Control Resonant, czyli nadchodząca produkcja studia Remedy, zadebiutuje na rynku już w najbliższy czwartek, ale gra już trafiła w ręce recenzentów (i zbiera naprawdę świetne oceny, bo jej średnia na Metacritic to 84%) i testerów i wygląda na to, że to jeden z tych tytułów, który wymagać będzie od nas naprawdę mocarnego PC.
Zresztą trudno nie odnotować, że wymagania graficzne współczesnych gier AAA sukcesywnie rosną, czego dobrym przykładem jest właśnie Control Resonant. W tym przypadku bowiem nawet najmocniejsze gamingowa grafika NVIDII ma problem z utrzymaniem 60 kl./s w natywnym 4K, jeśli wyłączymy techniki skalowania obrazu.
Testy TechPowerUp pokazują, że GeForce RTX 5090 osiąga zaledwie 48 kl./s w rozdzielczości 4K na średnim poziomie ray tracingu przy wyłączonym bez upscalingu.
RTX 5090 nie dobija do 60 kl./s
Testy TechPowerUp pokazują, że GeForce RTX 5090 osiąga zaledwie 48 kl./s w rozdzielczości 4K na średnim poziomie ray tracingu przy wyłączonym bez upscalingu. Jeszcze gorzej wypada RTX 5080, który w identycznych warunkach spada poniżej 30 kl./s. Nie jest to szczególnie zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że Control Resonant wykorzystuje global illumination oraz wbudowany Path Tracing, który jest dostępny przy wszystkich ustawieniach ray tracingu. W efekcie nawet topowe karty graficzne muszą mierzyć się z ogromnym obciążeniem.
DLSS i FSR przestają być dodatkiem
Jeśli ktoś chce uruchomić grę w 4K z maksymalną jakością obrazu i Path Tracingiem, techniki takie jak DLSS czy FSR stają się praktycznie koniecznością. W przypadku kart GeForce dodatkową pomocą może być Multi Frame Generation, pozwalające znacząco zwiększyć liczbę wyświetlanych klatek. Problem nie ogranicza się zresztą do rozdzielczości 4K. Przy 1080p i ustawieniach Ultra z ray tracingiem do osiągnięcia okolic 60 kl./s bez skalowania potrzebny jest bowiem co najmniej RTX 4070.
Surowa moc GPU już nie wystarcza?
Control Resonant pokazuje szerszy trend w branży, bo Path Tracing i zaawansowane oświetlenie coraz częściej przestają być opcją przeznaczoną do testowania możliwości najmocniejszych kart, a stają się integralną częścią silnika gry. Jednocześnie, producenci grafik zamiast stawiać na zwiększanie czystej wydajności swojego sprzętu, w większym stopniu koncentrują się na technikach rekonstrukcji obrazu. Jeszcze kilka lat temu DLSS czy FSR traktowano głównie jako sposób na dodatkowe klatki, a dziś w najbardziej wymagających produkcjach mogą być wręcz niezbędne, jeśli chcemy połączyć wysoką rozdzielczość, ray tracing i płynną animację.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nawet RTX 5090 się krztusi. Ta gra potrzebuje DLSS, żeby działać płynnie