Banan i błoto zamiast kabla audio? Ten test to cios w "audiofilskie voodoo"


Banan i błoto zamiast kabla audio? Ten test to cios w

Audiofile lubią podkreślać, że jakość dźwięku zależy od bardzo wielu czynników, w tym np. zastosowanych kabli. Sceptycy z kolei wyśmiewają tzw. "audio voodoo", nazywając tego typu twierdzenia zwykłym wymysłem lub siłą sugestii. Ktoś postanowił jednak w końcu zweryfikować, jak to jest z tymi kablami.

Czy rodzaj przewodu naprawdę ma kluczowe znaczenie dla jakości dźwięku? Moderator forum diyAudio o pseudonimie Pano postanowił to sprawdzić w nietypowy sposób. Przygotował test porównawczy, w którym sygnał audio przepuszczono nie tylko przez profesjonalny miedziany kabel, ale też… mokre błoto i banana.

Rezultaty okazały się zaskakujące. Spośród 43 odpowiedzi tylko sześć było poprawnych.

Pano

Cztery wersje tego samego nagrania

Uczestnicy eksperymentu otrzymali cztery próbki: oryginalny plik z płyty CD oraz trzy wersje ponownie nagrane po przejściu sygnału przez różne „interfejsy”. Wśród nich znalazły się: 180 cm profesjonalnego przewodu miedzianego, 20 cm wilgotnej ziemi, 120 cm starego kabla mikrofonowego przylutowanego do amerykańskich monet, a także 13-centymetrowy banan połączony z resztą toru. Założenie było proste, czyli sprawdzić, czy słuchacze są w stanie rozpoznać, która próbka przeszła przez który materiał.

Pano

Wyniki? Praktycznie losowe

Rezultaty okazały się zaskakujące. Spośród 43 odpowiedzi tylko sześć było poprawnych. To daje skuteczność na poziomie 13,95%. Co więcej, analiza statystyczna z wykorzystaniem rozkładu dwumianowego wykazała, że istnieje 6,12% szans na uzyskanie takiego lub gorszego wyniku przy czystym zgadywaniu. To wartość bardzo bliska klasycznemu progowi istotności 5%, co oznacza, że wyniki są praktycznie losowe. Innymi słowy, uczestnicy nie byli w stanie wiarygodnie odróżnić oryginału od nagrań przepuszczonych przez błoto czy banana.

Dlaczego to działa?

Choć błoto i banan nie kojarzą się z dobrymi przewodnikami, w praktyce wprowadzały do obwodu efekt zbliżony do dodatkowego rezystora szeregowego. To mogło obniżyć poziom sygnału, ale niekoniecznie wprowadzić zauważalne zniekształcenia. Dla przeciętnego słuchacza różnice okazały się niesłyszalne.

Co ciekawe, pomysł na eksperyment narodził się po obejrzeniu dokumentu „Amigo”, w którym pokazano, jak amerykańska armia budowała linię telegraficzną na Filipinach, wykorzystując ziemię jako przewód powrotny. Skoro sygnał telegraficzny mógł być przesyłany przez grunt na duże odległości, Pano zaczął się zastanawiać, jak wypadnie sygnał audio w podobnych warunkach.

Cios w audiofilskie mity?

Eksperyment nie oznacza, że wszystkie kable są identyczne, ale podważa przekonanie o dramatycznym wpływie superdrogich przewodników na brzmienie. W kontrolowanych warunkach różnice między profesjonalnym przewodem a improwizowanymi „zamiennikami” okazały się trudne do wychwycenia. To kolejny przykład, że w świecie audio "wierzenia" i marketing często odkrywają większą rolę, niż rzeczywistość. 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Banan i błoto zamiast kabla audio? Ten test to cios w "audiofilskie voodoo"
 0