i akumulator 6000 mAh. Nie zabrakło nawet przycisku AI, bo przecież bez sztucznej inteligencji konsola mogłaby przypadkiem zostać uznana za urządzenie do grania.
Najzabawniejsze jest jednak to, czego zabrakło. RG DDS nie oferuje stereoskopowego obrazu 3D, czyli funkcji, od której Nintendo 3DS wzięło swoją nazwę. Chińczycy odtworzyli więc charakterystyczną konstrukcję, ale najbardziej rozpoznawalny element oryginału uznali za zbędny.
Ceny i daty premiery jeszcze nie podano. Pozostaje mieć nadzieję, że Anbernic nie wyceni nowości jak sprzętu premium. W końcu dostajemy Nintendo 3DS bez 3D, ale za to z AI. Najwyraźniej tak właśnie wygląda postęp w 2026 roku.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nintendo 3DS powraca. Co prawda Chińczycy zabrali mu 3D, ale wcisnęli AI