Trudna sytuacja w segmencie podzespołów zaczyna wpływać na producentów smartfonów. W przypadku Apple problem dotyczy przede wszystkim pamięci, które są bardzo drogie. To z kolei przekłada się na koszty produkcji i może wpływać na marże, czyli zyski z każdego sprzedanego urządzenia.
Według najnowszych informacji firma z Cupertino płacić nawet około 70 dolarów za pojedynczy moduł pamięci RAM typu LPDDR5X. To sporo więcej niż wcześniej i wyraźny sygnał, że rynek pamięci przechodzi trudniejszy moment. W takiej sytuacji Apple musi szukać rozwiązań, które pozwolą utrzymać opłacalność produkcji, szczególnie przy tak dużej sprzedaży iPhone’ów.
Decyzje polityczne odbijają się na technologii
Na kłopoty Apple wpływa nie tylko ciężka sytuacja na rynku pamięci, ale również polityka. Wcześniej firma z Cupertino została zmuszona do ograniczenia współpracy z chińskim producentem pamięci YMTC, co było efektem napięć między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.
Apple może umieszczać w iPhone'ach pamięci pochodące od chińskich producentów. Zmiana obejmowałaby jednak smartfon sprzedawane tylko w Państwie Środka.

W praktyce oznaczało to większe uzależnienie od dostawców z Korei Południowej, takich jak Samsung i SK hynix. To sprawdzeni partnerzy, ale jednocześnie Apple znalazło się w sytuacji, w której posiada mniejsze pole manewru przy negocjowaniu cen.
Powrót do chińskiego dostawcy, ale tylko lokalnie
Teraz pojawiają się informacje, iż producent iPhone'ów może częściowo wrócić do współpracy z YMTC. Nie chodzi jednak o globalną zmianę strategii, a raczej o rozwiązanie ograniczone do jednego rynku.
Według doniesień pamięci NAND od chińskiego producenta miałyby trafić do iPhone’ów sprzedawanych wyłącznie w Państwie Środka. To dość ostrożne podejście, które pozwala jednocześnie obniżyć koszty oraz uniknąć konfliktów z amerykańskimi regulatorami. Takie rozwiązanie daje Apple większą elastyczność. Z jednej strony firma może korzystać z tańszych komponentów tam, gdzie jest to możliwe, a z drugiej nadal spełniać wymagania polityczne i regulacyjne na innych rynkach.
Technologia YMTC coraz bliżej liderów
Jeszcze kilka lat temu chińscy producenci pamięci byli wyraźnie w tyle za największymi graczami. Dziś sytuacja zaczyna się zmieniać. YMTC rozwija własne technologie i coraz bardziej zbliża się do poziomu oferowanego przez konkurencję.
Jednym z przykładów jest rozwój pamięci NAND o bardzo dużej liczbie warstw. Firma osiągnęła już poziom przekraczający 300 warstw, co stawia ją blisko Samsunga czy SK hynix. W praktyce oznacza to lepszą wydajność oraz większą pojemność przy zachowaniu nowoczesnych standardów.
Dla Apple to ważna informacja, bo przedsiębiorstwo stawia bardzo wysokie wymagania swoim dostawcom. Jeśli technologia spełnia te oczekiwania, może być realną alternatywą dla dotychczasowych partnerów.
Cała sytuacja pokazuje, jak bardzo rynek technologiczny zależy dziś od wielu czynników jednocześnie. Z jednej strony mamy rosnące ceny komponentów, z drugiej napięcia polityczne, a z trzeciej szybki rozwój nowych graczy. Apple stara się balansować między tymi elementami. Firma może sobie pozwolić na krótkoterminowe zwiększenie kosztów, ale w dłuższej perspektywie musi szukać bardziej stabilnych i przewidywalnych rozwiązań.
Rynek pamięci pozostaje niepewny
Na razie nie wiadomo, czy zmiany strategiczne wejdą w życie na stałe czy jest to tylko tymczasowe rozwiązanie. Wiele zależy od tego, jak będzie rozwijała się sytuacja na rynku pamięci oraz relacje między USA a Chinami.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Chiński RAM może trafić do iPhone'ów. Apple szuka tańszych rozwiązań