Systemy automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych od lat są przedstawiane jako jedno z najskuteczniejszych narzędzi wspierających współczesną policję. Najnowsze śledztwo dziennikarskie pokazuje jednak, że technologia może być wykorzystywana również w zupełnie innym celu. W Stanach Zjednoczonych coraz częściej dochodzi bowiem do przypadków, w których funkcjonariusze mieli używać jej do śledzenia kobiet ze swojego prywatnego otoczenia.
W centrum sprawy znalazła się firma Flock Safety, która stworzyła rozległą sieć kamer monitorujących drogi. Urządzenia automatycznie odczytują tablice rejestracyjne, zapisują miejsce i czas przejazdu, a następnie przesyłają dane do centralnej bazy. Według producenta system działa już w ponad 6 tys. amerykańskich społeczności i co miesiąc kataloguje miliardy odczytów.
Możliwości platformy są znacznie większe niż zwykłe wyszukiwanie numeru rejestracyjnego. Funkcjonariusze mogą identyfikować pojazdy również na podstawie koloru, modelu czy charakterystycznych elementów, takich jak naklejki lub uszkodzenia zderzaka. System pozwala także tworzyć automatyczne alerty informujące o pojawieniu się konkretnego auta w dowolnym miejscu objętym monitoringiem.
Jak ustalił „The Washington Post”, co najmniej 50 policjantów w USA zostało oskarżonych lub objętych postępowaniem za niewłaściwe wykorzystywanie systemów odczytu tablic.

Dziesiątki przypadków nadużyć
Jak ustalił „The Washington Post”, co najmniej 50 policjantów w USA zostało oskarżonych lub objętych postępowaniem za niewłaściwe wykorzystywanie systemów odczytu tablic. W 46 przypadkach pojawiła się infrastruktura Flock Safety. Jedna z głośniejszych spraw dotyczy szefa policji w stanie Georgia, który przez ponad rok miał setki razy sprawdzać lokalizację samochodu kobiety, wykorzystując policyjną bazę danych do monitorowania jej codziennych podróży.
Kontrola działa dopiero po fakcie
Choć system zapisuje historię wszystkich wyszukiwań, logi są najczęściej analizowane dopiero po złożeniu skargi lub rozpoczęciu wewnętrznego dochodzenia. W wielu stanach nie istnieje również obowiązek powiązania zapytania z konkretnym śledztwem czy numerem sprawy, co zdaniem ekspertów znacząco zwiększa ryzyko nadużyć.
Flock Safety przekonuje, że przypadki nieprawidłowego wykorzystania stanowią niewielki ułamek wszystkich operacji. Firma wprowadziła nawet opcjonalne mechanizmy wykrywające podejrzane wzorce wyszukiwania, np. wielokrotne sprawdzanie tego samego pojazdu lub korzystanie z systemu poza godzinami pracy.
Technologia wyprzedziła przepisy
Organizacje broniące prywatności alarmują, że problem nie dotyczy wyłącznie nieuczciwych funkcjonariuszy, ale samej konstrukcji systemu. Możliwość odtworzenia pełnej historii przemieszczania się kierowcy pozwala stworzyć szczegółowy profil jego życia, od miejsc pracy, przez wizyty lekarskie, aż po codzienne zakupy.
Jednocześnie wielu przedstawicieli organów ścigania uważa, że czytniki tablic są dziś jednym z najważniejszych narzędzi w walce z przestępczością. Coraz wyraźniej widać jednak, że rozwój technologii monitoringu wyprzedza przepisy i mechanizmy nadzoru, co rodzi pytania o granice cyfrowej inwigilacji.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Kamery miały walczyć z przestępczością. Funkcjonariusze wykorzystywali je do inwigilowania kobiet