Francja chce złamać WhatsAppa i Signala. Europa idzie na wojnę z szyfrowaniem


Francja chce złamać WhatsAppa i Signala. Europa idzie na wojnę z szyfrowaniem

We Francji wraca jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów współczesnego internetu. Parlamentarna delegacja ds. wywiadu oficjalnie poparła pomysł umożliwienia służbom dostępu do zaszyfrowanych wiadomości w komunikatorach takich jak WhatsApp, Signal czy Telegram.

Politycy przekonują, że państwo potrzebuje nowych narzędzi do walki z przestępczością i terroryzmem. Eksperci od cyberbezpieczeństwa alarmują jednak, że to może otworzyć drzwi do gigantycznych nadużyć. Spór dotyczy technologii szyfrowania end-to-end, dzięki której nawet właściciele platform komunikacyjnych nie są w stanie odczytać treści rozmów użytkowników. To właśnie ta warstwa ochrony od lat jest uznawana za fundament prywatnej komunikacji w sieci.

Francuski parlament chce dostępu do zaszyfrowanych rozmów

Ośmioosobowa delegacja francuskiego parlamentu uznała, że brak możliwości odczytywania zaszyfrowanych wiadomości stanowi poważny problem dla służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości. W opublikowanym raporcie parlamentarzyści stwierdzili, że obecne rozwiązania technologiczne utrudniają prowadzenie śledztw i ograniczają możliwości organów państwa.

Francuskie służby od lat krytykują komunikatory korzystające z szyfrowania end-to-end. W przeciwieństwie do tradycyjnych SMS-ów i rozmów telefonicznych, których przechwycenie po uzyskaniu zgody sądu jest możliwe, nowoczesne aplikacje szyfrują dane bezpośrednio na urządzeniach użytkowników. Operator usługi nie posiada klucza pozwalającego odczytać wiadomości.

Delegacja ds. wywiadu uważa jednak, że taki stan rzeczy nie powinien być trwały. Parlamentarzyści rekomendują stworzenie mechanizmu umożliwiającego „ukierunkowany dostęp” do konkretnych rozmów prowadzonych przez podejrzane osoby.

„Uczestnik-widmo” wraca do gry

Najwięcej emocji wywołała koncepcja określana jako „ghost participant”, czyli „uczestnik-widmo”. Pomysł nie jest nowy. Kilka lat temu promowało go brytyjskie GCHQ, czyli odpowiednik służb wywiadowczych odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo.

Mechanizm miałby działać w prosty sposób. Platforma komunikacyjna dodawałaby do prywatnej rozmowy niewidocznego uczestnika reprezentującego państwo lub służby specjalne. Użytkownicy nie widzieliby dodatkowego odbiorcy, a szyfrowanie formalnie nadal pozostawałoby aktywne.

Dla kryptografów i specjalistów od bezpieczeństwa to jednak klasyczny backdoor, czyli tylna furtka. Eksperci od lat powtarzają, że nie istnieje bezpieczna furtka dostępna wyłącznie dla „tych dobrych”. Raz stworzony mechanizm może zostać wykorzystany przez cyberprzestępców, obce wywiady albo hakerów.

Krytycy francuskiego pomysłu ostrzegają, że każda ingerencja w szyfrowanie osłabia ochronę wszystkich użytkowników. Nie tylko przestępców, ale także dziennikarzy, aktywistów, prawników czy zwykłych obywateli.

Francuscy politycy przekonują, że to nie masowa inwigilacja

Senator Cédric Perrin, jeden z głównych zwolenników zmian, przekonuje, że państwo nie chce masowej kontroli obywateli. Według niego chodzi wyłącznie o działania prowadzone wobec konkretnych osób na podstawie decyzji sądu. Polityk twierdzi również, że proponowane rozwiązanie nie polega na przejęciu kluczy szyfrujących. W jego opinii system miałby umożliwiać jedynie dostęp do wiadomości jeszcze przed ich zaszyfrowaniem na urządzeniu użytkownika.

Argumenty te oczywiście nie przekonują dużej części parlamentarzystów. Przeciwnicy projektu ostrzegają, że stworzenie infrastruktury do przechwytywania komunikacji może bardzo szybko wyjść poza pierwotny zakres. Mechanizmy budowane z myślą o walce z terroryzmem mogą później zostać użyte przy mniej poważnych sprawach.

Eksperci od bezpieczeństwa alarmują

We Francji pojawiają się już głosy, że państwo ignoruje podstawowe zasady kryptografii. Krytycy przypominają, że siła szyfrowania polega właśnie na braku centralnego dostępu do danych.

Aurélien Lopez-Liguori, deputowany sprzeciwiający się zmianom, ostrzegł, że budowanie tylnych furtek stworzy nowe luki bezpieczeństwa. Według niego pierwszy poważny wyciek albo skuteczny atak hakerski może zagrozić prywatnej komunikacji milionów ludzi.

Europa coraz mocniej interesuje się szyfrowaniem

Francuska delegacja zwróciła uwagę, że podobne dyskusje toczą się już na poziomie Komisji Europejskiej. Trwają prace nad rozwiązaniami technologicznymi, które miałyby umożliwić służbom legalny dostęp do zaszyfrowanych treści.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Francja chce złamać WhatsAppa i Signala. Europa idzie na wojnę z szyfrowaniem
 0