Ferrari poszło drogą Jaguara? Akcje lecą w dół po premierze elektryka


Ferrari poszło drogą Jaguara? Akcje lecą w dół po premierze elektryka

Premiera pierwszego w pełni elektrycznego Ferrari miała być historycznym momentem dla włoskiej marki. Zamiast zachwytów pojawiły się jednak porównania do jednej z najbardziej kontrowersyjnych premier ostatnich lat. Nowy model Luce już teraz zestawiany jest z Jaguarem Type 0, czyli projektem, który wywołał gigantyczny kryzys wizerunkowy brytyjskiej marki po radykalnym zwrocie w stronę elektromobilności.

Nowy model nosi nazwę Luce, czyli po włosku „światło”. To pierwszy w pełni elektryczny samochód w historii Ferrari i jednocześnie pierwszy pięciomiejscowy model tej marki. Auto zostało zaprojektowane we współpracy z LoveFrom, studiem designu założonym przez legendarnego projektanta Apple, Jony’ego Ive’a.

Ferrari całkowicie zerwało z klasyczną sylwetką swoich supersamochodów. Luce jest wyższe, bardziej futurystyczne i znacznie mniej agresywne wizualnie od modeli pokroju SF90 czy 812 Superfast. Włoski producent postawił na minimalistyczne linie i aerodynamiczną bryłę przypominającą bardziej luksusowy koncept niż tradycyjne Ferrari.

Samochód ma cztery silniki elektryczne, po jednym przy każdym kole  i przyspiesza do 96 km/h w około 2,5 sekundy. Maksymalna prędkość wynosi około 309 km/h. Cena? Około 640 tys. dolarów, czyli ponad 2,5 mln zł.

Ferrari weszło w świat samochodów elektrycznych z hukiem. Problem polega na tym, że reakcja rynku okazała się znacznie chłodniejsza, niż oczekiwano.

Internet przypomniał Ferrari historię Jaguara

Tuż po premierze media społecznościowe eksplodowały komentarzami. Pojawiły się zachwyty, ale też ogrom krytyki. Wielu fanów marki zarzuciło Ferrari utratę własnej tożsamości. Nic dziwnego, że premierę szybko porównano do katastrofalnego Jaguara Type 0.

To wyjątkowo niewygodne porównanie. Jaguar po prezentacji elektrycznego konceptu Type 0 został dosłownie zmiażdżony przez internet. Marka próbowała porzucić swoje dotychczasowe DNA i wejść do świata ultranowoczesnych elektryków premium. Efekt okazał się fatalny. Krytykowano design, komunikację marketingową i całkowite odejście od charakterystycznego stylu Jaguara.

Problemy nie skończyły się na memach i negatywnych komentarzach. Jaguar zanotował ogromny kryzys zainteresowania marką, a sprzedaż wielu modeli dramatycznie spadła. Dealerzy alarmowali o malejącym ruchu w salonach, a sama firma zaczęła wycofywać się z części wcześniejszych deklaracji dotyczących elektrycznej transformacji. Dla Ferrari taki scenariusz byłby koszmarem.

Akcje Ferrari mocno spadły po premierze

Rynek finansowy również nie przyjął Luce entuzjastycznie. Akcje Ferrari spadły po prezentacji o ponad 6 proc. Inwestorzy zaczęli obawiać się, że gigantyczne koszty rozwoju elektrycznej platformy mogą nie zwrócić się tak szybko, jak zakłada producent. Analitycy zwracają uwagę, że Ferrari przez dekady budowało swoją legendę wokół potężnych silników spalinowych, charakterystycznego dźwięku i emocji związanych z jazdą. W przypadku auta elektrycznego większość tej magii po prostu znika.

To właśnie dlatego Porsche i Lamborghini zaczęły ostatnio ostrożniej podchodzić do swoich planów elektryfikacji. Obie marki zauważyły słabnący popyt na luksusowe auta EV i coraz większą dominację chińskich producentów.

„Ostatecznie wielu fanów jest rozczarowanych faktem, że Ferrari przyjmuje koncepcję pojazdu elektrycznego, ponieważ uważają, że osłabia to markę supersamochodów, która opierała się na klasycznym wzornictwie i surowej mocy silnika spalinowego” – powiedział Michael Field, główny strateg ds. kapitału własnego w Morningstar, w wiadomości e-mail do CNBC.

Ferrari przekonuje: emocje nadal są najważniejsze

Prezes Ferrari Benedetto Vigna podczas prezentacji podkreślał, że Luce nadal ma oferować emocje charakterystyczne dla marki z Maranello. Według niego najważniejsze nie jest już samo brzmienie silnika spalinowego, ale doświadczenie kierowcy.

Ferrari zapewnia również, że wszystkie kluczowe komponenty auta powstają we Włoszech. Firma chce mieć pełną kontrolę nad serwisem i naprawami nawet za wiele lat. To istotny element strategii utrzymywania wysokiej wartości samochodów na rynku wtórnym.

Problem polega na tym, że dla wielu klientów Ferrari elektryczny napęd nadal brzmi jak herezja.

Europejskie marki premium mają coraz większy problem

Premiera Luce pokazuje, jak trudny stał się rynek luksusowych samochodów elektrycznych. Jeszcze kilka lat temu producenci prześcigali się w zapowiedziach elektrycznej rewolucji. Dziś coraz częściej słychać o ograniczaniu inwestycji i opóźnianiu premier.

Ford i Volkswagen wracają do rozwijania aut spalinowych. Porsche przyznało, że zainteresowanie elektrykami jest niższe od oczekiwań. Lamborghini również tonuje wcześniejsze deklaracje. Ferrari postanowiło jednak zaryzykować i wejść do segmentu EV bez półśrodków. Luce ma być symbolem nowej epoki dla włoskiej marki, tyle że szybko może się stać "drugim Jaguarem".

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Ferrari poszło drogą Jaguara? Akcje lecą w dół po premierze elektryka
 0