Przez ostatnie lata wiele firm przekonywało, że sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje proces projektowania i produkcji. Okazuje się jednak, że w praktyce nie zawsze wygląda to tak optymistycznie.
Ford ujawnił, że w ciągu trzech ostatnich lat musiał ponownie zatrudnić około 350 doświadczonych inżynierów, których etaty zredukowane właśnie ze względu AI. Powód? Systemy diagnostyczne i narzędzia oparte na AI nie spełniały oczekiwań, a ich działanie wymagało wiedzy specjalistów z wieloletnim doświadczeniem.
AI potrzebowała ludzkiej pomocy
Charles Poon, wiceprezes odpowiedzialny za rozwój sprzętu w Fordzie, przyznał, że firma popełniła błąd, zakładając, iż sztuczna inteligencja będzie w stanie zastąpić ekspertów, którzy uczestniczyli w wielu cyklach projektowania samochodów.
Ford ujawnił, że w ciągu trzech ostatnich lat musiał ponownie zatrudnić około 350 doświadczonych inżynierów, których etaty zredukowane właśnie ze względu AI.
Jak podkreślił, AI jest bardzo wartościowym narzędziem, ale jej skuteczność zależy od jakości danych oraz wiedzy wykorzystanej podczas szkolenia modeli. Bez odpowiedniego nadzoru nawet zaawansowane algorytmy nie potrafią wychwycić wszystkich potencjalnych problemów. Dziś powracający inżynierowie prowadzą obowiązkowe spotkania techniczne, analizują możliwe usterki jeszcze przed rozpoczęciem produkcji i pomagają dostosowywać narzędzia wykorzystujące AI.
Efekty są widoczne
Ford twierdzi, że powrót doświadczonych specjalistów szybko przełożył się na poprawę jakości samochodów. W najnowszym badaniu jakości JD Power marka zajęła pierwsze miejsce wśród producentów masowych, wyprzedzając m.in. Toyotę i Hondę. Rok wcześniej Ford plasował się poniżej średniej dla całej branży. Lepsza jakość ma również ograniczyć liczbę kosztownych akcji serwisowych i pomóc firmie zrealizować plan redukcji wydatków o miliard dolarów.
Nie tylko Ford wyciąga takie wnioski
Historia amerykańskiego producenta nie jest odosobnionym przypadkiem. Według analizy firmy Careerminds ponad jedna trzecia przedsiębiorstw, które zwolniły pracowników z myślą o zastąpieniu ich sztuczną inteligencją, musiała później ponownie zatrudnić przynajmniej połowę z nich.
Dla przykładu w 2024 roku Sebastian Siemiatkowski, prezes firmy Klarna (Szwed polskiego pochodzenia), z dumą ogłosił, że nowy chatbot spółki wykonuje pracę odpowiadającą etatowi 700 konsultantów obsługi klienta. W rezultacie fintech wstrzymał rekrutację i zlikwidował setki stanowisk pracy. Jednak już w połowie 2025 roku i w kolejnym roku Klarna gorączkowo poszukiwała nowych pracowników, ponieważ poziom zadowolenia klientów drastycznie spadł. Okazało się bowiem, że choć sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z prostymi pytaniami, jak np. na przykład o sprawdzenie stanu konta, ale w obliczu złożonych problemów wymagających wyczucia i niuansów zazwyczaj ucieka się do bezużytecznego, sztucznego korpo-żargonu, który wszyscy tak dobrze znamy (i „uwielbiamy”).
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Ford zwolnił ludzi dla AI. Teraz się ocknął i zatrudnia ich z powrotem