Administracja Donalda Trumpa zaostrza presję na Forda w związku ze współpracą amerykańskiego koncernu z chińskimi firmami. Sekretarz transportu USA Sean Duffy wezwał prezesa Forda Jima Farleya do ograniczenia powiązań z Chinami.
W liście wysłanym do Forda 8 września Duffy wyraził „poważne zaniepokojenie” rosnącą zależnością firmy od chińskiej technologii i produkcji. Wskazał trzy konkretne kwestie: wykorzystywanie technologii CATL w zakładzie produkcji baterii w Michigan, opóźnienie przeniesienia produkcji części modeli Lincoln z Chin do USA oraz właśnie współpracę z Geely w Hiszpanii.
Sekretarz transportu argumentuje, że pogłębianie zależności od chińskich przedsiębiorstw jest problemem z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Ford odpowiedział, że krytyka jest nieuzasadniona i określił działania Duffy'ego jako próbę zdobycia rozgłosu. Firma podkreśla, że prowadzi w USA znaczącą działalność produkcyjną i inwestuje w tamtejsze zakłady.
Biznes w Europie
Fabryka w Walencji skupia na sobie szczególną uwagę. W lipcu Ford i chiński Geely ogłosiły utworzenie wspólnego przedsiębiorstwa, które ma rozpocząć działalność w pierwszej połowie 2027 roku. Ford zachowa 66 proc. udziałów w przedsięwzięciu, a Geely obejmie pozostałe 34 proc. W zakładzie mają powstawać samochody marek obu firm, w tym modele wykorzystujące napędy nisko i bezemisyjne.
Struktura tej współpracy może być problematyczna, bo Parlament Europejski pracuje nad Industrial Accelerator Act, który ma ograniczyć wpływ zagranicznych firm w strategicznych sektorach europejskiego przemysłu.
Duffy wyraził „poważne zaniepokojenie” rosnącą zależnością firmy od chińskiej technologii i produkcji.
Według propozycji przygotowanej przez sprawozdawców Parlamentu Europejskiego inwestorzy z państw posiadających co najmniej 40 proc. światowego rynku w danym sektorze musieliby spełnić szereg dodatkowych warunków przy inwestycjach przekraczających 50 mln euro. Dotyczyłoby to między innymi baterii, samochodów elektrycznych, paneli fotowoltaicznych i surowców krytycznych.
Narastający problem pokazuje też różnicę między podejściem USA i UE. Waszyngton naciska na ucięcie współpracy z chińskimi firmami, podczas gdy Bruksela rozważa stworzenie zasad, które pozwoliłyby na taką współpracę, ale pod znacznie bardziej rygorystycznymi warunkami. Kto dopnie swego?
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Ford musi zostać odcięty. Rząd nie ma wątpliwości