Wojna na Ukrainie od początku była poligonem dla technologii, które wcześniej funkcjonowały głównie w laboratoriach, na targach branżowych i w futurystycznych wizjach. Drony kamikadze, autonomiczne systemy rozpoznawcze i sztuczna inteligencja wspierająca analizę danych stały się codziennością. Teraz na horyzoncie pojawia się kolejny etap tej technologicznej rewolucji. Na ukraińskim froncie przetestowano humanoidalne roboty stworzone przez amerykański startup Foundation Future Industries.
Firma związana z Ericiem Trumpem nie ukrywa, że jej ambicje wykraczają daleko poza przemysł czy logistykę. Celem jest stworzenie maszyn zdolnych do działania w najniebezpieczniejszych środowiskach, także podczas konfliktów zbrojnych.
Pierwsze humanoidalne roboty już trafiły na Ukrainę
Jak informuje CNBC, startup Foundation Future Industries wysłał na Ukrainę dwa egzemplarze robota Phantom MK-1. Był to pilotażowy program demonstracyjny mający sprawdzić, jak humanoidalne konstrukcje radzą sobie w warunkach wojennych. Według firmy była to pierwsza tego typu próba wykorzystania humanoidalnych robotów na aktywnym teatrze działań wojennych. Maszyny nie uczestniczyły w walkach. Ich zadaniem było wykonywanie podstawowych czynności logistycznych, takich jak transport wyposażenia i dostarczanie zaopatrzenia.
Choć brzmi to jak początek scenariusza rodem z filmów science fiction, rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej przyziemna. Obecna generacja robotów ma wiele ograniczeń. Phantom MK-1 potrafi przenosić około 20 kilogramów ładunku, nie jest odporny na działanie wody i dysponuje ograniczonym czasem pracy na baterii. Mimo to twórcy projektu przekonują, że testy pokazały ogromny potencjał takich konstrukcji.
Roboty zamiast żołnierzy w najbardziej niebezpiecznych zadaniach
Założyciel Foundation Future Industries, Sankaet Pathak, od początku podkreśla, że humanoidalne roboty mają przejmować zadania uznawane za szczególnie ryzykowne dla ludzi.
Mowa o działaniach logistycznych prowadzonych w pobliżu linii frontu, transportowaniu zaopatrzenia przez ostrzeliwane obszary czy wykonywaniu misji rozpoznawczych. W teorii takie maszyny mogłyby ograniczyć liczbę żołnierzy narażonych na bezpośrednie zagrożenie. Firma planuje gwałtownie zwiększyć skalę produkcji jeszcze w tym roku. W planach znajduje się budowa tysięcy robotów, a także rozpoczęcie szeroko zakrojonych testów z amerykańską armią w ciągu najbliższych 18 miesięcy.
Phantom 2 ma być znacznie potężniejszy
Największe nadzieje startup wiąże z nową generacją robotów. Model Phantom 2 ma zostać wdrożony jeszcze w tym roku. Według zapowiedzi producenta nowa konstrukcja zaoferuje dwukrotnie większy udźwig od poprzednika. Firma mówi nawet o „nadludzkich możliwościach”, choć szczegóły techniczne pozostają na razie ograniczone. Foundation Future Industries zdobyło już kontrakty badawcze amerykańskiego rządu o wartości 24 mln dolarów. Projekty dotyczą zastosowań związanych z logistyką, inspekcjami technicznymi oraz obsługą uzbrojenia dla armii, marynarki wojennej i sił powietrznych.
Pathak liczy, że bardziej zaawansowane roboty pojawią się na ukraińskim froncie w ciągu najbliższych 12–18 miesięcy.
Eric Trump i polityczne kontrowersje
O startupie zrobiło się szczególnie głośno po dołączeniu Erica Trumpa do zespołu kierowniczego firmy. Syn prezydenta USA objął stanowisko głównego doradcy strategicznego.
Decyzja natychmiast wywołała polityczne kontrowersje. Krytycy wskazywali na potencjalne konflikty interesów i możliwość uzyskiwania przewagi dzięki politycznym powiązaniom. Wśród osób publicznie krytykujących przedsięwzięcie znalazła się senator Elizabeth Warren. Niezależnie od sporów politycznych startup skutecznie przyciąga uwagę inwestorów i instytucji zainteresowanych przyszłością autonomicznych systemów wojskowych.
Ukraina staje się laboratorium przyszłej wojny
Eksperci od dawna wskazują, że wojna w Ukrainie przyspiesza rozwój technologii militarnych w tempie niespotykanym od dekad. To właśnie tam masowo pojawiły się autonomiczne drony, systemy rozpoznawania celów wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz zrobotyzowane platformy naziemne. Humanoidalne roboty mogą być kolejnym etapem tej transformacji. Dziś zajmują się głównie transportem wyposażenia. Za kilka lat ich możliwości mogą być znacznie większe.
Równolegle podobne projekty rozwijają również Chiny, które inwestują miliardy dolarów w robotykę i sztuczną inteligencję. Rywalizacja technologiczna między największymi mocarstwami coraz wyraźniej przenosi się do sektora autonomicznych maszyn.
Największe obawy dopiero się pojawiają
Rozwój humanoidalnych robotów wojskowych budzi także poważne pytania etyczne. Coraz więcej systemów bojowych korzysta z algorytmów sztucznej inteligencji wspierających identyfikację celów, analizę sytuacji taktycznej czy podejmowanie decyzji operacyjnych. Krytycy ostrzegają, że granica między maszyną wspierającą człowieka a systemem samodzielnie podejmującym decyzje dotyczące użycia siły staje się coraz mniej wyraźna.
Dzisiejsze humanoidalne roboty nadal są dalekie od filmowych wizji autonomicznych wojowników. Potrafią się przewracać, mają ograniczony czas działania i wymagają stałego nadzoru. Jednocześnie tempo rozwoju tej technologii sprawia, że scenariusze jeszcze niedawno uznawane za fantazję zaczynają pojawiać się w realnych planach wojskowych.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Humanoidalne roboty już na Ukrainie. Startup powiązany z Trumpem wysłał maszyny na front