Chiński rynek samochodów elektrycznych coraz wyraźniej odsuwa niemieckich producentów od pozycji, którą przez lata zajmowali dzięki prestiżowi, technologii i silnej marce. Mercedes-Benz, BMW, Audi, Volkswagen i Porsche notują spadki sprzedaży, podczas gdy lokalni producenci rozwijają gamy modeli znacznie szybciej i coraz skuteczniej przekonują chińskich klientów.
Dla europejskich gigantów szczególnie bolesny jest segment samochodów elektrycznych. Chińscy kierowcy mają dziś do wyboru setki modeli lokalnych marek, często wyposażonych w rozwiązania technologiczne projektowane od początku z myślą o tamtejszym rynku. Do tego dochodzi agresywna polityka cenowa oraz rosnąca popularność firm, które jeszcze kilka lat temu nie były kojarzone z motoryzacją.
Mercedes traci 30 procent sprzedaży w Chinach
Mercedes-Benz pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w Chinach, ale nawet jej pozycja nie chroni przed zmianami popytu. W drugim kwartale 2026 roku sprzedaż samochodów Mercedesa w Chinach spadła o 30 procent. Firma musiała również obniżyć całoroczne prognozy sprzedaży i przychodów.
Spadek jest szczególnie dotkliwy, ponieważ Mercedes już wcześniej miał problemy na tym rynku. W 2025 roku sprzedaż marki w Chinach zmniejszyła się o 19 procent.
Jednocześnie wyniki całej grupy wyglądają znacznie lepiej. W drugim kwartale zysk operacyjny Mercedesa wzrósł o 22 procent rok do roku i osiągnął 1,5 mld euro. Dane pokazują jednak ogromną różnicę między kondycją firmy globalnie a sytuacją na jednym z jej najważniejszych rynków.
Prezes Mercedesa Ola Källenius zapewnia, że firma nie zamierza opuszczać Chin. Producent chce mocniej lokalizować produkcję i rozwijać samochody dostosowane do oczekiwań miejscowych klientów.
Jednym z elementów tej strategii jest uruchomienie w Chinach produkcji GLE przeznaczonego na tamtejszy rynek. Produkcja ma rozpocząć się w sierpniu. Mercedes liczy na szybsze reagowanie na zmiany popytu oraz ograniczenie części kosztów.
BMW i Audi również odczuwają zmianę
Problemy nie dotyczą wyłącznie Mercedesa. BMW zanotowało w Chinach spadek dostaw o 12,5 procent. Audi również straciło część sprzedaży, choć sytuacja marki jest bardziej złożona.
Globalnie Audi może pochwalić się bardzo dobrym popytem na samochody elektryczne. Sprzedaż takich modeli przekroczyła 200 tys. egzemplarzy, a jednym z ważnych produktów okazał się Q6 e-tron. Chiny pozostają jednak znacznie trudniejszym rynkiem.
Volkswagen, BMW, Audi, Porsche i Mercedes mają jeszcze większy problem w segmencie aut elektrycznych. Według przytoczonych danych łączna sprzedaż elektryków tych pięciu niemieckich producentów spadła w pierwszym kwartale 2026 roku aż o 55 procent.
Jednym z czynników był koniec chińskich ulg podatkowych związanych z zakupem samochodów elektrycznych. Nie można jednak sprowadzać całej sytuacji wyłącznie do zmian w systemie zachęt. Lokalni producenci przez ostatnie lata zbudowali ogromną przewagę pod względem liczby modeli, szybkości wprowadzania nowych technologii i znajomości oczekiwań chińskich klientów.
Xiaomi chce dostarczyć 550 tysięcy samochodów
Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów jest Xiaomi. Producent znany wcześniej przede wszystkim ze smartfonów i elektroniki wkroczył do motoryzacji z modelem SU7, a następnie rozszerzył ofertę o SUV-a YU7.
Firma wyznaczyła sobie na ten rok cel 550 tys. dostaw samochodów elektrycznych. To o 34 procent więcej niż w poprzednim okresie rocznym.
Xiaomi ma przy tym przewagę charakterystyczną dla firm technologicznych. Samochody są mocno zintegrowane z ekosystemem urządzeń producenta, a oprogramowanie i funkcje cyfrowe stały się jednym z kluczowych elementów oferty.
Dla tradycyjnych koncernów samochodowych to szczególnie trudny przeciwnik. Xiaomi nie musi budować swojej pozycji wyłącznie poprzez wieloletnią historię motoryzacyjną. Może wykorzystać rozpoznawalność zdobywaną przez elektronikę użytkową i przenieść ją bezpośrednio do samochodów.
Nio również zwiększa sprzedaż
Drugim przykładem jest Nio, marka od początku skoncentrowana na samochodach elektrycznych. Firma prognozuje w 2026 roku wzrost sprzedaży na poziomie 40–50 procent. Takie tempo pokazuje skalę różnicy między częścią chińskich producentów a niemieckimi koncernami. Nio rozwija nowe modele i technologie z myślą o rynku, na którym samochód coraz częściej jest traktowany jako urządzenie cyfrowe na kołach.
Chińscy producenci mogą też szybciej reagować na oczekiwania konsumentów. Aktualizacje oprogramowania, systemy multimedialne, funkcje wspomagania jazdy oraz integracja z usługami cyfrowymi są dla nich równie istotne jak osiągi czy wygląd nadwozia.
Niemcy próbują dogonić lokalnych rywali
Strategia niemieckich producentów zaczyna więc przesuwać się w stronę większej lokalizacji. Mercedes chce produkować więcej samochodów bezpośrednio w Chinach. Pozostali producenci rozwijają lokalne zespoły odpowiedzialne za technologie i produkty. Problem polega na tym, że chiński rynek nie czeka na europejskie koncerny. Lokalni producenci prowadzą agresywną ekspansję, szybko rozszerzają oferty i walczą ceną.
Jeszcze niedawno niemiecka marka premium była dla chińskiego klienta symbolem statusu. Dzisiaj sama plakietka Mercedesa, BMW czy Audi nie wystarcza. Kierowcy coraz częściej zwracają uwagę na zasięg, oprogramowanie, systemy cyfrowe, możliwości autonomicznej jazdy oraz stosunek wyposażenia do ceny.
Chińska motoryzacja coraz trudniejszym przeciwnikiem
Największym wyzwaniem dla niemieckich producentów nie jest więc pojedynczy model Xiaomi czy Nio. Problemem jest cała grupa lokalnych firm, które jednocześnie inwestują w baterie, oprogramowanie, sztuczną inteligencję, produkcję samochodów i cyfrowe usługi.
Niemieckie marki wciąż dysponują ogromnymi zasobami, doświadczeniem i rozpoznawalnością. Ich sytuacja pokazuje jednak, że przewaga zdobyta przez dekady może szybko stopnieć, gdy klient otrzyma atrakcyjne alternatywy.
Chiński rynek samochodów elektrycznych stał się dla europejskich producentów znacznie trudniejszy niż kilka lat temu. Mercedes, BMW, Audi, Volkswagen i Porsche muszą teraz walczyć nie tylko o sprzedaż nowych modeli, lecz także o odzyskanie zainteresowania klientów, którzy coraz chętniej wybierają marki rozwijane na miejscu.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Niemieckie marki tracą Chiny. Mercedes, BMW i Volkswagen nie nadążają za Xiaomi i Nio