Technologiczne firmy prześcigają się dziś w dodawaniu sztucznej inteligencji do kolejnych urządzeń. Kamery trafiają do okularów, mikrofony nasłuchują otoczenia, a dane użytkowników wędrują do chmury. DuckDuckGo postanowiło zrobić coś zupełnie odwrotnego. Firma wypuściła okulary przeciwsłoneczne, które nie mają żadnej elektroniki, nie nagrywają obrazu i nie potrafią połączyć się z internetem. I właśnie ta „prymitywność” stała się ich największym atutem.
Produkt powstał we współpracy DuckDuckGo z producentem okularów Knockaround. To zwykłe, plastikowe okulary przeciwsłoneczne, tyle że zostały zaprojektowane jako żartobliwa odpowiedź na rosnącą popularność inteligentnych okularów wyposażonych w kamery i funkcje AI.
Cena również została ustawiona tak, by podkreślić kontrast. Okulary kosztują 35 dolarów. Dla porównania inteligentne okulary Meta startują od 299 dolarów.
Najbardziej zaawansowana funkcja? Brak elektroniki
DuckDuckGo od lat buduje swoją markę wokół prywatności i ograniczania śledzenia użytkowników. Tym razem firma poszła jednak znacznie dalej. Jej nowe okulary nie mają baterii, procesora, aparatu fotograficznego, mikrofonu ani modułu komunikacji bezprzewodowej.
Nie ma więc żadnej aplikacji, którą trzeba zainstalować. Nie ma aktualizacji oprogramowania. Nie ma konta użytkownika ani synchronizacji z chmurą. Okulary nie wysyłają danych, ponieważ fizycznie nie mają możliwości ich przesyłania.
Produkt Knockaround i DuckDuckGo nie jest przełomowym urządzeniem technicznym. Nie poprawia wydajności, nie wprowadza nowego standardu komunikacji i nie zastępuje inteligentnych okularów. I to jest w nich najlepsze.
Brzmi banalnie? Właśnie o to chodzi.
Producent określa je mianem „Normal F***ing Sunglasses”, czyli po prostu normalnych okularów przeciwsłonecznych. Hasło jest częścią żartobliwej kampanii marketingowej, która wykorzystuje coraz większą nieufność wobec urządzeń wyposażonych w kamery i systemy sztucznej inteligencji.
Na stronie produktu podkreślono, że okulary nie mają kamery, mikrofonu, AI, baterii ani jakiejkolwiek elektroniki. Ich zadanie jest wyjątkowo proste: chronić oczy przed słońcem i nie rejestrować niczego z otoczenia. DuckDuckGo musiało nawet dodatkowo zapewnić użytkowników, że produkt rzeczywiście nie kryje żadnych technologicznych niespodzianek.
To odpowiedź na problem inteligentnych okularów
Żart ma jednak drugie dno. Inteligentne okulary coraz mocniej wchodzą do codziennego użytku. Największą popularność zdobyły urządzenia rozwijane przez Metę we współpracy z firmą EssilorLuxottica. Ich charakterystyczną cechą są niewielkie kamery umieszczone w oprawkach.
Dla użytkownika oznacza to możliwość wykonywania zdjęć, nagrywania filmów, prowadzenia rozmów czy korzystania z funkcji opartych na sztucznej inteligencji. Dla osób znajdujących się obok właściciela urządzenia pojawia się jednak zupełnie inne pytanie: skąd mają wiedzieć, czy właśnie nie są nagrywane?
To właśnie ten problem stał się jednym z głównych tematów dyskusji wokół inteligentnych okularów.
Kamera umieszczona w tradycyjnym smartfonie jest dobrze widoczna. Gdy ktoś wyciąga telefon i kieruje go w stronę drugiej osoby, sytuacja jest stosunkowo łatwa do odczytania. W przypadku okularów kamera znajduje się tuż przy twarzy użytkownika. Osoba stojąca obok może nawet nie zauważyć momentu rozpoczęcia nagrywania.
