Czy telewizor za kilka tysięcy złotych może odmówić posłuszeństwa z powodu awarii pojedynczej diody LED? Według brytyjskiego serwisanta odpowiedź brzmi: tak. Co więcej, jego zdaniem nie wynika to z ograniczeń sprzętu, lecz z decyzji producentów, którzy dodają do oprogramowania mechanizm blokujący działanie całego urządzenia po wykryciu drobnej usterki podświetlenia.
Nagranie opublikowane przez specjalistę od napraw telewizorów błyskawicznie zdobyło popularność w sieci. Film obejrzano już setki tysięcy razy, a dyskusja szybko przeniosła się na fora poświęcone elektronice oraz prawu do naprawy urządzeń.
Jedna dioda LED i cały telewizor przestaje działać
Nowoczesne telewizory LCD wykorzystują system podświetlenia LED. W zależności od konstrukcji za ekranem lub na jego krawędziach znajduje się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset niewielkich diod odpowiedzialnych za oświetlenie matrycy.
Allen Fleckney, brytyjski technik prowadzący kanał "TV Repair Community" na YouTube, twierdzi, że w wielu modelach awaria zaledwie jednej diody wystarcza, aby telewizor całkowicie odmówił pracy. Nie dlatego, że obraz staje się niemożliwy do wyświetlenia, lecz dlatego, że oprogramowanie interpretuje taki stan jako błąd krytyczny.
Zdaniem serwisanta urządzenie wykrywa niewielką zmianę poboru prądu i natychmiast wyłącza ekran, mimo że pozostałe diody nadal działają prawidłowo.
„Producenci wprowadzili oprogramowanie, które wyłącza telewizor, jeśli wykryje niewielkie przetężenie lub niedobór prądu. Mówię tu tylko o niewielkim, wiesz, natężeniu rzędu miliamperów” – wyjaśnia Fleckney.
Serwisant pokazał prosty eksperyment
Aby udowodnić swoją tezę, Fleckney zaprezentował naprawę uszkodzonego 60-calowego telewizora. Zamiast wymieniać cały zestaw podświetlenia LED, zdecydował się na znacznie prostszy eksperyment.
Na płycie głównej zmostkował sygnał odpowiedzialny za zgłaszanie błędu podświetlenia. W praktyce oznaczało to, że oprogramowanie przestało otrzymywać informację o uszkodzonej diodzie.Po wykonaniu tej modyfikacji telewizor uruchomił się bez problemu i wyświetlił obraz. Według autora nagrania jakość obrazu pozostała praktycznie niezmieniona, mimo że jedna z diod nadal była niesprawna.
Fleckney przekonuje, że większość użytkowników nie byłaby w stanie zauważyć różnicy podczas codziennego oglądania.
Czy to naprawdę celowe działanie producentów?
Najbardziej kontrowersyjnym elementem całej historii są zarzuty dotyczące intencji producentów. Brytyjski technik uważa, że mechanizm wyłączający telewizor po wykryciu drobnej różnicy natężenia prądu nie służy bezpieczeństwu urządzenia. Według niego oprogramowanie mogłoby pozwolić na dalszą pracę sprzętu do czasu wykonania naprawy.
Serwisant porównuje tę sytuację do żyrandola. Przepalenie jednej żarówki nie powoduje przecież wyłączenia całego oświetlenia. Jego zdaniem podobna logika powinna obowiązywać również w przypadku telewizorów wyposażonych w dziesiątki lub setki diod LED.
W nagraniu sugeruje, że takie rozwiązania mogą zachęcać klientów do zakupu nowego urządzenia zamiast poszukiwania naprawy.
Jak działa podświetlenie LED?
W większości telewizorów diody LED są połączone w zestawy odpowiadające za równomierne oświetlenie całej matrycy. Uszkodzona dioda często nie przerywa całego obwodu. W wielu przypadkach dochodzi do zwarcia, dzięki czemu pozostałe elementy nadal mogą pracować. Elektronika sterująca wykrywa jednak zmianę parametrów elektrycznych i zapisuje ją jako awarię.
Według Fleckneya właśnie ten sygnał uruchamia procedurę blokującą wyświetlanie obrazu.
Naprawa podświetlenia potrafi być bardzo kosztowna
Wymiana listew LED nie należy do najprostszych napraw. W wielu modelach wymaga niemal całkowitego rozebrania telewizora, zdjęcia matrycy oraz kilku warstw dyfuzorów odpowiedzialnych za rozpraszanie światła. To czasochłonna operacja, podczas której bardzo łatwo uszkodzić sam ekran. Z tego powodu koszt naprawy bywa na tyle wysoki, że część użytkowników decyduje się na zakup nowego odbiornika.
Zdaniem autora filmu wiele telewizorów trafiających na elektrośmieci mogłoby działać jeszcze przez długie lata po usunięciu niewielkiej usterki podświetlenia.
Nie każdy zgadza się z taką oceną
Choć nagranie zdobyło ogromną popularność, warto pamiętać, że producenci telewizorów nie odnieśli się do przedstawionych zarzutów. W branży elektronicznej stosowanie zabezpieczeń monitorujących pracę podświetlenia jest powszechną praktyką. Ich zadaniem może być ochrona układów zasilania przed dalszymi uszkodzeniami lub wykrywanie usterek mogących z czasem prowadzić do kolejnych awarii.
Nie oznacza to automatycznie, że każdy przypadek wyłączenia telewizora po uszkodzeniu jednej diody jest efektem celowego projektowania urządzeń z myślą o skróceniu ich żywotności.
Sam Fleckney również podkreśla, że użytkownicy nie powinni próbować wykonywać podobnych modyfikacji samodzielnie. Wewnątrz telewizorów znajdują się elementy zasilacza magazynujące wysokie napięcie, które nawet po odłączeniu urządzenia od sieci mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Jedna dioda LED i telewizor do wyrzucenia. Serwistant oskarża producentów o zmowę