Miliony Europejczyków każdego dnia wykonują ten sam rytuał. Po wejściu na kolejną stronę internetową pojawia się okno z prośbą o zgodę na pliki cookie. Kliknięcie „Akceptuję”, odrzucenie części zgód lub mozolne przeglądanie ustawień stało się nieodłącznym elementem korzystania z sieci. Teraz organizacje zajmujące się ochroną prywatności chcą to w końću zakończyć.
Ruszyła europejska kampania „Kill the Cookie Banner”, której celem jest całkowite wyeliminowanie wyskakujących banerów z informacjami o zgodzie na śledzenie użytkowników. Jej autorzy przekonują, że obecny model nie chroni prywatności, lecz zmusza internautów do automatycznego klikania kolejnych komunikatów.
Organizacje apelują do obywateli o wsparcie
Za inicjatywą stoi szeroka koalicja organizacji zajmujących się ochroną praw cyfrowych i konsumentów. Wśród nich znalazła się austriacka organizacja noyb, która od lat prowadzi działania związane z egzekwowaniem europejskich przepisów dotyczących prywatności.
Twórcy kampanii zachęcają mieszkańców Unii Europejskiej do kontaktowania się z europosłami i wyrażania poparcia dla zmian. Ich zdaniem Parlament Europejski nadal ma możliwość przywrócenia przepisów usuniętych z projektu reformy.
Według organizatorów obecny system prowadzi do sytuacji, w której większość użytkowników zgadza się na śledzenie wyłącznie dlatego, że ma dość kolejnych okienek pojawiających się praktycznie na każdej stronie internetowej.
Wcześniejszą próbę pozbycia się banerów cookie zablokowały Google i Meta, a także Niemcy, Francja i Polska.
🍪 There's one thing we can all agree on: we're fed up with misleading cookie banners. 🚫 And we finally have a chance to get rid of them!
— noyb – European Center for Digital Rights (@NOYBeu) July 22, 2026
💡 The solution? Simple! Express your privacy preferences once, for example via your browser or device, and have them respected permanently. pic.twitter.com/LxDHmrG0pr
Jeden wybór zamiast setek kliknięć
Proponowane rozwiązanie wydaje się wyjątkowo proste. Zamiast wyświetlania banerów na każdej odwiedzanej stronie użytkownik miałby określić swoje preferencje prywatności tylko raz, bezpośrednio w ustawieniach przeglądarki internetowej lub urządzenia.
Witryny internetowe byłyby zobowiązane do respektowania tych ustawień automatycznie. Dzięki temu internauci nie musieliby za każdym razem podejmować tej samej decyzji, a korzystanie z sieci stałoby się znacznie wygodniejsze.
Pomysł został zapisany w projekcie zmian do RODO jako artykuł 88b pakietu Digital Omnibus. Jego celem było ograniczenie zjawiska określanego jako „zmęczenie banerami cookies”, które od lat wskazywane jest przez ekspertów zajmujących się użytecznością stron internetowych.
Google i Meta miały inne zdanie
Propozycja Komisji Europejskiej spotkała się jednak z wyraźnym sprzeciwem największych firm technologicznych. Google w swoim stanowisku argumentowało, że nowe przepisy utrudnią funkcjonowanie rynku reklamy internetowej. Według firmy ograniczenie liczby zgód na śledzenie użytkowników mogłoby odbić się na finansowaniu wielu serwisów internetowych opierających działalność na reklamach.
Meta poszła jeszcze dalej. Koncern zaproponował odejście od obecnych przepisów wymagających uzyskania zgody przed uzyskaniem dostępu do danych zapisanych na urządzeniu użytkownika. Firma sugerowała model oparty na różnych podstawach prawnych, który w części przypadków pozwalałby na przetwarzanie danych bez konieczności każdorazowego pytania internauty o zgodę.
Stanowiska obu gigantów wywołały ostrą reakcję organizacji społecznych. Ich przedstawiciele zarzucają branży reklamowej przedstawianie katastroficznych scenariuszy dotyczących przyszłości internetu.
„Artykuł 88b powinien zostać skreślony. Utrzymanie tego przepisu grozi zakotwiczeniem Omnibusa w sprawdzonej, nieskutecznej architekturze" - czytamy w stanowisku Google .
Artykuł zniknął z projektu
Mimo wcześniejszych zapowiedzi Rada Unii Europejskiej usunęła artykuł 88b z projektu reformy. Według organizacji noyb decyzja zapadła po intensywnych działaniach lobbingowych prowadzonych przez przedstawicieli branży technologicznej. Organizacja twierdzi również, że część państw członkowskich, w tym Niemcy, Francja oraz Polska, poparła utrzymanie obecnego modelu zgód na pliki cookie.
Efekt jest taki, że znienawidzone przez internautów komunikaty pozostają obowiązkowym elementem zdecydowanej większości europejskich stron internetowych.
Twórcy kampanii nie składają broni
Autorzy inicjatywy liczą, że Parlament Europejski ponownie podejmie temat i przywróci usunięte przepisy. Kampania koncentruje się obecnie na przekonywaniu europosłów z komisji zajmujących się sprawami cyfrowymi, ochroną danych oraz prawami obywatelskimi.
Zdaniem organizatorów obecny system nie odzwierciedla rzeczywistych preferencji użytkowników. Wskazują, że ogromna liczba osób akceptuje śledzenie wyłącznie po to, aby jak najszybciej zamknąć wyskakujące okno i przejść do interesującej treści.
Jeżeli Parlament Europejski zdecyduje się wrócić do pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej, internet może wyglądać zupełnie inaczej. Jedno ustawienie prywatności zapisane w przeglądarce mogłoby zastąpić tysiące kliknięć wykonywanych każdego roku przez każdego użytkownika sieci. Na razie przyszłość banerów cookies pozostaje jednak przedmiotem politycznych negocjacji i sporu między organizacjami broniącymi prywatności a największymi firmami cyfrowymi.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Europa chce skończyć z banerami cookies. Trwa walka o koniec znienawidzonych okienek