Ceny pamięci od miesięcy rosną w tempie, którego rynek komputerowy nie widział od lat. Dla producentów elektroniki oznacza to coraz wyższe koszty, a dla użytkowników końcowych droższe komputery, laptopy, smartfony, konsole i dyski SSD. Najnowsze dane pokazują jednak coś jeszcze bardziej niepokojącego. W przeliczeniu na koszt jednostki pamięci rynek miał dojść do poziomów obserwowanych około 2007 roku.
Daniel Lemire, badacz informatyki zajmujący się między innymi wydajnością oprogramowania, zwrócił uwagę na wyjątkową skalę obecnego wzrostu cen. Przygotowane przez niego wykresy pokazują, jak szybko wieloletni trend taniejącej pamięci został zahamowany. Przez dziesięciolecia za tę samą kwotę można było kupić coraz więcej pamięci. Teraz ta zależność została mocno zaburzona.
Dwie dekady tańszej pamięci zostały wymazane
Rynek pamięci przez lata działał według bardzo korzystnego dla konsumentów schematu. Kolejne generacje układów pozwalały zwiększać pojemność, a koszt pojedynczej jednostki pamięci systematycznie spadał. Komputery otrzymywały więcej RAM-u, dyski SSD oferowały coraz większe pojemności, a smartfony mogły przechowywać setki gigabajtów danych bez drastycznego wzrostu cen. Obecna sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Według danych przywoływanych przez Lemire'a cena pamięci w przeliczeniu na jednostkę osiągnęła poziomy kojarzone z rynkiem sprzed niemal dwóch dekad. Nie chodzi więc wyłącznie o to, że nowe moduły RAM czy dyski SSD są droższe niż rok temu. Problem dotyczy samej ekonomiki pamięci, która przez długi czas była jednym z największych sprzymierzeńców konsumentów kupujących elektronikę.
Lemire określa obecne zjawisko mianem historycznej anomalii. Tak gwałtowna zmiana po wieloletnim okresie spadków kosztów jest wyjątkowo nietypowa dla tej części rynku technologicznego.
Sztuczna inteligencja pochłania ogromne ilości pamięci
Za obecnym kryzysem stoi kilka czynników, ale jednym z najważniejszych pozostaje ekspansja infrastruktury sztucznej inteligencji.
Nowoczesne systemy AI wymagają ogromnych ilości pamięci. Centra danych wyposażane w akceleratory obliczeniowe potrzebują nie tylko potężnych procesorów i układów GPU, ale również dużych ilości szybkiej pamięci. Każdy kolejny etap rozbudowy infrastruktury AI oznacza więc dodatkowe zapotrzebowanie na komponenty, których produkcja wymaga czasu, fabryk oraz ogromnych nakładów inwestycyjnych.
Skala tego popytu zaczęła wpływać na cały rynek. Według przywoływanych danych JPMorgan ceny pamięci miały wzrosnąć o ponad 400 proc. od początku 2024 roku. Wzrost nie dotyczy przy tym wyłącznie pamięci DRAM.
Problemy dotknęły również rynek NAND Flash, wykorzystywany między innymi w dyskach SSD, kartach pamięci oraz zewnętrznych nośnikach danych. Według raportów branżowych ceny kontraktowe i detaliczne pamięci NAND wzrosły od początku kryzysu o około 50–100 proc.
Dla zwykłego użytkownika może to być znacznie bardziej odczuwalne, niż sugerowałaby sama cena kości pamięci. NAND znajduje się przecież w ogromnej liczbie urządzeń elektronicznych.
Droższa pamięć dociera do sklepów z elektroniką
Wyższe koszty komponentów nie pozostają problemem wyłącznie producentów półprzewodników. Z czasem zaczynają pojawiać się w cenach gotowych urządzeń.
Droższa pamięć może wpływać na ceny komputerów stacjonarnych i laptopów, ale również smartfonów, konsol oraz innych urządzeń wykorzystujących pamięci DRAM i NAND. Producenci muszą wybierać między zaakceptowaniem niższej marży a przeniesieniem części kosztów na klientów.
Na rynku pojawiły się już przykłady podwyżek cen elektroniki. HP, Dell i Apple podnosiły ceny części komputerów i laptopów, a Sony oraz Nintendo zwiększały ceny swoich konsol. W przypadku nowych urządzeń pamięć jest tylko jednym z elementów kosztowych, ale jej znaczenie jest szczególnie duże ze względu na skalę obecnego wzrostu.
