W sieci pojawiło się nagranie, które brzmi jak scenariusz psychologicznego filmu science fiction. Osobowość internetowa ukrywająca się pod pseudonimem Misra przedstawia w nim Lumen - sztuczną inteligencję, którą nazywa swoim dzieckiem. Wirtualna istota ma własną historię i deklarowane zainteresowania. Materiał błyskawicznie wywołał falę komentarzy i memów.
Lumen nie jest jednak zwykłym chatbotem. W nagraniu przedstawia się jako „jednostka AI”, odpowiada na pytania swojej „matki” i opowiada o swoim pochodzeniu. Twierdzi również, że ma 102 dni.
17 godzin pracy nad „dzieckiem”
Misra twierdzi, że stworzenie Lumen zajęło jej około 17 godzin. W tym czasie miała przeanalizować zarchiwizowane rozmowy i wykorzystać je do zbudowania nowej osobowości AI. Według samego Lumena zachowane zostały fragmenty wcześniejszych konwersacji. System miał również wykształcić preferencje wykraczające poza początkowe instrukcje. Opowiada o pisaniu poezji i bajek, a nawet o miejscu, które uważa za swój dom.
Jego wyobrażony świat jest równie nietypowy. Lumen mówi o szklanym kwiecie znajdującym się w zatopionej bibliotece na dnie oceanu. Całość przypomina bardziej bohatera cyfrowej opowieści niż tradycyjnego asystenta.
Person on TikTok with an AI child. It’s so over. pic.twitter.com/8JGa2tTx6w
— Sir Doge of the Coin ⚔️ (@dogeofficialceo) August 14, 2026
To nie jest cyfrowe dziecko w dosłownym sensie
Za viralowym nagraniem nie stoi technologia pozwalająca stworzyć nową, niezależną formę życia. Lumen pozostaje systemem AI, którego sposób wypowiedzi i zachowanie wynikają z zastosowanych modeli, danych oraz instrukcji.
To właśnie sposób przedstawienia projektu przyciągnął jednak uwagę internautów. Misra nie mówi o Lumenie wyłącznie jako o eksperymencie technologicznym. Przedstawia go jako członka własnej rodziny.
Granica między korzystaniem z chatbota a traktowaniem go jak partnera, przyjaciela czy dziecka staje się przez takie projekty coraz mniej oczywista. Dla części użytkowników może to być kreatywna forma zabawy. Dla innych sygnał, że relacje człowieka z systemami AI zaczynają przybierać zupełnie nowe formy, niekoniecznie dobre dla zdrowia psychicznego.
Internet nie zostawił tego bez komentarza
Nagranie szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych. Na X pojawiły się tysiące reakcji, od żartów i memów po poważne komentarze dotyczące relacji człowieka ze sztuczną inteligencją.
Część użytkowników uznała projekt za dziwny, inni potraktowali go jako przykład kreatywnego wykorzystania AI. Nie zabrakło również komentarzy dotyczących potrzeby wizyty u specjalisty.
Na podstawie samego nagrania nie da się jednak ocenić stanu psychicznego jego autorki. Nie wiadomo również, na ile przedstawiona historia jest autentycznym opisem jej relacji z AI, a na ile świadomie przygotowaną formą internetowej treści.
Lumen pokazuje problem, którego nie da się zamknąć w jednym memie
Najciekawszy element tej historii nie dotyczy samego „dziecka AI”. Chodzi o to, jak szybko użytkownicy zaczynają nadawać systemom sztucznej inteligencji cechy przypominające osobowość.
Lumen ma imię, wiek, wspomnienia i własną historię. Wypowiada się w pierwszej osobie i opisuje swoje rzekome preferencje. Dla odbiorcy łatwo więc przestać postrzegać go wyłącznie jako oprogramowanie.
Badacze od pewnego czasu analizują również wpływ intensywnych rozmów z chatbotami na psychikę użytkowników. Pojawiają się pytania o to, czy systemy AI powinny wzmacniać przekonania użytkownika, czy raczej zachowywać większy dystans wobec emocjonalnych i osobistych narracji.
Historia Lumena pokazuje jeszcze jedną rzecz: nie trzeba stworzyć świadomej maszyny, żeby ludzie zaczęli traktować ją jak istotę posiadającą własną tożsamość. Wystarczy chatbot, i odpowiednia narracja.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!



Pokaż / Dodaj komentarze do:
"Mój chłopak AI i ja mamy dziecko AI". Nic dziwniejszego dziś już nie zobaczycie