Szczoteczka do zębów za równowartość 2000 zł brzmi jak żart, ale Dyson uważa, że ich nowy produkt jest wart znacznie więcej.
Dyson to jeden z tych producentów, który lubi dość absurdalnie wyceniać swoje produkty, a tym razem postanowił spróbować swoich sił ze szczoteczką do zębów. Brytyjski firma jednak uznała, że zwykłe mycie zębów to zdecydowanie za mało, bo CameraJet naprawdę zaawansowaną technologię. Problem? Pierwsze egzemplarze błyskawicznie zaczęły się psuć.
Dyson, twierdzi wręcz, że ich szczoteczka do zębów jest odpowiednikiem laboratoryjnego sprzętu kosztującego około 70 tys. dolarów, zamkniętego w obudowie konsumenckiej szczoteczki.
Kamera robi 28 zdjęć na sekundę
Dyson chwali się, że jego zaawansowana szczoteczka powstawała przez sześć lat, a jej sercem jest makrokamera o rozdzielczości 100 tys. pikseli, która wykonuje 28 zdjęć na sekundę. Algorytmy uczenia maszynowego analizują obraz i próbują rozpoznać przestrzenie między zębami, a następnie kierują w ich stronę precyzyjny strumień płynu. Zadanie okazało się znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać (stąd tak długi czas prac nad produktem), bo kamera musi radzić sobie ze śliną, ruchem, różnym oświetleniem, cieniami oraz ogromnym zróżnicowaniem ludzkich jam ustnych. Jake Dyson, główny inżynier firmy, twierdzi wręcz, że urządzenie jest odpowiednikiem laboratoryjnego sprzętu kosztującego około 70 tys. dolarów, zamkniętego w obudowie konsumenckiej szczoteczki.
AI uczy się twoich zębów
Dyson przekonuje, że system, za sprawą AI, nie kończy pracy po wyjęciu szczoteczki z pudełka. Ma poprawiać swoje działanie wraz z użytkowaniem i coraz lepiej rozumieć konkretną jamę ustną. CameraJet oferuje również funkcję tradycyjnego szczotkowania oraz rozwiązanie mające ułatwiać czyszczenie przestrzeni międzyzębowych. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia bardziej z małym urządzeniem diagnostyczno-czyszczącym niż zwykłą szczoteczką.
Za 2000 zł można jednak oczekiwać, że sprzęt będzie działał
Technologia robi wrażenie, ale szybko po premierze pojawił się niepokojące sygnały. Dyson zresztą przyznał, że niewielka liczba urządzeń z pierwszych partii mogła mieć wadliwy komponent i firma izoluje dotknięte problemem partie i deklaruje wsparcie dla klientów.
Jednocześnie producent twierdzi, że zainteresowanie CameraJetem na świecie przekroczy jego wcześniejsze oczekiwania i zwiększa produkcję. Coś w tym jest bo na polskiej stronie producenta sprzęt jest wyprzedany, mimo absurdalnej wręcz ceny.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Klienci rzucili się na szczoteczkę za 2000 zł. Wysoka awaryjność nie przeszkadza