Ktoś wrzucił nowego Avatara do sieci. Grozi mu 7 lat więzienia


Ktoś wrzucił nowego Avatara do sieci. Grozi mu 7 lat więzienia

Na kilka miesięcy przed premierą animowanego filmu The Legend of Aang: The Last Airbender doszło do poważnego wycieku. Singapurska policja poinformowała o zatrzymaniu 26-letniego mężczyzny podejrzanego o nielegalne przejęcie dostępu do serwera multimedialnego i skopiowanie nieopublikowanej wersji produkcji.

Według śledczych zatrzymany miał uzyskać zdalny dostęp do systemu, w którym przechowywano roboczą wersję filmu animowanego, a następnie pobrać plik i opublikować jego fragmenty w sieci. Materiały zaczęły krążyć po mediach społecznościowych błyskawicznie, wywołując falę spekulacji wśród fanów kultowej serii.

Nowy Avatar to pierwsza pełnometrażowa animacja osadzona w świecie kultowego uniwersum. Produkcja od miesięcy wzbudza ogromne zainteresowanie fanów, a budżet filmu ma sięgać około 80 milionów dolarów.

Fragmenty filmu trafiły do sieci w ciągu kilku godzin

Pierwsze nagrania pojawiły się 12 kwietnia na platformie X. Użytkownik twierdził, że pełna wersja filmu została do niego wysłana przez pomyłkę. Krótki fragment zamieszczony w poście przyciągnął ogromną uwagę i w ciągu kilku godzin wygenerował dziesiątki milionów odsłon.

To wystarczyło, by nagrania zaczęły rozprzestrzeniać się na kolejnych platformach. Następnego dnia do internetu trafiły jeszcze dłuższe materiały, a według części doniesień w obiegu pojawiła się nawet kompletna kopia produkcji. Dla studia to była katastrofa, ponieważ chodzi o jeden z najważniejszych animowanych projektów zaplanowanych na ten rok.

Policja zareagowała błyskawicznie

Singapurskie służby otrzymały oficjalne zgłoszenie 16 kwietnia. Już dzień później śledczy mieli ustalić tożsamość podejrzanego i przeprowadzić zatrzymanie. Podczas przeszukania zabezpieczono urządzenia elektroniczne należące do 26-latka.

Na jednym z nich funkcjonariusze mieli odnaleźć kopię nieopublikowanego filmu. Wstępne ustalenia wskazują, że mężczyzna nie posiadał uprawnień do korzystania z serwera i wykorzystał nieautoryzowane połączenie zdalne do pobrania materiałów. Sprawa została potraktowana bardzo poważnie, ponieważ dotyczy naruszenia bezpieczeństwa materiału o wysokiej wartości komercyjnej.

Studio odcina się od przecieku

Producent filmu szybko zdementował pojawiające się w internecie sugestie, jakoby wyciek pochodził bezpośrednio z firmy. Paramount+ przekazał, że źródło naruszenia nie znajduje się wewnątrz organizacji.

To ważne stanowisko, ponieważ w pierwszych godzinach po ujawnieniu nagrań część internautów spekulowała, że materiał mógł zostać przypadkowo udostępniony przez pracownika studia lub partnera technicznego. Śledztwo ma teraz odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób zabezpieczenia serwera zostały przełamane i czy w sprawę mogły być zaangażowane kolejne osoby.

Jeśli zarzuty się potwierdzą, zatrzymanemu może grozić nawet siedem lat więzienia. Singapurskie prawo przewiduje również wysoką grzywnę finansową, która może sięgnąć 50 tysięcy dolarów.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Ktoś wrzucił nowego Avatara do sieci. Grozi mu 7 lat więzienia
 0