Jedna z najbardziej pożądanych funkcji Windows 10, której brakowało w jedenastce, ma wkrótce trafić do najnowszego systemu operacyjnego. Mowa o możliwości przenoszenia paska zadań na różne krawędzie ekranu.
Osoby przesiadające się z Windows 10 na Windows 11 szybko zauważają irytującą różnicę: pasek zadań jest na stałe przyklejony do dolnej krawędzi ekranu. Nie można go przenieść na górę, w lewo ani w prawo pulpitu. Jeden z przedstawicieli Microsoftu tłumaczył wcześniej, że zespół deweloperski uznał, iż zapotrzebowanie na tę funkcję jest zbyt małe, by ją implementować.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. W Microsoft Feedback Hub propozycja przywrócenia możliwości przemieszczania paska zadań otrzymała jedną z najwyższych liczb głosów poparcia. Na forach internetowych, w tym na Reddicie, użytkownicy masowo poszukują nieoficjalnych sposobów na obejście tego ograniczenia, sięgając po aplikacje firm trzecich takie jak StartAllBack.
Premiera latem tego roku
Na szczęście wkrótce nie będzie już potrzeby korzystania z zewnętrznych narzędzi. Według najnowszych doniesień Microsoft pracuje nad dodaniem opcji pozycjonowania paska zadań na różnych krawędziach pulpitu. Co więcej, gigant z Redmond planuje również wprowadzić możliwość konfigurowania, ile miejsca na ekranie zajmuje pasek zadań (oby poszło im lepiej niż z aktualizacją Notatnika). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowość pojawi się w Windows 11 latem bieżącego roku.
Wprowadzenie tej funkcji może pomóc Microsoftowi przyciągnąć więcej użytkowników do Windows 11. Warto przypomnieć, że mimo zakończenia oficjalnego wsparcia dla Windows 10, ponad 36 procent użytkowników Windowsa wciąż korzysta z dziesiątki. Część z nich zwlekała z aktualizacją właśnie ze względu na brak możliwości personalizacji paska zadań.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Jedna funkcja może odmienić losy Windows 11. Microsoft nareszcie posłuchał użytkowników