Podczas wystąpienia poprzedzającego obrady Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawił wizję głębokiej przebudowy zasad funkcjonowania mediów społecznościowych w Europie. W centrum tej koncepcji znalazła się obowiązkowa weryfikacja tożsamości wszystkich użytkowników, zasada jednego konta przypisanego do jednej osoby oraz rozszerzone uprawnienia państw do blokowania platform, które nie podporządkują się europejskim regulacjom.
„Musimy mieć pewność, że jedna osoba ma jedno konto” – stwierdził Macron. Według niego boty, zautomatyzowane systemy oparte na sztucznej inteligencji oraz zorganizowane operacje prowadzone przez duże podmioty powinny zostać zakazane. W praktyce oznaczałoby to koniec anonimowości w mediach społecznościowych działających na rynku unijnym oraz likwidację możliwości prowadzenia oddzielnych tożsamości prywatnych i zawodowych.
Koniec anonimowości w europejskiej sieci
Model nakreślony przez francuskiego prezydenta zakłada pełną identyfikację każdego użytkownika przez platformę i powiązanie go z jednym autoryzowanym profilem. Pseudonimy oraz anonimowe komentarze przestałyby istnieć w obecnej formie. Każda wypowiedź byłaby przypisana do zweryfikowanej osoby.
Macron uzasadnia te zmiany koniecznością ochrony demokracji przed manipulacją i zewnętrzną ingerencją. Krytycy zwracają jednak uwagę, że taki system daje rządom narzędzie do śledzenia i identyfikowania autorów niepożądanych treści, a następnie do ich blokowania lub karania. W tym ujęciu ochrona debaty publicznej łączy się z możliwością jej centralnej kontroli.
„Jak to możliwe, że najdziwniejsze i najbardziej szkodliwe narracje mogą pozostać niesprawdzone w naszej przestrzeni cyfrowej, gdzie będą podlegać prawu, jeśli zostaną opublikowane?”
Pytanie zakłada, że „szkodliwe narracje” to kategoria, którą powinien zdefiniować rząd. Zakłada również, że rząd powinien mieć możliwość zapobiegania kontaktom ludzi z ideami, które uznał za szalone.
Młodzież poza mediami społecznościowymi
Francja zmierza również w kierunku zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia, co zostało niedawno przegłosowane przez Francuskie Zgromadzenie Narodowe. Taki krok wymagałby obowiązkowej weryfikacji wieku wszystkich użytkowników. Macron broni tej koncepcji, twierdząc, że niekontrolowany dostęp młodych ludzi do algorytmów platform stanowi zagrożenie dla ich rozwoju.
W swojej wypowiedzi porównał swobodny dostęp do treści internetowych do oddania umysłów nastolatków w ręce wielkich firm technologicznych i zagranicznych systemów algorytmicznych. W jego narracji państwo powinno odgrywać rolę strażnika przestrzeni informacyjnej, także w odniesieniu do dorosłych użytkowników.
DSA jako fundament cyfrowej suwerenności
Macron powołał się na unijną Digital Services Act jako podstawę dalszych działań regulacyjnych. Akt o usługach cyfrowych daje instytucjom unijnym możliwość żądania od platform usuwania treści uznanych za niezgodne z prawem oraz nakładania wysokich kar finansowych. Francuski prezydent zaproponował pójście dalej i wykorzystanie przepisów do blokowania podmiotów, które nie chcą stosować się do europejskich zasad.
W jego wystąpieniu pojawiły się kategorie takie jak mowa rasistowska, mowa nienawiści czy wypowiedzi antysemickie. W praktyce definicje tych pojęć różnią się w zależności od kraju członkowskiego, a ich interpretacja często należy do organów regulacyjnych i sądów.
Niemcy i Komisja Europejska po tej samej stronie
Podobne stanowisko zaprezentował kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który wskazał, że wolność słowa powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się naruszenie godności człowieka. W niemieckim porządku prawnym pojęcie to stanowi podstawę do ścigania określonych form wypowiedzi, w tym zniewag czy negowania Holokaustu.
Do dyskusji włączyła się także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Podkreśliła, że regulacje cyfrowe są elementem europejskiej suwerenności i nie podlegają presji zewnętrznej, także ze strony Stanów Zjednoczonych. W jej ocenie zasady obowiązujące w UE są wyrazem europejskiej tradycji wolności słowa i demokratycznych wartości.
„Chcę to jasno powiedzieć: nasza suwerenność cyfrowa to nasza suwerenność cyfrowa” – powiedziała, dodając, że UE „nie ustąpi w tej kwestii”.
Spór o definicję wolności
Wystąpienia w Monachium pokazały rosnącą przepaść między europejskim a amerykańskim podejściem do regulacji treści online. W Unii Europejskiej akcent pada na odpowiedzialność platform i możliwość ingerencji państwa w obronie określonych wartości. W Stanach Zjednoczonych większy nacisk kładzie się na szeroką ochronę wolności wypowiedzi.
Propozycje Macrona wpisują się w szerszy trend budowania „cyfrowej suwerenności” Europy. Oznacza to traktowanie przestrzeni informacyjnej w podobny sposób jak granic państwowych czy polityki handlowej. To, co użytkownicy mogą publikować i czytać w sieci, staje się elementem strategicznej polityki publicznej.
Dla branży technologicznej zapowiedzi z Monachium oznaczają możliwą rewolucję. Platformy społecznościowe działające w Europie musiałyby wdrożyć zaawansowane systemy identyfikacji, przechowywać wrażliwe dane użytkowników i dostosować algorytmy do wymogów regulatorów. Stawką pozostaje nie tylko model biznesowy globalnych firm, lecz także przyszły kształt debaty publicznej w europejskim internecie.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Jedno konto na osobę i obowiązek weryfikacji. Macron pokazuje przyszłość internetu