Unia Europejska ogłosiła ambitny plan budowy technologicznej niezależności, ale eksperci nie mają złudzeń, odcięcie się od dominacji amerykańskich gigantów może potrwać wiele lat. Choć Bruksela zapowiada nowe inwestycje w sztuczną inteligencję, półprzewodniki, centra danych i usługi chmurowe, rzeczywistość pokazuje, że Europa nadal pozostaje daleko za Stanami Zjednoczonymi i Azją.
Pakiet suwerenności technologicznej przedstawiony przez Komisję Europejską ma jeden główny cel - ograniczenie zależności od zagranicznych dostawców kluczowych technologii. Szczególną uwagę poświęcono usługom chmurowym, sztucznej inteligencji, półprzewodnikom oraz infrastrukturze centrów danych. W praktyce oznacza to większe wsparcie dla europejskich firm oraz ograniczenie udziału zagranicznych podmiotów w najbardziej strategicznych projektach realizowanych przez administrację publiczną. Nowe przepisy mają również przyspieszyć rozwój europejskich centrów danych i ułatwić finansowanie projektów związanych z AI.
Dla wielu europejskich polityków to początek nowego etapu. Jeden z urzędników Komisji Europejskiej nazwał nawet dzień ogłoszenia programu „Dniem Wyzwolenia Technologicznego”.
Branża patrzy jednak na te deklaracje znacznie bardziej ostrożnie.
Europa nadal nie ma własnej Nvidii
Największy problem pozostaje niezmienny od lat. Europa nie posiada firmy porównywalnej do Nvidii, która projektowałaby najbardziej zaawansowane układy dla sztucznej inteligencji. Nie ma również odpowiednika tajwańskiego TSMC zdolnego do masowej produkcji najnowocześniejszych procesorów. Brakuje także technologicznych gigantów mogących konkurować z amerykańskimi liderami chmury obliczeniowej, takimi jak Microsoft, Amazon czy Google.
To właśnie te przedsiębiorstwa kontrolują dziś znaczną część globalnej infrastruktury cyfrowej. Europejskie firmy w wielu przypadkach pozostają klientami amerykańskich dostawców, a nie ich konkurentami.
Achim Weiß, szef niemieckiego operatora chmurowego Ionos, przyznaje otwarcie, że Europa jeszcze przez długi czas będzie korzystać z procesorów Nvidii i AMD oraz współpracować z międzynarodowymi partnerami przy rozwoju modeli sztucznej inteligencji. Według niego niezależność technologiczna nie oznacza całkowitej samowystarczalności, lecz większą kontrolę nad strategicznymi obszarami gospodarki cyfrowej.
Chips Act 2.0 ma pomóc, ale pieniędzy może zabraknąć
Jednym z filarów nowej strategii ma być kolejna odsłona europejskiego programu wspierającego przemysł półprzewodników. Komisja chce rozwijać lokalne kompetencje związane z projektowaniem, produkcją materiałów oraz zaawansowanym pakowaniem układów scalonych.
Europa posiada już silną pozycję dzięki holenderskiej firmie ASML, której urządzenia są niezbędne do wytwarzania najnowocześniejszych chipów. Problem polega na tym, że sama obecność lidera w jednym segmencie rynku nie wystarczy do stworzenia kompletnego ekosystemu.
Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że europejskie firmy zmagają się z wysokimi kosztami energii, niedoborem wykwalifikowanych specjalistów oraz ograniczonym dostępem do kapitału inwestycyjnego. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje rozdrobnienie rynku między państwami członkowskimi.
Zdaniem Erika Reina ze stowarzyszenia ESIA Europa nie wypracuje pozycji lidera rynku półprzewodników wyłącznie poprzez nowe regulacje. Potrzebne są inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów euro oraz warunki zachęcające firmy do lokowania produkcji na Starym Kontynencie.
Microsoft i Amazon nie znikną z Europy
Nowa strategia nie oznacza również całkowitego zamknięcia rynku przed zagranicznymi firmami. Komisja Europejska zrezygnowała z forsowania rygorystycznej zasady „Kupuj europejskie”. To sygnał, że Bruksela stara się zachować równowagę między budowaniem własnych kompetencji a utrzymaniem atrakcyjności inwestycyjnej regionu.
Przedstawiciele amerykańskich gigantów już deklarują gotowość do współpracy. Microsoft podkreśla, że popiera europejskie ambicje związane z rozwojem sztucznej inteligencji i wzmacnianiem konkurencyjności gospodarki. Firma apeluje jednocześnie o zachowanie zasad uczciwej konkurencji i otwartego rynku.
Eksperci zauważają, że całkowite wykluczenie amerykańskich dostawców mogłoby spowolnić rozwój europejskich projektów AI i infrastruktury cyfrowej.
Europa zaczyna wyścig z dużą stratą
Najbardziej sceptyczni komentatorzy przypominają, że Stany Zjednoczone i Chiny inwestują w nowe technologie od lat. Efektem są globalni liderzy sztucznej inteligencji, półprzewodników, chmury obliczeniowej i centrów danych. Europa dopiero próbuje stworzyć warunki, które pozwolą rodzimym firmom rosnąć na podobną skalę.
Kim van Sparrentak z Parlamentu Europejskiego uważa, że obecny pakiet jest ważnym krokiem, ale nie daje gwarancji długoterminowej niezależności od amerykańskich technologii. Z kolei analitycy podkreślają, że budowa własnych kompetencji w najbardziej zaawansowanych sektorach może potrwać nawet dekadę.
Europa rozpoczęła próbę odzyskania większej kontroli nad swoją cyfrową przyszłością. Problem polega na tym, że konkurenci nie stoją w miejscu. Stany Zjednoczone i Chiny każdego roku zwiększają przewagę technologiczną, a dogonienie ich będzie wymagało nie tylko nowych regulacji, lecz przede wszystkim ogromnych inwestycji i konsekwentnej realizacji planów.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!


Pokaż / Dodaj komentarze do:
Europa chce zerwać z Google, Microsoftem i Amazonem. Eksperci mają złe wieści