Google Pixel 10a, debiutując w marcu 2026 roku, miał być telefonem na każdą kieszeń. Czas przeszły niestety nie pojawia się tu przypadkowo, gdyż producent po cichu cenę urządzenia zwiększył i to znacząco.
O tym, że elektronika użytkowa drożeje w zastraszającym tempie, nikogo raczej uświadamiać nie trzeba. Siłą rzeczy dochodzimy do pewnych paradoksów, bo 6-letnie konsole potrafią być droższe niż w dniu premiery, co w historii właściwie się nie zdarzało. Ale podwyżki to oczywiście nie tylko sprzęt gamingowy. Kolejny przykład stanowią smartfony, a jest to temat o tyle bolesny, że modele nominalnie ekonomiczne nagle rosną do rangi wyższego segmentu.
Google Pixel 10a pojawił się w marcu w cenie 2399 zł za wersję 128 GB i 2799 zł za wersję 256 GB. Tymczasem niespodziewanie cenę urządzenia w oficjalnym Google Store podniesiono kolejno do 2849 zł oraz 3299 zł. Co prawda u detalistów, takich jak Media Expert, telefon można jeszcze nabyć wyraźnie taniej, ale znając życie, potrwa to jedynie do wyczerpania obecnych zapasów magazynowych.
Ekonomiczny? Chyba z nazwy
W rezultacie podwyżka okazuje się naprawdę konkretna. Wariant 128 GB zdrożał o 450 zł, czyli blisko 19 proc., natomiast za model z 256 GB pamięci trzeba zapłacić o 500 zł więcej, co oznacza wzrost o niemal 18 proc. I wszystko to zaledwie kilka miesięcy po premierze. W efekcie smartfon, który z założenia miał być tańszą alternatywą dla flagowych Pixeli, zaczyna cenowo niebezpiecznie zbliżać się do urządzeń z wyższej półki. Znaczy, trudne czasy dla konsumentów nastały.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Google uznało, że było za tanio. Z partyzanta dorzucili 500 zł