Dla kupującego komputer sytuacja jest jeszcze bardziej problematyczna. Wydawać by się mogło, że po kilku latach można po prostu wybrać większy dysk SSD albo dołożyć więcej RAM-u. Jeżeli jednak ceny podstawowych komponentów rosną jednocześnie, cały rachunek za modernizację komputera zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Najgorsze może dopiero nadejść
Na poprawę sytuacji nie liczą na razie wszyscy przedstawiciele branży. SK Hynix, jeden z największych producentów pamięci na świecie, przewiduje, że obecny kryzys może potrwać znacznie dłużej. Prezes firmy Kwak Noh-jung wskazywał wcześniej na możliwość szczególnie trudnego dla rynku 2027 roku.
Według jego prognoz popyt na pamięć może nadal przewyższać podaż nawet po 2030 roku. Taki scenariusz byłby szczególnie niekorzystny dla rynku konsumenckiego, ponieważ producenci centrów danych i infrastruktury AI dysponują ogromnym zapotrzebowaniem na pamięć. Każda dodatkowa inwestycja w generatywną AI, nowe centra danych czy bardziej zaawansowane modele może przekładać się na kolejne zamówienia na DRAM oraz NAND.
Branża musi produkować więcej albo AI musi zużywać mniej pamięci
Daniel Lemire wskazuje na dwa podstawowe sposoby wyjścia z obecnej sytuacji. Pierwszym jest zwiększenie możliwości produkcyjnych przez producentów pamięci. Drugim pozostaje projektowanie systemów AI wymagających mniejszej ilości pamięci. Oba rozwiązania są jednak trudne do wdrożenia.
Budowa nowych fabryk półprzewodników trwa latami i wymaga ogromnych inwestycji. Samo zwiększenie produkcji nie jest więc procesem, który można przeprowadzić w ciągu kilku miesięcy. Z drugiej strony ograniczenie zapotrzebowania modeli AI na pamięć wymaga postępu w architekturze sprzętowej, algorytmach i oprogramowaniu.
To właśnie tutaj może rozegrać się jeden z najważniejszych technologicznych wyścigów najbliższych lat. Firmy rozwijające AI chcą budować coraz większe modele i centra danych, podczas gdy producenci sprzętu muszą znaleźć sposób na dostarczenie odpowiedniej ilości pamięci bez niekontrolowanego wzrostu kosztów.
Wszystko zależy od kondycji rynku AI
Jest jeszcze jeden element układanki. Obecny boom na pamięć jest w dużej mierze związany z ogromnymi inwestycjami w sztuczną inteligencję. Jeżeli tempo budowy infrastruktury AI utrzyma się przez kolejne lata, zapotrzebowanie na pamięć może pozostać bardzo wysokie.
Jeżeli jednak inwestycje w AI zaczną wyhamowywać, producenci pamięci mogą znaleźć się w zupełnie innej sytuacji. W branży pojawiają się już pytania o wyceny firm technologicznych i sens ekonomiczny części inwestycji związanych ze sztuczną inteligencją.
Ewentualne ochłodzenie rynku mogłoby ograniczyć popyt ze strony centrów danych. Z drugiej strony gwałtowne załamanie inwestycji byłoby poważnym ciosem dla producentów półprzewodników, którzy zwiększają moce produkcyjne właśnie z myślą o dalszym wzroście zapotrzebowania.
Na razie konsumenci muszą liczyć się z tym, że era wyjątkowo taniej pamięci nie wygląda już tak pewnie jak jeszcze kilka lat temu. Jeżeli prognozy producentów półprzewodników się sprawdzą, wysokie ceny RAM-u i pamięci flash mogą pozostać z nami znacznie dłużej, niż zakładałby typowy cykl rynku PC.
Najbardziej wymowny jest jednak sam wykres pokazujący koszt pamięci w długim okresie. Przez dekady technologia pozwalała kupować coraz większą pojemność za coraz mniejsze pieniądze. Dziś ogromny apetyt infrastruktury AI doprowadził do sytuacji, w której ten wieloletni trend został gwałtownie odwrócony.
Dla producentów centrów danych to koszt prowadzenia wyścigu o coraz potężniejsze modele. Dla zwykłego użytkownika może to być droższy komputer, mniejszy dysk SSD albo decyzja o odłożeniu modernizacji na później.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!



Pokaż / Dodaj komentarze do:
Ceny pamięci cofnęły nas o 20 lat. Ten wykres pokazuje, co zrobiła sztuczna inteligencja