Cenzura na polskiej scenie YouTube wyraźnie przyspiesza

Cenzura na polskiej scenie YouTube wyraźnie przyspiesza

Polityka amerykańskich portali w zakresie umieszczenia treści jest już od długiego czasu co najmniej niejasna, a segregacja treści jest co najmniej kontrowersyjna. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie polityki, światopoglądowe i czasem także historiyczne zaszłości. W szczególności było to widoczne podczas kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich USA w 2016 roku - wiele niewygodnych dla jednej z kandydatek filmów znikała bez śladów. Po kampanii zniknęły także filmy z kanału America's Greatest na którym były filmy sztabu wyborczego obecnego prezydenta Donalda Trumpa. Były - bo już od dawna ich nie ma, a każda próba reaploadu skutkowała natychmiastową blokadą. Film nawiązywał między innymi do krytyki obecnych wtedy władz, a także do krytyki radykalnego islamu.

Jak się jednak okazuje wzorce z USA dość szybko przechodzą także na Polską scenę YouTube. Cenzura ta ma wiele stopni - zaczyna się od blokowania możliwości zarabiania na reklamach w pojedynczych filmach. Dotyczy to jednak jedynie WYBRANYCH filmów o tematyce politycznej, i to pracownicy portalu YouTube decydują jakich. Na jakich zasadach jest to oceniane? Tego nie wie nikt. Nigdy natomiast nie słyszałem, by ktokolwiek tworzący filmy o tematyce rozrywkowej miał jakieś problemy z zarabianiem na reklamach w swoich filmach. Wystarczy zjeść w minutę 12 burgerów albo coś ładnie zagrać na gitarze - z zarobkowaniem na reklamach nie ma żadnego problemu. Kolejne kroki YouTube wobec niepokornych to możliwość blokady zarabiania na całym kanale, a nawet usunięcie kanału. Trzeba jednak przyznać, że blokada możliwości zarabiania to skuteczny sposób by zniechęcić ewentualnych twórców do angażowania się w politykę - w końcu stworzenie atrakcyjnego materiału, który chciałoby obejrzeć dużo internautów kosztuje czas i pieniądze. Dlatego też podmioty chcące zajmować się polityką muszą mieć zewnętrzne źródła finansowania.

Jednym z takich podmiotów jest właśnie telewizja internetowa wRealu24.pl. Opcja nie ma co ukrywać - krytykująca Unię Europejską na wiele sposobów. Wszystko odbywa się jednak w dość kulturalny sposób, w granicach wolności słowa. Zawsze przytaczane są fakty na temat uchodźców z Afryki, a telewizja ma także wielu korespondentów wśród widzów na całym świecie - w tym w Niemczech, Szwecji czy Norwegii. Często występują oni w audycjach na żywo, odpowiadają także na pytania widzów, które można zadawać przez komentarze. Telewizja w ciągu roku zwiększyła ilość subskrypcji z 30 tys. do 96 tys. - co oczywiście nie umknęło uwadze YouTube. Ze względów na niewygodne tematy polityczne coraz częściej blokowana była możliwość zarabiania na reklamach. Zdecydowano więc o przyjęciu wsparcia od widzów, i takie się pojawiło. Jednak tuż przed świętami Bożego Narodzenia transmisja na żywo telewizji wRealu24.pl została po prostu zablokowana, a oczom administratora ukazał się następujący komunikat:

Tak więc 22 grudnia 2017 została nałożona trzymiesięczna blokada możliwości nadawania materiału na żywo. Zastrzeżenia dotyczą filmu z marca 2017, który rzekomo łamie standardy społeczności YouTube. Poniżej pełne oświadczenie redaktorów prowadzących telewizję i portal wRealu24.pl

Jakie to standardy? Można o nich przeczytać tutaj. Bo ten wycinek w tym przypadku jest najbardziej interesujący w odniesieniu do telewizji wRealu24.pl.

Szerzenie nienawiści

Popieramy swobodę wypowiedzi i staramy się bronić prawa użytkowników do wyrażania niepopularnych poglądów, nie pozwalamy jednak na szerzenie nienawiści.

Szerzenie nienawiści to treści promujące przemoc lub których celem jest wzbudzenie nienawiści w stosunku do pojedynczych osób lub grup w oparciu o takie cechy, jak:

  • rasa lub pochodzenie etniczne,
  • religia,
  • niepełnosprawność,
  • płeć,
  • wiek,
  • status weterana,
  • orientacja seksualna/tożsamość płciowa.

Granica między tym, co jest szerzeniem nienawiści, a co nie, jest bardzo cienka. Można na przykład krytykować państwa narodowe, ale jeśli głównym celem treści jest wzbudzanie nienawiści wobec grupy osób ze względu na ich pochodzenie etniczne lub jeśli treści te promują przemoc na podstawie którejkolwiek z podstawowych cech (np. religii), naruszają one nasze zasady.

Sam portal YouTube przyznaje, że granica między tym co jest szerzeniem nienawiści, a co nie jest bardzo cienka. I to właśnie daje portalowi możliwość selekcji tego co się podoba, a co nie. Portal jest własnością prywatną, teoretycznie ma do tego pełne prawo. Jest jednak też druga strona medalu - skoro zarabia w Polsce pieniądze, to czy przypadkiem nie powinien podlegać pod polskie prawo do swobody wypowiedzi? To kwestia, która nie jest wystarczająco jasno sprecyzowana żadnym prawem - i właśnie w tej sprawie wRealu24.pl wraz z wieloma innymi pokrzywdzonymi Youtuberami chce interweniować u minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej celem rozpoczęcia jakiejkolwiek debaty na ten temat. Czy Waszym zdaniem słusznie? Czy wielkie korporacje powinny być bardziej zależne od Polskiego prawa? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do: Cenzura na polskiej scenie YouTube wyraźnie przyspiesza

 0