Centra danych zużywają dziś tak dużo pamięci, że skutki widać w sklepach z elektroniką. Ceny pamięci DDR5 już dawno przekroczyły granicę absurdu, a sytuację próbują wykorzystać scaleprzy, którzy chcą zarobić na obecnym kryzysie.
Tym razem nie chodzi jednak wyłącznie o wykupywanie produktów, ale o stałe monitorowanie całego łańcucha dostaw - od detalicznych zestawów RAM po przemysłowe moduły oraz same złącza.
Boty śledzą ceny pamięci przez całą dobę
Firma zajmująca się ochroną stron internetowych przed nadużyciami, DataDome, opisała kampanię, w której jeden z botów przez wiele tygodni obserwował oferty związane z pamięcią DDR5. Automatyczne zapytania pojawiały się średnio co kilka sekund. W skali godziny oznaczało to dziesiątki tysięcy wejść na strony.
Tym razem nie chodzi jednak wyłącznie o wykupywanie produktów, ale o stałe monitorowanie całego łańcucha dostaw.

Łącznie zablokowano ponad 10 milionów zapytań pochodzących z jednego źródła. Ich celem było pobieranie aktualnych danych o cenach oraz dostępności pamięci. Bot nie dodawał produktów do koszyka, nie przeglądał innych kategorii, nie zachowywał się jak zwykły klient. Wchodził na konkretną stronę, pobierał dane i natychmiast ją opuszczał.
Aby uniknąć wykrycia, ruch był rozłożony równomiernie w ciągu dnia i nocy. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak naturalne zainteresowanie użytkowników. W praktyce liczba zapytań była niemal idealnie płaska, bez typowych spadków w weekendy czy wieczornych pików. Gwałtowne przerwy pojawiały się tylko wtedy, gdy występował problem techniczny. Po jego usunięciu ruch natychmiast wracał do wcześniejszego poziomu.
Nie tylko gotowe zestawy RAM
Najciekawsze jest to, iż bot nie ograniczał się do popularnych zestawów dla graczy. Monitorował między innymi gniazda DIMM, nowe złącza CAMM2 oraz przemysłowe moduły pamięci sprzedawane w modelu B2B.
Cache-busting i omijanie zabezpieczeń
Mechanizm działania był prosty, ale skuteczny. Każde zapytanie zawierało unikalny parametr, dzięki czemu serwer traktował je jak nowe wejście, a nie korzystał z pamięci podręcznej. To pozwalało pobierać zawsze aktualne ceny i stany magazynowe.
Liczba zapytań była ustawiona tuż poniżej progów alarmowych stosowanych przez wiele platform e-commerce. W efekcie ruch przez długi czas nie wyglądał na nadużycie, choć w rzeczywistości był w pełni zautomatyzowany.
Historia, która już się powtarzała
Rynek sprzętu komputerowego widział podobne sytuacje w ostatnich latach. Przy premierach konsol czy kart graficznych ceny szybko rosły na rynku wtórnym. Przykładem może być limitowana edycja PlayStation 5 Pro 30th Anniversary od Sony, która w przedsprzedaży osiągała wielokrotność ceny katalogowej.
Podobnie było z topowymi kartami graficznymi, jak GeForce RTX 5090, które krótko po debiucie pojawiały się w ogłoszeniach znacznie drożej niż sugerowana cena producenta.
Nie inaczej było w przypadku pamięci DDR5. W okresach ograniczonej dostępności ceny potrafiły rosnąć kilkukrotnie, a na platformach aukcyjnych pojawiały się oferty znacznie przewyższające pierwotną wartość zestawów.
Centra danych pochłaniają większość produkcji
Prognozy branżowe wskazują, iż już w 2026 roku nawet około 70 procent globalnej produkcji pamięci może trafiać do infrastruktury serwerowej. To oznacza mniejszą pulę dla komputerów osobistych, motoryzacji czy elektroniki użytkowej.
Najwięksi producenci, tacy jak Micron Technology, Samsung Electronics czy SK hynix, inwestują w nowe linie produkcyjne. Budowa i uruchomienie nowej fabryki pamięci to jednak proces liczony w latach, nie miesiącach. W tym czasie nawet niewielkie braki na poziomie samych kości DRAM szybko przekładają się na niedobory gotowych modułów, złączy i płyt.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Boty polują na DDR5. Centra danych windują ceny pamięci