NVIDIA, wraz z premierą DLSS 4.5, wprowadziła model Transformer drugiej generacji, który ma zapewnić wyraźnie lepszą jakość grafiki w grach. I rzeczywiście pierwsze testy osób, które miały okazję sprawdzić tę technologię na targach CES potwierdzają wyraźny skok jakości obrazu, ale jest tu pewien haczyk i to wcale nie mały, szczególnie dla posiadaczy starszych kart RTX.
Sercem DLSS 4.5 jest 2. generacja modelu Transformer, znacznie bardziej zaawansowana obliczeniowo niż ta stosowana w DLSS 4.0. NVIDIA stawia tu jednoznacznie na poprawę jakości obrazu, a nie na wzrost liczby klatek na sekundę. Efekty? Lepsza stabilność temporalna, mniej efektów ghostingu, gładsze krawędzie i bardziej naturalne detale w ruchu.
Problem w tym, że nowy model jest ( według samej NVIDII) nawet pięć razy bardziej obciążający obliczeniowo. Pełnię jego możliwości są w stanie wykorzystać głównie karty z obsługą precyzji FP8, czyli serie RTX 40 i RTX 50. Starsze układy muszą radzić sobie w mniej sprzyjających warunkach.
Nowy model, zastosowany w DLSS 4.5, jest nawet pięć razy bardziej obciążający obliczeniowo.

Wsparcie dla wszystkich RTX, ale nie bez kompromisów
Podobnie jak wcześniejsze wersje DLSS, także DLSS 4.5 działa na wszystkich kartach RTX. od serii 20 po najnowsze modele. Technicznie więc nikt nie zostaje wykluczony. W praktyce jednak różnice w wydajności są bardzo wyraźne.
Testy użytkowników pokazują, że na RTX 20 i RTX 30 spadki wydajności potrafią być naprawdę dotkliwe. Przykładowo RTX 3080 Ti w Cyberpunku 2077 przy 4K, RT Ultra i DLSS Quality traci około 24% wydajności względem DLSS 4.0. Średnia liczba klatek spada z ponad 40 FPS do okolic 32 FPS. Przy 1440p straty są mniejsze, ale wciąż zauważalne, bo od 14 do nawet 20%, zależnie od włączonego ray tracingu.
VRAM staje się kluczowym ograniczeniem
Jednym z największych problemów okazuje się zużycie pamięci graficznej. Nowy model Transformer potrzebuje znacznie więcej VRAM-u, szczególnie na starszych architekturach. W przypadku kart RTX 20 i 30 wzrost zapotrzebowania na pamięć wzrasta od około 87% do ponad 100% w porównaniu do wcześniejszych wersji DLSS. Dla RTX 40 i 50 jest to „zaledwie” 40–53%, co i tak nie jest małą wartością.
To oznacza, że karty z 8 GB VRAM mogą bardzo szybko natrafić na ścianę, co dodatkowo pogłębia spadki wydajności. Brak natywnej obsługi FP8 w poprzednich generacjach (poza RTX 40) tylko pogarsza sytuację starszych modeli.
It uses 5x more compute. On RTX 50 its around a 2-3% performance hit, but the image quality benefits is massive.
— Jacob Freeman (@GeForce_JacobF) January 6, 2026
RTX 50 i 40: niewielka strata, duży zysk jakości
Na najnowszych kartach sytuacja wygląda znacznie lepiej. Seria RTX 50, według dostępnych danych, notuje zaledwie 2–3% spadku wydajności po włączeniu DLSS 4.5, oferując jednocześnie bardzo wyraźny skok jakości obrazu. RTX 40 radzi sobie niewiele gorzej, a dodatkowo zużywa mniej VRAM-u niż starsze generacje.
To sprawia, że DLSS 4.5 jest wręcz idealnym rozwiązaniem dla posiadaczy nowych kart, szczególnie w grach z ray tracingiem, gdzie poprawa detali, roślinności czy drobnych obiektów w tle jest łatwa do zauważenia nawet bez specjalnego wpatrywania się w szczegóły na powiększeniach.
Mimo wyraźnych strat wydajności DLSS 4.5 nie jest jednak całkowicie bez sensu na RTX 20 i 30. Jeśli gramy w starsze tytuły lub takie, które i tak oferują bardzo wysoki FPS (np. 100–200 klatek), to poświęcenie części wydajności na rzecz znacznie lepszej jakości obrazu może być rozsądnym kompromisem.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
DLSS 4.5 ze znaczną poprawą obrazu, ale jest też zła wiadomość