Światowa rywalizacja o sztuczną inteligencję coraz wyraźniej przenosi się z laboratoriów do dyplomacji. Chiny w ciągu zaledwie miesiąca powiększyły grono państw należących do swojej nowej organizacji zajmującej się współpracą w dziedzinie AI z 29 do 38 członków. W tym samym czasie Stany Zjednoczone przygotowują nacisk na część sojuszników, aby nie angażowali się jednocześnie w konkurencyjne inicjatywy.
Stawką jest nie tylko rozwój modeli AI. Chodzi również o standardy, infrastrukturę, dostęp do technologii i wpływ na sposób, w jaki państwa będą zarządzać sztuczną inteligencją.
Pekin szybko powiększa swój klub AI
Światowa Organizacja Współpracy w dziedzinie Sztucznej Inteligencji, czyli WAICO, została powołana 16 lipca w Szanghaju. Początkowo podpisało się pod nią 29 państw. W ciągu kolejnego miesiąca dołączyło dziewięciu nowych sygnatariuszy.
Organizacja powstała po wcześniejszej propozycji chińskiego premiera Li Qianga. Podczas wydarzenia w Szanghaju Xi Jinping przekonywał, że rozwój AI powinien opierać się na międzynarodowej współpracy, a nie dominacji jednego państwa.
Pekin przedstawia przy tym własną wizję zarządzania sztuczną inteligencją. W opublikowanym w lipcu stanowisku dotyczącym globalnego cyberzarządzania Chiny podkreślają zasadę suwerenności cyfrowej i prawo poszczególnych państw do samodzielnego wyboru technologicznej ścieżki rozwoju.
To podejście jest obecne w chińskiej polityce technologicznej od lat. W 2023 roku Pekin przedstawił Globalną Inicjatywę Zarządzania Sztuczną Inteligencją, w której również apelował o poszanowanie suwerenności państw przy rozwijaniu i dostarczaniu zagranicznych usług AI. Teraz za tymi deklaracjami stoi jednak konkretna organizacja zrzeszająca dziesiątki państw.
Waszyngton zaczyna liczyć swoich sojuszników
Amerykańska strategia rozwija się równolegle. Według informacji przytoczonych przez „South China Morning Post” Departament Stanu przygotował projekt listu skierowanego do 35 państw, które podpisały amerykańskie Oświadczenie o Szansach Sztucznej Inteligencji.
Waszyngton ostrzega w nim przed uczestnictwem w konkurencyjnych inicjatywach. Dokument zawiera hasło: „być częścią wszystkiego to być częścią niczego”.
Na razie nie jest to oficjalna decyzja amerykańskiej administracji. Projekt listu pozostaje niedatowany i nie został wysłany. W jego treści nie wskazano wprost Chin ani WAICO.
Powód napięcia jest jednak łatwy do zauważenia. Państwa mogą dziś należeć do kilku technologicznych organizacji jednocześnie. Amerykańska administracja zaczyna sygnalizować, że w przypadku AI taka polityka może przestać być akceptowana.
Pax Silica kontra WAICO
Jednym z głównych amerykańskich projektów jest Pax Silica, inicjatywa uruchomiona w grudniu 2025 roku przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Japonię, Koreę Południową, Singapur, Australię i Izrael. Jej deklarację podpisało już 25 państw. Osobne Oświadczenie o Szansach AI ma natomiast 35 sygnatariuszy. Po drugiej stronie szybko rośnie WAICO. Organizacja liczy już 38 członków.
Liczby pokazują problem, przed którym stoi Waszyngton. Część państw może być jednocześnie związana z inicjatywami amerykańskimi i chińskimi. Projekt amerykańskiego listu jest próbą ograniczenia takiej sytuacji.
Dla państw rozwijających własne zaplecze technologiczne wybór może być szczególnie trudny. Chiny oferują bowiem nie tylko deklaracje polityczne, ale również dostęp do otwartych modeli AI i rozwijają współpracę technologiczną z krajami spoza Zachodu.
Chiny mają mocny argument: otwarte modele
Pekin może wykorzystać w tej rywalizacji jeszcze jeden atut. Chińskie firmy coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w świecie otwartych modeli sztucznej inteligencji. Według danych Hugging Face rodzina modeli Qwen należąca do Alibaby przekroczyła w pierwszej połowie 2026 roku trzy miliardy pobrań. Dla porównania modele Gemma Google miały 418 mln pobrań, a Llama Meta 227 mln. Qwen doczekał się również ponad 300 tys. modeli pochodnych.
Takie liczby mają znaczenie dla krajów, które chcą rozwijać własne systemy AI bez całkowitego uzależnienia od amerykańskich dostawców. Otwarty model można pobrać, dostosować do lokalnych potrzeb i uruchomić na własnej infrastrukturze.
To zupełnie inny rodzaj wpływu niż klasyczne porozumienie polityczne. Popularny model może trafiać do przedsiębiorstw, uczelni i administracji państwowej bez konieczności podpisywania formalnego sojuszu.
AI staje się narzędziem dyplomacji
Pekin równolegle deklaruje wsparcie dla krajów rozwijających się. Chińskie media informują o planach zapewnienia 5000 miejsc szkoleniowych z zakresu sztucznej inteligencji. Tej liczby nie potwierdzono jednak niezależnie.
Podobną drogą próbują podążać także inne regiony świata. Europa od lat mówi o suwerenności cyfrowej, choć jej znaczenie różni się od chińskiej koncepcji. W Unii Europejskiej termin ten odnosi się przede wszystkim do kontroli nad danymi, infrastrukturą i kluczowymi technologiami.
Istnieje również możliwość prowadzenia rozmów poza rywalizacją Waszyngtonu i Pekinu. Organizacja Narodów Zjednoczonych powołała niezależny panel naukowy ds. AI oraz globalny dialog dotyczący zarządzania sztuczną inteligencją. Pierwsze spotkanie dialogu odbyło się w Genewie w lipcu.
Na razie trudno jednak powiedzieć, czy neutralne fora będą miały wystarczającą siłę, aby równoważyć rosnącą konkurencję między USA i Chinami.
Dwa obozy czy wiele dróg?
Najciekawsze w tej historii jest to, że świat AI nie układa się jeszcze w prosty podział na dwa zamknięte bloki. Państwa mogą korzystać z amerykańskiej infrastruktury, chińskich modeli open source i jednocześnie uczestniczyć w pracach międzynarodowych organizacji.
Waszyngton chce ograniczyć tę swobodę. Pekin przeciwnie - promuje narrację o prawie każdego kraju do samodzielnego wyboru technologii.
Jeżeli amerykański projekt listu rzeczywiście zostanie wysłany, kolejne miesiące pokażą, ile państw zdecyduje się na wyraźne opowiedzenie po jednej stronie. Na razie chińska organizacja rośnie szybciej, niż mogłoby się wydawać, a dyplomatyczna walka o przyszłość AI zaczna się rozkręcać.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Chiny budują własny sojusz AI. 38 państw opowiedziało się po ich stronie