Powrót Apple do Intela staje pod znakiem zapytania


Powrót Apple do Intela staje pod znakiem zapytania

Jakiś czas temu pojawiła się zaskakująca informacja o powrocie Intela do współpracy z Apple i produkcji procesorów dla urządzeń marki z Cupertino. Tym razem jednak to nie układy Niebieskich ponownie trafiłyby do MacBooków, nadal byłyby to autorskie chipy Apple tylko wyprodukowane przez Intela. Jednak z partnerstwa raczej nic nie wyjdzie.

Przed laty to Intel zasilał MacBooki swoimi procesorami, do czasu aż Apple nie przesiadło się na autorskie procesory. Mimo tego plotkowano o powrocie Intela, choć w innej roli, producenta układów Apple, które trafiałyby do laptopów oraz tabletów giganta. W grę wchodziła również produkcja układów mobilnych dla iPhone'ów. Warunkiem była pozytywna weryfikacja platformy Intel 18A. Najwyraźniej coś poszło nie tak, bo w to partnerstwo nie wierzą analitycy.

Intel 18A pod lupą

Według wcześniejszych doniesień Apple miało testować proces technologiczny Intel 18A-P, który jest jednym z najbardziej zaawansowanych rozwiązań Niebieskich. Mówiło się, że mógłby on trafić do najtańszych wariantów procesorów z serii M około 2027 roku, a rok później także do niektórych modeli iPhone’ów, tych bez dopisku „Pro”.

Niewykluczone, że Intel nie będzie produkował procesorów do iPhone'ów. Nadal może jednak odpowiadać za chipy do MacBooków.

Intel potwierdził, iż Apple podpisało umowę o poufności i otrzymało narzędzia pozwalające ocenić ten proces w praktyce. Sam 18A jest dla Niebieskich bardzo ważny, bo jako pierwszy wspiera nową metodę łączenia układów w trzech wymiarach, co w teorii daje duże możliwości rozwoju bardziej złożonych chipów.

Problem, który wraca jak bumerang

Entuzjazm szybko jednak osłabł. Doświadczone osoby z branży półprzewodników zaczęły zwracać uwagę na decyzję Intela, która może przekreślić szanse na produkcję chipów do iPhone’ów. Chodzi o pełne przejście na tzw. zasilanie spodu krzemu, czyli Backside Power Delivery.

To rozwiązanie ma swoje zalety. Ułatwia dostarczanie energii do tranzystorów, zmniejsza straty napięcia i pozwala osiągać wyższe taktowania. W przypadku procesorów do komputerów czy serwerów może to mieć sens. Problem pojawia się jednak przy układach mobilnych, takich jak te stosowane w smartfonach.

Wydajność to jedno, ciepło to drugie

Eksperci podkreślają, iż w chipach mobilnych zysk wydajności z takiego rozwiązania jest niewielki, a za to rośnie problem odprowadzania ciepła. Nowa konstrukcja sprawia, że ciepło gorzej rozchodzi się w strukturze układu, co prowadzi do wyższych temperatur w newralgicznych miejscach.

W praktyce oznacza to konieczność stosowania bardziej agresywnego chłodzenia. A na to w smartfonach zwyczajnie nie ma miejsca. Telefony muszą działać pasywnie, bez aktywnego chłodzenia, i mieścić się w ścisłych limitach temperatury obudowy. Według branżowych komentarzy utrzymanie bezpiecznych temperatur w takich warunkach byłoby bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe.

iPhone’y raczej poza zasięgiem Intela

Z tego powodu coraz częściej pojawia się opinia, że Intel nie ma realnych szans na produkcję chipów do iPhone’ów w najbliższych latach. Ryzyko problemów związanych z odprowadzaniem ciepła jest zbyt duże, a Apple bardzo ostrożnie podchodzi do stabilności i energooszczędności swoich mobilnych układów.

Nie oznacza to jednak, że współpraca z Intelem jest całkowicie wykluczona. Wciąż otwartą kwestią pozostają procesory z serii M, które trafiają do MacBooków i komputerów stacjonarnych. Tam większe obudowy i lepsze chłodzenie dają znacznie więcej swobody projektowej.

Ostrożność Apple

Na ten moment wszystko wskazuje na to, że jeśli Apple faktycznie zdecyduje się na powrót do Intela, będzie to ruch bardzo ograniczony. Marzenia o iPhone’ach z chipami produkowanymi w fabrykach Intela muszą jeszcze poczekać, o ile w ogóle się spełnią.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Powrót Apple do Intela staje pod znakiem zapytania
 0