Intel próbuje przekonać rynek, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w segmencie kart graficznych. Nowy CEO, Lip-Bu Tan, coraz śmielej mówi o powrocie „Chipzilli” do gry, wspierając się świeżym wzmocnieniem kadrowym z Qualcommu. Problem w tym, że za deklaracjami nadal nie idzie czytelny i spójny plan.
Od momentu objęcia sterów przez Tana Intel wciąż sprawia wrażenie firmy szukającej kierunku, zwłaszcza w kontekście AI. W segmencie akceleratorów jedyną konkretną nazwą pozostaje Crescent Island, projekt nastawiony głównie na inferencję. O Jaguar Shores mówi się od dawna, ale postępy są na tyle mgliste, że trudno ocenić realne szanse tej platformy.
Podczas Cisco AI Summit Tan potwierdził, że prace nad GPU trwają, a produkcja na większą skalę w oparciu o własne fabryki ma sens. Kluczowym ruchem było zatrudnienie Erica Demersa, byłego głównego architekta GPU w Qualcommu. Według CEO to element szerszej strategii powrotu do grafiki wysokiej wydajności.
Intel próbuje przekonać rynek, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w segmencie kart graficznych.

Battlemage pokazał potencjał, ale nie ambicję
Na rynku konsumenckim Intel wypuścił układy Battlemage pod koniec 2024 roku, a warianty Pro trafiły do oferty w drugiej połowie 2025. Był to sygnał, że firma wciąż nie rezygnuje z tego kawałka tortu. Nie był to jednak dowód, że Intel jest gotów na otwartą wojnę GPU z NVIDIĄ i AMD, a temacie modelu Arc B770, czyli wyczekiwanego flagowca Battlemage, nastała cisza.
Firma zapowiada przejście na roczny cykl premier i podkreśla, że Crescent Island oraz kolejna generacja Jaguar Shores mają zapewnić jej miejsce na rynku akceleratorów AI. Tyle że ten segment jest już mocno obsadzony, a nowi gracze muszą walczyć nie tylko wydajnością, ale też ceną, skalą i całym ekosystemem.
Bez stabilnej strategii ani rusz
Intel chwali się postępami przy zintegrowanych układach Xe3 „Celestial” dla platformy Panther Lake oraz sugeruje, że Arc B390 może dedykowanymi grafikami i rzeczywiście to iGPU wypada imponująco w testach, ale gracze czekają na coś więcej.
Same zapowiedzi i głośne nazwiska jednak nie wystarczą. Jeśli Intel naprawdę chce wrócić do gry, potrzebuje stabilnego, długofalowego planu, który nie zmienia się co kwartał. Bez tego powrót do świata GPU pozostanie bardziej obietnicą niż realną alternatywą dla produktów Zielonych i Czerwonych.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Zatrudnili architekta z Qualcommu. Czy to wystarczy, by uratować GPU Intela?