Apple budowało wizerunek firmy, która przetwarza dane użytkownika lokalnie - na urządzeniu, bez wysyłania ich do chmury. Teraz ten obraz zaczyna pękać. Według doniesień „The Information" bardziej zaawansowane zapytania kierowane do Siri mają być wkrótce obsługiwane przez modele Gemini od Google i to w chmurze, nie na iPhonie.
Powód jest prosty: nawet najlepszy chip mobilny ma swoje granice. Modele językowe klasy Gemini Ultra czy GPT-4 wymagają infrastruktury serwerowej złożonej z dziesiątek tysięcy procesorów - czegoś, czego żaden smartfon nie pomieści. Apple próbowało obejść ten problem, stosując technikę zwaną destylacją modeli: uproszczona wersja dużego modelu „uczy się" zachowania swojego większego odpowiednika i może działać lokalnie.
Problem w tym, że Apple publicznie obiecywało coś więcej. Firma podkreślała, że przetwarzanie na urządzeniu to nie tylko kwestia wydajności, ale przede wszystkim prywatności. Teraz musi zestawić te deklaracje z rzeczywistością. Według doniesień Apple nawiązało współpracę z Nvidią i jej platformą Confidential Computing, która szyfruje dane nawet podczas przetwarzania na serwerach GPU - co pozwoliłoby firmie twierdzić, że prywatność jest zachowana, nawet gdy dane opuszczają telefon.
Czy iPhone z Gemini w środku to jeszcze iPhone?
Siri od lat pozostaje w tyle za Asystentem Google i ChatGPT w zadaniach wymagających rozumowania. Jeśli współpraca z Google faktycznie poprawi jakość odpowiedzi, może to być pierwsza realna szansa, by Siri przestała być obiektem żartów wśród użytkowników wymagających czegoś więcej niż ustawienie budzika.
Wszyscy użytkownicy iPhone'ów, którzy próbowali używać Siri do złożonych zapytań i szybko się zniechęcili powinni śledzić rozwój sytuacji. Zmiana może być odczuwalna - o ile Apple faktycznie zdecyduje się na integrację z mocniejszymi modelami, a nie tylko na kosmetyczne ulepszenia.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Apple potrzebuje pomocy Google, żeby Siri nadążyła za konkurencją