NorthridgeFix to uznana marka w świecie komputerowych entuzjastów. Ten popularny serwis elektroniki i jednocześnie kanał YouTube regularnie pokazuje skomplikowane przypadki reanimacji kart graficznych, płyt głównych czy konsol. Tym razem na warsztat trafił jednak wyjątkowo pechowy egzemplarz grafiki ASUS TUF GeForce RTX 5070 Ti, który został dosłownie zalany ciekłym metalem.
Serwisant nie ukrywał, że to jedna z najtrudniejszych napraw, z jakimi miał do czynienia. Ślady przewodzącego materiału termicznego znaleziono nie tylko przy samym rdzeniu, ale także w wielu miejscach oddalonych od GPU o kilka centymetrów.
Ciekły metal od lat kusi overclockerów bardzo wysoką przewodnością cieplną.
Ciekły metal chłodzi świetnie, ale bywa zabójczy
Ciekły metal od lat kusi overclockerów bardzo wysoką przewodnością cieplną. Problem w tym, że w przeciwieństwie do klasycznych past termoprzewodzących, jest on elektrycznie przewodzący. W praktyce oznacza to, że nawet niewielka ilość, która wydostanie się poza rdzeń, może doprowadzić do zwarcia.
Na tym jednak nie koniec. Składnikiem wielu takich preparatów jest gal, który może powodować zjawisko osłabienia struktury metalu. W skrócie: substancja potrafi wnikać w granice ziaren metalu, osłabiając jego spójność. Efekt? Drobne elementy SMD mogą tracić stabilność, a połączenia lutownicze stają się znacznie bardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne.
Karta była dosłownie „skażona”
Według relacji serwisanta właściciel miał wcześniej usunąć „większość” ciekłego metalu. W praktyce okazało się, że przewodząca substancja nadal znajdowała się pod drobnymi elementami, między komponentami, a nawet w okolicach pamięci VRAM. Z każdym kolejnym etapem rozbiórki pojawiały się nowe ślady zanieczyszczenia. Już na początku naprawy padło stwierdzenie, że szanse na uratowanie karty wynoszą zaledwie około 1%. Niestety końcowe testy tylko to potwierdziły.
Zwarcie przekreśliło szanse na naprawę
Początkowo pojawiła się niewielka nadzieja, bo główna linia zasilania +12 V nie wykazywała zwarcia. Problem ujawnił się jednak na linii 1,8 V, kluczowej dla zasilania rdzenia GPU. Tam doszło już do pełnego zwarcia, co w praktyce oznaczało koniec i karta została uznana za martwą.
Choć hasło „zakazać ciekłego metalu” brzmi jak typowy clickbait, trudno nie zrozumieć frustracji serwisanta. Ten przypadek pokazuje, że ciekły metal nie jest prostym sposobem na kilka stopni mniej na GPU. Owszem, oferuje świetne właściwości termiczne, ale ryzyko jest naprawdę duże, zwłaszcza w przypadku mniej doświadczonych użytkowników. Dla większości osób znacznie rozsądniejszym wyborem pozostają klasyczne, nieprzewodzące pasty termiczne, które nie obarczone ryzykiem zmiany drogiej karty graficznej w elektroniczny złom.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Ciekły metal okazał się zabójcą dla karty GeForce RTX 5070 Ti. Ostrzeżenie