GitHub przyznaje się do poważnych błędów. Znamy już przyczynę ostatniej awarii


GitHub przyznaje się do poważnych błędów. Znamy już przyczynę ostatniej awarii

GitHub ujawnił, co dokładnie doprowadziło do ośmiogodzinnej awarii serwisu z 17 sierpnia, która sparaliżowała pracę milionów programistów na całym świecie. W szczytowym momencie problemów współczynnik błędów dla strony i API sięgał około 20 procent, a pobieranie archiwów i surowych plików zawodziło nawet w połowie przypadków.

Większość usług wróciła do normy po mniej więcej trzech godzinach, ale GitHub Actions i usługa tokenów Copilota pozostawały niestabilne znacznie dłużej. Z opublikowanego raportu wynika, że wszystko zaczęło się od nagłego, nietypowego skoku ruchu w jednym z centrów danych GitHuba w USA. Można to porównać do sytuacji, w której do jednej kasy w sklepie ustawia się dziesięć razy więcej klientów niż zwykle. System, który miał automatycznie „otworzyć” dodatkowe kasy, czyli uruchomić więcej mocy obliczeniowej, nie zadziałał poprawnie, bo pilnował złego wskaźnika obciążenia. W efekcie jeden z wewnętrznych elementów infrastruktury szybko się zatkał.

Infrastruktura GitHuba po prostu nie nadąża za tempem, w jakim rośnie popularność kodowania wspomaganego sztuczną inteligencją

Zator zaczął się rozlewać dalej, kolejne serwery odpowiedzialne za kierowanie ruchem i logowanie użytkowników również wyczerpały swoje limity. To uderzyło prosto w proces uwierzytelniania, przez co logowanie i autoryzacja zaczęły zwalniać albo się wywalać. Na domiar złego system, który miał automatycznie ponawiać nieudane połączenia, zamiast pomóc, zaczął wysyłać jeszcze więcej zapytań do i tak już przeciążonych serwerów.

Milion żądań na sekundę - tak padł Copilot

Gdy GitHub spróbował przekierować część ruchu do zapasowego centrum danych w Wirginii, wyszedł na jaw kolejny problem: błąd w edytorze VS Code sprawił, że aplikacja zaczęła bombardować serwer logowania Copilota powtarzającymi się próbami połączenia. Normalnie ta usługa obsługuje 7-9 tysięcy zapytań na sekundę. Podczas awarii liczba ta skoczyła nawet do 100 tysięcy na sekundę. GitHub opanował sytuację, ograniczając liczbę automatycznych ponowień, tymczasowo odrzucając część żądań i stopniowo, ostrożnie przywracając normalny ruch.

Wszystko zaczęło się od nagłego, nietypowego skoku ruchu w jednym z centrów danych GitHuba w USA

Infrastruktura GitHuba po prostu nie nadąża za tempem, w jakim rośnie popularność kodowania wspomaganego sztuczną inteligencją. Firma sama przyznawała wcześniej w tym roku, że musi stawiać stabilność ponad nowe funkcje, a Microsoft rozważał nawet dokupowanie mocy obliczeniowej od Amazona. W porównaniu z wcześniejszymi, krótszymi awariami ta trwała wyraźnie dłużej i dotknęła więcej kluczowych usług naraz. Dla firm i zespołów korzystających z GitHub Actions oznacza to przestoje i ryzyko powtórki, dopóki zapowiadane poprawki nie zostaną wdrożone. A tego się w dwa tygodnie nie da załatwić...

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

GitHub przyznaje się do poważnych błędów. Znamy już przyczynę ostatniej awarii
 0