Badacz zademonstrował nieuprawnioną aplikację uzyskującą dostęp do roota na flagowych modelach Samsunga, Xiaomi, Oppo, OnePlus i Realme. Wady znajdują się w oprogramowaniu i sterownikach dodanych przez producenta, a nie w samym Androidzie.
Najnowsze flagowce Samsunga, Xiaomi, Oppo i OnePlus, wszystkie z najnowszymi aktualizacjami zabezpieczeń, padły ofiarą nieautoryzowanej aplikacji. I to nie wina Androida, to oprogramowanie dodane przez producentów telefonów jest krytycznie podatne na ataki i ma głęboki dostęp do systemu.
Jedna aplikacja może zdobyć uprawnienia roota
Lukas Maar, badacz ds. bezpieczeństwa na California Institute of Technology, odkrył słaby punkt w urządzeniach z Androidem,oprogramowanie OEM jest niezwykle podatne na ataki, umożliwiając atakującym uzyskanie uprawnień roota w smartfonach głównych marek. Na atak podatne są m.in. smartfony Samsung Galaxy S26 Ultra, Xiaomi 17, Oppo Find X9 Ultra i OnePlus Ace 6 Ultra. Badacz zademonstrował aplikację bez uprawnień, która przejęła pełną kontrolę nad urządzeniami z systemem Android.
Ta sama strategia hakerska, nazwana „OEMpocalypse Now”, doprowadziła do powstania trzech łańcuchów ataków wymierzonych w flagowe modele Samsunga, począwszy od serii Galaxy S23, przez serię S26, po najnowszą serię Z, większość urządzeń Xiaomi ze średniej i wysokiej półki, a także najnowsze flagowce Oppo, OnePlus i Realme.
Problem tkwi w dodatkach producentów
Exploity nie były powiązane z konkretną wersją Androida, chipsetem, wersją jądra, ani nawet modelem urządzenia. Wiele smartfonów działa na tej samej wadliwej dodatkowej warstwie oprogramowania, takiej jak One UI, HyperOS czy ColorOS, ze sterownikami jądra specyficznymi dla producentów OEM.
„Głównym założeniem jest to, aby atakować wyłącznie kod tworzony przez producentów oryginalnego sprzętu (OEM), takich jak Samsung i Xiaomi” – powiedział Maar w pierwszej części badania.
Root daje atakującemu ogromne możliwości
Dostęp do roota daje atakującym niemal całkowitą kontrolę nad urządzeniem i jego danymi, omijając model uprawnień systemu Android, a nawet pozwalając im manipulować niedostępnymi dla użytkownika ustawieniami systemowymi, co może potencjalnie spowodować uszkodzenie sprzętu.
Badacz nie ujawnił kodu proof-of-concept i udostępnił jedynie kilka klipów wideo jako dowód hakowania flagowych smartfonów. Maar planuje kontynuować serię, dokładniej analizując każdy łańcuch.
Aplikacje innych firm dla systemu Android działają w środowisku piaskownicy zwanym untrusted_app. Zazwyczaj nie mogą komunikować się bezpośrednio ze sterownikami jądra i nigdy nie powinny mieć dostępu do uprawnień roota.
Maar opisuje lukę w zabezpieczeniach umożliwiającą dostęp do roota za pomocą aplikacji untrusted_app, która według doniesień osiąga niemal 100-procentową niezawodność niezależnie od zabezpieczeń i dostosowań Androida, jest przenośna przy minimalnych modyfikacjach w zależności od wersji jądra, producenta OEM, chipsetu lub urządzenia oraz uniwersalnie obejmuje wiele urządzeń.
Pierwszym z nich jest ucieczka z piaskownicy. Android już teraz oferuje wiele sposobów interakcji aplikacji ze sobą za pośrednictwem tzw. punktów końcowych komunikacji międzyprocesowej (IPC). Oprogramowanie OEM rozszerza tę powierzchnię ataku, dodając własne aplikacje, usługi i demony, z których każdy posiada dodatkowy zestaw takich punktów końcowych. Komponenty OEM mogą również otwierać sterownik jądra.
Pojedyncza wada logiczna w jednym z tych programów obsługi IPC OEM, np. brak kontroli wywołującego, wyeksportowany komponent, który nie powinien być eksportowany, lub niezweryfikowana ścieżka do pliku, może wystarczyć do przekroczenia granicy uprawnień, Badacz wykorzystał błąd, który tkwi wyłącznie w logice przestrzeni użytkownika OEM, aby przejść z niezaufanej aplikacji do procesu należącego do OEM.
W drugim etapie badacz wykorzystał lukę w zabezpieczeniach typu „use-after-free” w sterowniku jądra przeznaczonym dla producentów OEM. Sterownik zachowywał odwołanie do określonego fragmentu pamięci (strony) po tym, jak jądro udostępniło go do ponownego wykorzystania, umożliwiając badaczowi wykorzystanie tego nieaktualnego odwołania do dostępu do danych jądra i ich modyfikacji.
„Następnie wdrożyłem tę strategię trzy razy, po jednym dla każdego głównego producenta Androida, odkrywając po drodze wiele luk w zabezpieczeniach” – powiedział badacz.
Każdą aplikację, która nie miała zadeklarowanych uprawnień, przetestowano na urządzeniach Samsung Galaxy S26 Ultra, S26 i Galaxy S23, Xiaomi 17, Oppo Find X9 Ultra i OnePlus Ace 6 Ultra.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Polacy płacą za takie telefony po kilka tysięcy. Można przejąć nad nimi kontrolę