Kamery z Polski na celowniku Rosjan


Kamery z Polski na celowniku Rosjan

Kamery monitoringu są dziś bardzo popularne. Montuje się je w domach, firmach, restauracjach czy urzędach, aby zwiększyć poziom bezpieczeństwa oraz mieć podgląd na to, co dzieje się w danym miejscu. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy takie urządzenia nie są odpowiednio zabezpieczone. W takiej sytuacji mogą stać się łatwym celem dla cyberprzestępców.

Na to zagrożenie zwrócił niedawno uwagę NASK. Instytucja poinformowała, iż w sieci zaczęły pojawiać się oferty sprzedaży dostępu do przejętych kamer IP z różnych krajów świata, w tym także z Polski.

Oznacza to, że niektóre osoby mogą uzyskać podgląd z prywatnych lub firmowych kamer bez wiedzy właścicieli urządzeń. Chętnie z tego korzystają prorosyjskie grupy, które mają podglądać Polaków przez kamery. Eksperci podkreślają, że takie sytuacje zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać.

Podgląd prywatnych miejsc

Według specjalistów z zespołu Dyżurnet.pl przejęte kamery mogą pokazywać bardzo wrażliwe sytuacje z życia codziennego. W materiałach, które trafiają do sieci, można zobaczyć między innymi osoby starsze w prywatnych mieszkaniach, dzieci w swoich pokojach czy pacjentów w placówkach medycznych.

Na to zagrożenie zwrócił niedawno uwagę NASK. Instytucja poinformowała, iż w sieci zaczęły pojawiać się oferty sprzedaży dostępu do przejętych kamer IP z różnych krajów świata, w tym także z Polski.

Zdarza się również, że osoby przejmujące kontrolę nad kamerami próbują ingerować w życie użytkowników. Niektóre urządzenia mają wbudowane głośniki, a także mikrofony, dlatego intruzi potrafią mówić do domowników, emitować niepokojące dźwięki lub próbować ich przestraszyć.

Eksperci podkreślają, iż w wielu przypadkach włamania do kamer nie są skomplikowane technicznie. Często wystarczy wykorzystanie domyślnych danych logowania, które właściciel urządzenia nigdy nie zmienił.

Nagrania publikowane w sieci

W ostatnich miesiącach w internecie pojawiały się materiały publikowane przez grupy określane jako prorosyjscy haktywiści. Na jednym z kanałów w serwisie Telegram publikowano nagrania i zrzuty ekranu z różnych kamer monitoringu.

Część z nich miała pochodzić z Polski. Na przykład w jednym z nagrań widać pomieszczenie produkcyjne, w którym pracują dwie osoby obsługujące maszyny. W innych materiałach pojawiały się obrazy przypominające monitoring w urzędach lub nagrania z miejsc publicznych.

Nie zawsze można jednak jednoznacznie potwierdzić, gdzie dokładnie zostały zarejestrowane te materiały. Eksperci zaznaczają, że takie publikacje mogą mieć również charakter propagandowy. Sam fakt, że ktoś uzyskał dostęp do obrazu z kamery, nie oznacza jeszcze przejęcia kontroli nad całym systemem informatycznym danej organizacji.

Kamery z różnych miejsc

Wśród opublikowanych materiałów pojawiały się także nagrania z miejsc, które przypominają prywatne domy, małe hotele czy lokale gastronomiczne. W jednym z filmów widać wnętrze restauracji z klientami i pracownikami. W innym materiale pokazano salon fryzjerski.

Pojawiły się również nagrania z obiektów przypominających większe przestrzenie publiczne, takie jak sale bankietowe czy obiekty hydrotechniczne. W niektórych przypadkach autorzy nagrań opisywali je jako elementy infrastruktury, na przykład oczyszczalnie ścieków, choć nie ma pewności, czy rzeczywiście tak było.

Z tego powodu eksperci zalecają ostrożność przy interpretowaniu takich materiałów. Mogą one być wykorzystywane do budowania wrażenia większego zagrożenia niż w rzeczywistości.

Dlaczego kamery są łatwym celem

Specjaliści z NASK zwracają uwagę, iż wiele kamer IP działa z bardzo podstawowymi zabezpieczeniami. Część użytkowników nie zmienia domyślnych haseł, nie aktualizuje oprogramowania lub udostępnia urządzenia bezpośrednio w internecie.

To sprawia, że znalezienie takich kamer przez cyberprzestępców bywa stosunkowo proste. W niektórych przypadkach wystarczy wyszukać urządzenia dostępne publicznie w sieci i spróbować zalogować się przy użyciu standardowych danych dostępowych.

Dodatkowym problemem jest montowanie kamer w miejscach bardzo prywatnych, takich jak sypialnie czy pokoje dzieci. Jeśli ktoś przejmie dostęp do takiego urządzenia, może zobaczyć fragmenty życia domowego, które nigdy nie powinny trafić do internetu.

Jak ograniczyć ryzyko

Eksperci podkreślają, że wiele zagrożeń można ograniczyć dzięki podstawowym zasadom bezpieczeństwa. Przede wszystkim warto zmienić domyślne hasło do urządzenia na własne, trudniejsze do odgadnięcia.

Dobrym rozwiązaniem jest również regularne aktualizowanie oprogramowania kamer oraz unikanie bezpośredniego udostępniania ich w internecie. Jeśli zdalny dostęp jest konieczny, bezpieczniej korzystać z dodatkowych zabezpieczeń, takich jak połączenia VPN.

Warto także zastanowić się, czy instalowanie kamer w bardzo prywatnych miejscach jest rzeczywiście potrzebne. Nawet najlepiej zabezpieczone urządzenie może kiedyś stać się celem ataku.

Według ekspertów stosowanie podstawowych zasad cyberbezpieczeństwa może znacząco ograniczyć ryzyko.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Kamery z Polski na celowniku Rosjan
 0