Miały być reklamy, wyszła pornografia. Hakerzy poprawili ramówkę

Aktualności Pozostałe Obserwuj nas w Google

Miały być reklamy, wyszła pornografia. Hakerzy poprawili ramówkę

Reklamy na wielkich ekranach LED potrafią być irytujące, ale zwykle nie aż tak. W kilku krajach świata cyfrowe billboardy niespodziewanie zaczęły wyświetlać materiały pornograficzne, wprawiając kierowców i przechodniów w niemałe zakłopotanie. 

Za atakiem stoi grupa hakerów, która twierdzi, że zabezpieczenia systemów były tak słabe, że do ich złamania wystarczyłyby „dwie komórki mózgowe”, co nie stawia w najlepszym świetle operatorów takich reklam.

Wielki ekran w Egipcie zamiast reklam wyświetlał pornografię

Jednym z najbardziej widocznych incydentów był atak na ogromny billboard przy 26th of July Axis w Gizie, jednej z najważniejszych arterii komunikacyjnych w Egipcie. Kierowcy zatrzymywali samochody, by nagrywać nietypowe widowisko, które szybko trafiło do mediów społecznościowych. Na ekranie pojawiły się również podpisy wskazujące na grupę odpowiedzialną za włamanie oraz odnośnik do jej kanału na Telegramie.

Za atakiem stoi grupa hakerów, która twierdzi, że zabezpieczenia systemów były tak słabe, że do ich złamania wystarczyłyby „dwie komórki mózgowe”.

Egipskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że przyczyną był cyberatak na stronę internetową międzynarodowej firmy współpracującej z operatorem billboardów. Naruszenie miało doprowadzić do wyświetlania niepożądanych materiałów w kilku państwach jednocześnie. Operator Al Arabia United wyłączył zaatakowany ekran i rozpoczął współpracę ze służbami.

Podobne incydenty potwierdzono również w Malezji, gdzie kilka miejskich ekranów LED zostało wyłączonych przez lokalne władze. Doniesienia wskazują także na Brazylię, a niepotwierdzone informacje wymieniają Irak i Chiny.

<

Hakerzy znaleźli tysiące podatnych ekranów w dwie godziny

Odpowiedzialność za atak przypisała sobie grupa Leakers$. Według jej przedstawicieli wykorzystano lukę w oprogramowaniu służącym do przesyłania treści na wyświetlacze LED. Co gorsza, automatyczne skanowanie miało pozwolić znaleźć tysiące niezabezpieczonych systemów w zaledwie dwie godziny.

Członkowie grupy twierdzą, że ich celem było ujawnienie fatalnego poziomu zabezpieczeń, a nie wymuszenie okupu. Problem polegał między innymi na dostępności paneli zarządzania przez internet bez podstawowych mechanizmów ochronnych.

To zresztą nie pierwszy taki przypadek. W 2019 roku pornografia pojawiła się na billboardzie w amerykańskim Auburn Hills, a podobne incydenty odnotowano wcześniej w Australii, Indonezji i Nowej Zelandii. W jednym ze sklepów Asics zewnętrzne ekrany wyświetlały niepożądane materiały przez dziewięć godzin.

Cała historia byłaby nawet zabawna, gdyby nie fakt, że przejęcie publicznego ekranu może odwrócić uwagę kierowców i doprowadzić do wypadku. 

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Miały być reklamy, wyszła pornografia. Hakerzy poprawili ramówkę
 0