W internecie pojawiły się już określenia sugerujące, że część użytkowników takich urządzeń wykorzystuje je do niepożądanej obserwacji innych osób. DuckDuckGo postanowiło obrócić ten problem w żart.
35 dolarów za święty spokój
Najciekawszą częścią całej kampanii jest cena. Za 35 dolarów kupujemy produkt, którego możliwości technologiczne są praktycznie zerowe. Nie jest to jednak wada, lecz główny argument sprzedażowy.
W czasach, gdy producenci elektroniki próbują przekonać klientów do kolejnych funkcji, DuckDuckGo sprzedaje coś, czego nie trzeba konfigurować, ładować ani aktualizować. Nie trzeba też zastanawiać się, jakie dane urządzenie zbiera.
To szczególnie ciekawy kontrast z inteligentnymi okularami, których cena potrafi być wielokrotnie wyższa. W przypadku urządzeń Meta użytkownik płaci za kamery, mikrofony, głośniki, połączenie ze smartfonem oraz dostęp do funkcji wykorzystujących AI. Produkt DuckDuckGo oferuje dokładnie odwrotną filozofię.
Nie dodaje kolejnego urządzenia do naszego cyfrowego ekosystemu. Po prostu pozostaje parą okularów.
Kampania DuckDuckGo trafiła w czuły punkt
Choć cały produkt jest wyraźnie satyryczny, reakcje internautów pokazują, że firma trafiła na temat, który budzi autentyczne emocje.
DuckDuckGo nie musi przekonywać klientów długą listą parametrów technicznych. Zamiast tego komunikuje jedną rzecz: te okulary niczego nie nagrają, ponieważ nie potrafią tego zrobić. To przekaz wyjątkowo łatwy do zrozumienia.
Co ciekawe, według informacji przekazanych przedstawiciela DuckDuckGo znaczna część zapasów została już sprzedana. Firma nie podała jednak dokładnych wyników sprzedaży, zaznaczając, że jest jeszcze zbyt wcześnie na publikowanie szczegółowych danych.
Popularność produktu sugeruje, że część konsumentów może być zwyczajnie zmęczona dokładaniem kolejnych funkcji do przedmiotów, które przez dekady działały bez nich.
Internet szybko podchwycił żart
Do promocji okularów dołączył również satyryczny serwis The Onion. Publikacja dotycząca produktu została utrzymana w charakterystycznym dla niego absurdalnym stylu. Żartowano między innymi, że pozbawione kamer okulary są całkowicie bezużyteczne dla osób chcących naruszać prywatność innych.
Internauci zaczęli natomiast proponować kolejne produkty utrzymane w podobnym duchu. Skoro można stworzyć „normalne” okulary bez AI, dlaczego nie stworzyć zwykłego telewizora, lodówki albo innych urządzeń bez obowiązkowych funkcji internetowych?
Czy naprawdę potrzebujemy AI wszędzie?
Jeszcze niedawno producent elektroniki, który chwalił się brakiem sztucznej inteligencji, mógł mieć problem z zainteresowaniem klientów. Dziś sytuacja wygląda inaczej. AI pojawia się w telefonach, komputerach, słuchawkach, samochodach, zegarkach, telewizorach, wyszukiwarkach i urządzeniach domowych.
Nie każda funkcja wykorzystująca sztuczną inteligencję jest jednak potrzebna każdemu użytkownikowi.
DuckDuckGo wykorzystuje ten trend, przedstawiając brak technologii jako technologiczną zaletę. Okulary nie analizują otoczenia, nie rozpoznają twarzy, nie odpowiadają na pytania i nie wysyłają obrazu do serwerów. Nie mają nawet możliwości wykonywania zdjęć. Działają dokładnie tak, jak działały okulary przeciwsłoneczne przez dziesięciolecia.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
DuckDuckGo stworzyło okulary, które nie mają AI, kamery ani mikrofonu. I właśnie dlatego są hitem