Kupujesz drogiego Pixela, dostajesz kilka miesięcy Google AI Pro gratis i spodziewasz się pełnego pakietu. Tyle że Google ma własną definicję pełnego pakietu. Bo okazuje się, że promocyjna subskrypcja oferuje mniej możliwości niż identycznie nazwany abonament, za który użytkownik płaci co miesiąc.
Każdy, kto nie urodził się wczoraj, wie doskonale, że darmowe dodatki na rynku komputerowym bywają różne. Tusze dołączane do drukarek potrafią mieć ułamek nominalnej pojemności, bezpłatne wersje oprogramowania kuszą funkcjami, które okazują się dostępne dopiero po wykupieniu abonamentu, a promocyjne subskrypcje często służą głównie temu, żeby przyzwyczaić klienta do regularnego płacenia.
Do tego dochodzą wersje demonstracyjne udające pełnoprawne produkty i gratisy, których rzeczywista wartość jest znacznie niższa od tej sugerowanej w reklamach.
Krótko mówiąc, darmowy prezent od technologicznego giganta niekoniecznie jest prezentem, a już na pewno nie musi być darmowy w takim sensie, w jakim rozumie to klient. Google postanowiło jednak pójść o krok dalej i udowodnić, że nawet dwa abonamenty o identycznej nazwie mogą oferować różne możliwości. Wystarczy, że za jeden płacisz, a drugi dostałeś w prezencie.
Ten sam abonament, inne możliwości
Sprawa wyszła na jaw po udostępnieniu modelu Gemini 4 Argon w środowisku programistycznym Antigravity. Google ograniczyło dostęp do niego wyłącznie do użytkowników opłacających Google AI Pro. Osoby korzystające z darmowego okresu próbnego, nawet otrzymanego przy zakupie smartfona Pixel, zostały pominięte.
Ograniczenia obejmują również modele Claude Sonnet 5.5 i Opus 5.5 w Antigravity. Co istotne, nie oznacza to całkowitego braku dostępu do Gemini 4 Argon, który pozostaje dostępny w aplikacji Gemini i trybie AI Mode dla uprawnionych użytkowników.
Darmowe Pro jest trochę mniej Pro
Różnic jest więcej. Promocyjne subskrypcje nie obejmują także YouTube Premium Lite ani 10-procentowych rabatów w Google Store, dostępnych w obsługiwanych krajach dla kwalifikujących się płatnych abonamentów.
Problem dotyczy między innymi nabywców Pixela 11 Pro, którzy otrzymują sześć miesięcy AI Pro, posiadaczy Googlebooków z rocznym okresem próbnym oraz studentów korzystających z darmowych promocji. Tymczasem osoby opłacające abonament, nawet po obniżonej cenie, mogą korzystać z funkcji niedostępnych w wersji próbnej.
Google rozróżnia w dokumentacji subskrypcje próbne i płatne, ale według Android Authority ograniczenia nie są jasno przedstawiane przy ofertach promocyjnych. Firma przygotowała już formularz umożliwiający użytkownikom przejście na płatny plan i pracuje nad uproszczeniem tej procedury.
W praktyce Google rozdaje więc AI Pro, ale nie całe AI Pro. Pełną wersję prezentu można odblokować w tradycyjny sposób: wyciągając portfel.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Google da ci Pro za darmo. Tylko potem okazuje się, że prawdziwe Pro kosztuje