Szybki rozwój tzw. robotaxi i systemów opartych na AI buduje wrażenie pełnej autonomii. Rzeczywistość okazuje się jednak zgoła inna. Podczas niedawnego przesłuchania w amerykańskim Senacie przedstawiciele branży przyznali wprost: za kulisami „samodzielnych” maszyn nadal stoją ludzie.
Waymo, jeden z liderów rynku autonomicznych przejazdów, potwierdziło, że w nietypowych sytuacjach jego robotaxi mogą przekazywać kontrolę zdalnym kierowcom. Szef bezpieczeństwa firmy, Mauricio Peña, przyznał, że część operatorów pracuje w USA, ale wielu wykonuje zadania z innych krajów, m.in. z Filipin. Choć mechanizm wsparcia ma zwiększać bezpieczeństwo, to jednak rozbija mit o pełnej autonomii tych pojazdów, bo systemy AI wciąż wymagają ludzkiego nadzoru, często realizowanego przez kontraktorów o niższych wynagrodzeniach.
Waymo potwierdziło, że w nietypowych sytuacjach jego robotaxi mogą przekazywać kontrolę zdalnym kierowcom.
Tesla i „autonomia” pod nadzorem
Podobne rozwiązania stosuje Tesla. Jej roboty nadal korzystają z obecności monitorów bezpieczeństwa, a w 2024 roku podczas wydarzenia „We, Robot”, firma przyznała, że humanoidalne konstrukcje nadal wymagają interwencji człowieka. Viralowe nagranie z upadkiem robota, zsynchronizowanym z ruchem zdalnego operatora, tylko wzmocniło wątpliwości wokół faktycznej autonomii.

AI od zawsze oparta na pracy ludzi
To zjawisko nie jest nowe. Gdy OpenAI zapoczątkowało boom na generatywną sztuczną inteligencję dzięki ChatGPT, do trenowania modeli wykorzystywano tysiące pracowników na całym świecie. Często pracowali oni za relatywnie niskie stawki i bez świadczeń socjalnych. Podobnie działał system drive-thru firmy Presto Automation, który reklamowano jako autonomiczny, choć w praktyce zamówienia nadzorowali pracownicy z Filipin. Z kolei technologia Just Walk Out od Amazon, mająca eliminować kasy w sklepach, opierała się na wsparciu zespołów monitorujących klientów z Indii.
Spór polityczny i wątek Chin
Podczas przesłuchania senatorowie skupili się nie tylko na kwestii bezpieczeństwa, ale także narodowości operatorów. Senator Ed Markey określił zatrudnianie zagranicznych pracowników jako „nie do zaakceptowania”. Wskazywano na potencjalne opóźnienia w reakcji oraz ryzyka związane z infrastrukturą sieciową. Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że Waymo wykorzystuje pojazdy produkowane w różnych krajach, w tym w Chinach. Firma zapewnia jednak, że systemy autonomiczne są instalowane i konfigurowane na terenie USA.
Debata wokół robotaxi pokazuje jednak przede wszystkim, że hasło „w pełni autonomiczne” często jest uproszczeniem marketingowym. Dzisiejsza AI to wciąż połączenie algorytmów i pracy ludzi, rozproszonej globalnie i nierzadko niewidocznej dla użytkownika końcowego. Pytanie nie brzmi więc, czy człowiek jest potrzebny, lecz jak długo pozostanie kluczowym ogniwem w tym łąńcuchu.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Autonomiczne taksówki Waymo nie takie autonomiczne. Firma przyznaje się do wspomagania autopilota